02
03
15

Tak, reklama też może być wartościowa dla czytelnika!

Czy wiesz, że jest mnóstwo sytuacji, w których czytelnik będzie Ci wdzięczny za umieszczenie reklamy na blogu? Gdy sama ta reklama będzie stanowić dla niego niemałą wartość?

Piszę o tym dziś, bo ostatnio przeczytałem tu na blogu taki komentarz:

Tylko czy pisanie i potem umieścić link do sprzedaży to nie jest samobójstwo dla bloga. Bo co z wiarygodnością? Użytkownik może mieć wrażenie że zachwala ktoś produkt bo chce mieć prowizję z sprzedaży.

Z syndromem psa ogrodnika (sam nie zarobię na reklamie w internecie, bo nie mam własnej strony, to i nikomu nie dam zarobić) walczyć jest trudno. Ale i na to są metody. Jedną z nich jest ta, o której dziś napiszę — tworzenie treści, do której reklama będzie naturalnym uzupełnieniem, stanowiącym dodatkową wartość dla czytelnika.

Unikalność i użyteczność treści

Rzeczą absolutnie niezbędną do zrobienia poważnego biznesu w internecie jest dostarczenie użytkownikom Twojego serwisu treści wartościowych — unikalnych i użytecznych.

Unikalnych, czyli takich, których nie znajdą nigdzie indziej. Użytecznych, czyli takich, które zaspokoją jego potrzeby.

Identycznie wygląda sytuacja w przypadku prowadzenia tematycznego bloga (podróżniczego, kosmetycznego, opisującego Twoje projekty zrób-to-sam), serwisu z głupawymi obrazkami, czy poważnego portalu biznesowego.

Jeśli na blogu masz treści autorskie, ciekawe, przydatne, będziesz mieć czytelników. Jeśli mogą znaleźć te same informacje w innej, bardziej przystępnej formie, np. na dużym branżowym portalu, Twój blog nie ma racji bytu i możesz go zamknąć.

To zastrzeżenie dotyczy także wszelkiego rodzaju treści rozrywkowych. Jeśli Twoje opowiadania są ciekawsze i fajniej napisane, niż inne, masz szansę się wybić. Jeśli nie, to nie. Nieodmiennie przytaczam tu przykład tego bloga, którego pasjami czytuję i subskrybuję od wielu lat. Choć nie jest on o niczym konkretnym, to jednak każdy kolejny wpis, nawet tak krótki jak ten, jest dla mnie kawałkiem bardzo przyjemnej treści do konsumpcji.

Reklama jako uzupełnienie (rozszerzenie) treści

W wielu przypadkach, na wielu blogach, reklama może być idealnym rozszerzeniem i uzupełnieniem treści Twojego autorstwa.

Może Odpowiadać na niewypowiedziane, ale już zaistniałe w umysłach czytelników Pytania.

Może Rozwiązywać jeszcze nie do końca sformułowane, ale już uświadomione przez nich Problemy.

Może robić dobrze trzem stronom: Tobie, czytelnikom i reklamodawcy. To nic innego, jak słynna zasada 3 win. ;)

Zanim przejdę do sedna, polećmy przykładem.

Weźmy przykładowy blog o wycieczkach samochodem kempingowym. Miałem taki przez kilka lat (samochód). (Blog także). (W sumie to blog wciąż gdzieś mam, głęboko w poważaniu). Przyjmijmy milcząco, że taki blog czytają regularnie ludzie z dwóch grup: ci, którzy też mają kampery i nimi jeżdżą, oraz ci, którzy też mają kampery i też lubią trochę w nich podłubać, dołożyć pierdółkę czy dwie i nacieszyć gębę tym, co udało im się samemu zrobić.

Rzecz jasna, ten drugi zbiór niemal w całości zawiera się w pierwszym zbiorze. Bo przecież są tacy (nieliczni), którzy mają samochody kempingowe, tylko w nich dłubią i nie jeżdżą. Bo jeszcze nie skończyli dłubać. Albo nie mają kasy na wyjazdy, bo po dłubaninie nic im nie zostaje.

Ale do rzeczy.

Na takim blogu od czasu do czasu możemy wrzucać informacje o tym, co fajnego udało nam się w kamperze zamontować. A to baterię słoneczną, a to akumulator żelowy, a to markizę, a to telewizor, a to zrobiony samodzielnie hamak. I tak dalej i tak dalej i  tak dalej.

I teraz wyobraźmy sobie czytelnika, który czyta taki wpis. O tym akumulatorze żelowym. Albo o hamaku. Czyta, policzki mu się czerwienią z emocji (bo pomysł mu się bardzo spodobał i on też coś takiego chce mieć!). Tętno wzrasta z każdą kolejną przeczytaną linijką tekstu. Ciśnienie rośnie z każdą kolejną fotografią, którą obejrzy. Portfel mu zaczyna podrygiwać na biurku, sam się otwiera i sypie pieniędzmi, gdy tylko czytelnik skończy oglądać wstawiony przez Ciebie na blog film Twojego autorstwa, pokazujący akumulator przy pracy.

(Mówiłem, że dobrze jest mieć kanał na YT połączony z blogiem? Mówiłem!)

Wiesz, jakie myśli kłębią się teraz w głowie Twojego czytelnika? Między innymi:

O ja nie mogę, jakie to fajne!

Też bym chciał to mieć!

Ile to kosztuje? Gdzie to kupić?

Ja chcę to kupić!

I tu pojawia się to magiczne słowo „kupić”.

I tu powinna pojawić się reklama.

Daj czytelnikowi to, czego szuka

Skoro opisujesz jakiś produkt na blogu, to chyba oczywistym jest, że MUSISZ pokazać czytelnikowi, gdzie można go kupić.

Nie tyle możesz, powinieneś, co MUSISZ. A nawet MUSISZ.

Jeśli tego nie zrobisz, ryzykujesz  tym, że będziesz czytać w komentarzach pytania typu: „a ile to kosztuje?”, „a gdzie to można kupić?”, „a skąd to masz?”, „a gdzie to sprzedają?” itd itp.

Ponieważ zdrowy na umyśle unika pracy, lepiej jest od razu znaleźć miejsce, w którym ten produkt jest dostępny, a potem podać odnośnik. Do tego miejsca. Najlepiej partnerski.

Partnerski, żebyś i Ty zarobił na tym, że w tym sklepie Twoi czytelnicy zaczną składać zamówienia.

Ten link warto dać nawet wtedy, gdy kupiłeś ten produkt offline. Rzecz jasna nie będzie to link do Twojego osiedlowego spożywczaka (wszakże nie ma on strony internetowej), ale może to być link do jakiegoś marketu online.

A jeśli nie znasz żadnego konkretnego sklepu, w którym można go kupić, zawsze możesz podrzucić odnośnik (partnerski) do porównywarki cen.

Link partnerski jako link do źródła

Są dwie sytuacje, w których warto umieszczać link partnerski jako coś w rodzaju dodatkowego źródła do poczytania dla czytelników.

Pierwszą niech będzie sytuacja, w której opisujemy jakiś sprzęt. Na przykład aparat fotograficzny. Oczywistością jest, że nie będziemy podawać kompletu jego parametrów technicznych, bo blog to nie jest dobre miejsce do publikacji takich treści. Na blogu muszą być zdjęcia zrobione tym aparatem, wrażenia z jego użytkowania i szczątkowe dane techniczne — tzn. te, które są dla Ciebie najistotniejsze. Te, które zdecydowały o wyborze tego, a nie innego aparatu. Także w sytuacji, gdy tym najistotniejszym parametrem była cena.

W takim przypadku, korzystne jest podanie linka partnerskiego do miejsca, w którym jest więcej danych technicznych. Co stoi na przeszkodzie, by był to jakiś sklep, albo podstrona na porównywarce cen?

Druga sytuacja, jaka przychodzi mi do głowy, to wzmianka o jakiejś grupie produktów, które mogą być dla czytelnika interesujące. Na przykład spalinowe kosiarki. Bo prowadzisz blog o ogrodnictwie i wyjaśniasz na nim, dlaczego warto kosić trawę często, regularnie i na krótko. I chcesz napisać, że oferta najtańszych kosiarek spalinowych zaczyna się od (strzelam!) 400 złotych i wcale nie trzeba się męczyć, by móc zastosować się do Twoich rad.

No to chyba oczywiste jest, że w tym miejscu powinien się pojawić link partnerski, choćby do sklepu (albo porównywarki), do całej kategorii produktowej? Żeby czytelnik w każdym momencie (choćby i za 10 lat) mógł sobie tę ofertę sprawdzić i kosiarkę kupić?

 

A teraz idźcie na swoje blogi i zastanówcie się, gdzie możecie taką dodatkową, wartościową treść reklamową umieścić. I wróćcie tu potem z pomysłami, wpiszcie je koniecznie w komentarzach. Niech zainspirują także i innych moich Czytelników. :)

Albo mnie. ;)

9 komentarze(y) | Autor:Krzysztof Lis |

26
02
15

Automatyczne narzędzie generujące zyski dla blogów

Wpis gościnny

Convertiser. Nigdy więcej niechcianych reklam.

Wystarczy kilka kliknięć, a moja strona internetowa stanie się ogrodem kwitnących zysków? Tak! I nie zamęczę reklamami odbiorców? Nie, bo dostaną to czego potrzebują. Co więcej, możesz zapomnieć o uciążliwych zabawach z programami partnerskimi w wielu firmach, bo Convertiser to automatyzacja monetyzacji strony w pełnym zakresie.

convertiser-widget-495

Jednak po kolei: przeczytaj całość

14 komentarze(y) | Autor:Krzysztof Lis | Tagi: ,

23
02
15

Co powinno być na dobrej stronie 404 bloga?

Bezpośrednią inspiracją do napisania tego tekstu była dyskusja na forum o tym, czy zamiast pokazywać błąd 404 nie lepiej jest przekierować użytkownika na stronę główną bloga.

W mojej opinii jest to duży błąd i na łamach tego wpisu postaram się to uzasadnić. I pokażę lepsze praktyki.

Błąd 404 oznacza, że na serwerze nie odnaleziono danego pliku, czy danej podstrony. Na blogu oznaczać może tyle, że na przykład:

  • ktoś ręcznie wpisał adres wpisu na blogu, robiąc literówkę,
  • kliknięto odnośnik do wpisu, który został usunięty, albo przeniesiony pod nowy adres.

przeczytaj całość

5 komentarze(y) | Autor:Krzysztof Lis | Tagi:

18
02
15

Plusy i minusy prowadzenia bloga w serwisie blogowym

Dyskutowałem niedawno z bliską mi osobą na temat prowadzenia bloga w serwisie blogowym. Osoba ta wpadła na pomysł, by publikować swoje przemyślenia nie na blogu hostowanym pod własną domeną i na własnym WordPressie, tylko w jednym z bezpłatnych serwisów blogowych.

Trzeba przyznać uczciwie, są plusy takiego rozwiązania, ale są też i minusy. Jedne i drugie chciałbym zebrać w tym materiale.

Tak, potem pojawi się analogiczny odnośnie prowadzenia bloga na własnym hostingu, z własną domeną i własnym skryptem WordPress. przeczytaj całość

14 komentarze(y) | Autor:Krzysztof Lis | Tagi:

06
02
15

Co jest lepsze: blog, czy vlog?

Jeśli dopiero zamierzasz rozpocząć publikowanie swoich treści w internecie, masz do wyboru wiele sposobów, by to zrobić. Dwa najwygodniejsze, to prowadzenie własnego bloga i własnego kanału na YouTube.

Na łamach dzisiejszego artykułu spróbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, na czym lepiej się skupić: na prowadzeniu bloga, czy na prowadzeniu vloga (kanału) na YouTube. przeczytaj całość

17 komentarze(y) | Autor:Krzysztof Lis | Tagi: , ,

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.