Wakacje się skończyły, młodzież szkolno-licealna już dziś poszła do szkół, a przed młodzieżą studencką jeszcze miesiąc obijania się, przerywanego egzaminami z jesiennej sesji. Ja jeszcze wakacji, rozumianych jako odpowiednio długi urlop wypoczynkowy jeszcze się nie doczekałem i chyba nic z tego nie będzie, bo na wrzesień mam zaplanowane 2 tygodnie pracowitego urlopu.
W sierpniu byliśmy na tygodniowym kempingowym wyjeździe, a oprócz tego przeprowadziliśmy się do Warszawy. Nie mam tu jeszcze podpiętego porządnego internetu i korzystam z komórkowego przez Playa, tak samo jak na wyjeździe, więc pewne sprawy internetowe stoją i czekają. Wpisy na blogi się piszą, przygotowuję się na sezon jesienno-zimowy, w którym moje nisze radzą sobie nieźle. Za to z komentarzami jest gorzej, nie ze wszystkich skrzynek ściągam pocztę, więc część komentarzy przerabiam z opóźnieniem. Przeczytaj cały artykuł »
No i mamy za sobą lipiec, co jeszcze kilka lat temu oznaczałoby dla mnie smutną konstatację, że oto właśnie mija połowa wakacji. Tymczasem mniej więcej od 2006 roku, gdy poszedłem do pracy będąc jeszcze na studiach, nie mam już w ogóle wakacji, bo trudno nazwać wakacjami 26 dni urlopu wypoczynkowego…
Lipiec minął jak i czerwiec, szybko. Ogarnąłem się trochę z innymi obowiązkami i dzięki temu udawało mi się wygospodarować więcej czasu na blogowanie i inne powiązane działalności. Skończyłem pisać ebooka, posłałem go do wydawnictwa, teraz tylko czekam na korektę, skład no i ostatecznie jego wydanie. Mam już przygotowaną umowę wydawniczą, w której pozostawiam sobie prawo do wydania książki na papierze i normalnej jej dystrybucji w tym formacie. Pozwoli mi to w perspektywie zarobić znacząco więcej niż gdybym wydał książkę tylko jako ebooka. Nie po to pracowałem nad nim od 2008 roku, żeby teraz odciąć się od milionów potencjalnych klientów, którzy nie wiedzą czym jest ebook.
W lipcu napisałem 50 wpisów. Byłoby ich znacznie więcej, gdyby nie fakt, że ostatni tydzień spędziłem na warsztatach z budowy w technologii strawbale. Pracowaliśmy na budowie po 10-14 godzin dziennie, wliczając przerwy na posiłki, przez co nie miałem siły na pisanie jeszcze czegokolwiek na blogi. Założyłem sobie przecież, że będę pisać po 3 wpisy dziennie i pomijając ten wyjazd w większości przypadków mi się to udawało. Z warsztatów wróciłem wczoraj, teraz zgrywam materiał wideo z kamery, potem zacznę go obrabiać. Za tydzień, w sobotę, wyjeżdżam na ślub moich przyjaciół a stamtąd później jedziemy na urlop, z którego planujemy wrócić 16.08. I znów mi trochę tempo blogowania spadnie… Przeczytaj cały artykuł »
Czerwiec minął mi niesamowicie szybko. Po pierwsze 25.06 miałem egzamin dyplomowy ze studiów podyplomowych, które powoli w tym roku robiłem. W związku z tym w ciągu ostatnich tygodni sporo czasu poświęciłem na pisanie zaległych prac domowych, pracy dyplomowej, jej poprawki, potem przygotowanie prezentacji na egzamin. Dzięki skończeniu tych studiów mogłem wygospodarować znacznie więcej czasu na blogi i dzięki temu na przykład w ten poniedziałek opublikowałem na nich 5 wpisów.
W sumie w związku z tym napisałem na wszystkie moje blogi 34 wpisy, w tym opublikowałem też dwa odcinki serialu/videobloga. Wspominam o videoblogu, bo przygotowanie jednego dwudziestominutowego odcinka trwa znacznie dłużej, niż przygotowanie jednego wpisu na bloga. Zazwyczaj jest to kilka godzin w terenie, godzina zgrywania materiału z kamery, dwie-trzy godziny montowania, godzina kodowania otrzymanego materiału, 2 godziny wrzucania na Blip.tv i kilka kolejnych godzin czekania aż film się przekoduje tam do formatu FLV. Łącznie to co najmniej jeden dzień pracy… Oczywiście czasu spędzanego przy kręceniu materiału nie traktuję jako pracy, bo robię wtedy coś, co sprawia mi frajdę. Przeczytaj cały artykuł »
Witam serdecznie we wpisie z podsumowaniem zarobków z maja, który jest częścią cyklu opisującego moje zarobki na blogach.
Tradycyjnie zaczynamy od przeglądu ważnych wydarzeń maja. A tych nie było wiele. Po pierwsze, odwiedziłem Toruń i wygłosiłem wykład o zarabianiu na blogach, który wrzuciłem tu kilka dni temu w formie wideo.
Wpisów nie napisałem za dużo, podobnie jak i w ciągu ostatnich miesięcy (tylko 20). I wreszcie uświadomiłem sobie, czemu tak się dzieje. Uświadomiłem sobie bowiem, że mnóstwo czasu zajmuje mi obrabianie materiału wideo do mojego wideobloga o domach autonomicznych. Poza tym kończę studia podyplomowe, muszę pisać pracę dyplomową i powoli przygotowywać się do egzaminu, który wypada mi w ostatni piątek czerwca.
W maju okazało się też, że najprawdopodobniej zrezygnuję z posiadania jednego z blogów, w którego świetlaną przyszłość wierzyłem. Nie dlatego, że przestałem w tę przyszłość wierzyć. Po prostu dostałem dość lukratywną propozycję pisania na konkurencyjnego bloga z tej niszy. I to bardzo konkurencyjnego, istniejącego od chyba 2005 roku, którego autorem jest człowiek dość dobrze znany w branży. Dość powiedzieć, że na ważne zapytania pojawia się w czołówce wyników wyszukiwania. O ile wszystko pójdzie dobrze, ostatecznie przeniosę się tam, i tam będę pisać. Wpisy z własnego bloga przeniosę tam. I będę dostawać 50% wygenerowanego na moich wpisach dochodu z AdSense. Czyli już na starcie powinienem znacząco zwiększyć zarobki z tego bloga. O szczegółach całej transakcji napiszę, gdy tylko nasza umowa dojdzie do skutku. Przeczytaj cały artykuł »
Przy każdym wpisie z raportem zarobków zaznaczam, że nie podaję tam informacji o tym, ile pieniędzy faktycznie otrzymałem na konto. Jest bowiem tak, że w wielu z sieci zarabiam na tyle mało, że nie opłaca mi się zlecać wypłaty środków, albo wręcz jest to niemożliwe. Czasem po prostu nie przekraczam minimum. W zasadzie regularnie dostaję tylko przelewy z Google AdSense…
Ale ostatni okres jakoś obfituje w wypłaty. Jakoś tak się złożyło, że miałem do wysłania kilka zaległych rachunków i po kolei dostałem pieniądze z:
sieci afiliacyjnej Novem — 359,75 PLN dostałem 30.04.,
Złotego Programu Partnerskiego — 827,64 PLN, czyli prowizja zarobiona w okresie 26.01-13.04 — rachunek wystawiłem 13.04, wysłałem nieco później, a na wypłatę załapał się dopiero wczoraj (mam tam zaległe jeszcze ok. 1 200 PLN prowizji autorskiej),
AdTaily — pierwszy raz wypłaciłem pieniądze od czasu rejestracji w systemie, a zarobiłem tam od tego czasu 644,11 PLN (nie licząc pieniędzy, które pojawiły się tam od czasu wypłaty, którą zleciłem 05.05),
LinkLift — dziś zleciłem wypłatę części środków w wysokości 300 PLN (trochę ich tam wydaję na zakup linków), i dziś pieniądze otrzymałem.
Oprócz tego w pozostałych sieciach (m.in. Afilo, Adkontekst, eBay Partner Network, Blogvertising, i tak dalej) jeszcze kilka stów by się zebrało.
Kiedyś była moda na pokazywanie przelewów czy czeków, żeby udowodnić, że się faktycznie zarobiło. Ale dziś to już chyba nie ma sensu. Wierzycie mi, prawda?