O systemie sprzedaży reklam AdTaily pisałem już tu kilka razy. Uważam, że to bardzo fajne narzędzie i niektórzy blogerzy z pewnością sporo na nim zarobią. Oprócz tego, że pozwala na sprzedaż miejsc reklamowych na naszym blogu, pozwala też na emitowanie własnych kampanii reklamowych. I tak jak korzystam z AdTaily do sprzedaży reklamy tu na blogu, tak samo emituję za jego pomocą kampanie własne.
Dziś pokażę Wam Ad Buttons — wtyczkę do WordPressa, która pozwala nam na własnoręczną obsługę kampanii obrazkowych w formacie 125×125. I ma jedną świetną funkcję, której nie ma AdTaily — pozwala na wyświetlanie reklamy AdSense w tymże właśnie formacie.
Instalacja Ad Buttons
Jest zupełnie banalna i robi się ją dokładnie tak samo, jak instalację każdej innej wtyczki:
w panelu administracyjnym w bocznym menu klikamy Plugins –> Add new,
w polu search wpisujemy ad buttons,
po znalezieniu wtyczki klikamy na Install Now.
Konfiguracja Ad Buttons
Po zainstalowaniu pojawia się nowa grupa opcji w bocznym pasku, zatytułowana Ad Buttons. Za konfigurację odpowiada opcja Settings. Tu jest trochę rzeczy do poustawiania, ale dzięki dość jasnym opisom łatwo się połapać która opcja za co odpowiada. Po kolei te opcje to: Przeczytaj cały artykuł »
Ostatnio w blogosferze (z dużą pomocą blipa) trafiłem na dwa wpisy, w których blogerzy opisywali swoje doświadczenia w kontaktach z jakąś siecią afiliacyjną. Wpisy zatytułowane “Sprzedać się, czy się nie sprzedać” oraz “Nie, dziękuję”. Blogerzy, odpowiednio Custom i Paolo, ostatecznie nie zapisali się do sieci, bo (jak stwierdzili), im się to nie opłaca.
Punkt widzenia zależy, co naturalne, od punktu siedzenia. A ja siedzę po obydwu stronach barykady. Jako zarabiający bloger i jako człowiek, który uczestniczy w organizowaniu kampanii reklamowych na blogach z punktu widzenia reklamodawcy. Zdaje mi się, że mam z tego powodu w miarę bezstronne spojrzenie na sprawę.
I są dwie ważne rzeczy, o których muszę Wam napisać. Po pierwsze — nie traktujcie reklamodawcy jak swojego wroga! O drugiej będzie w kolejnym wpisie.
Aby nam blogerom się dobrze rozmawiało z reklamodawcami, musimy zrozumieć ich punkt widzenia. A on jest prosty — oni chcą zarobić pieniądze. Chcą wydać jak najmniej na reklamę i zarobić jak najwięcej. Nam blogerom zaś zależy na tym, żeby zarobić jak najwięcej. I te dwa punkty widzenia zderzają się w trakcie organizowania kampanii reklamowej. Przeczytaj cały artykuł »
Lubię statystyki, wykresy i liczby. Dlatego poświęciłem kilka minut i zrobiłem sobie króciutkie zestawienie skuteczności reklam AdTaily, emitowanych tu na moim blogu.
Zestawieniem objąłem 18 kampanii emitowanych tu od 17.07. do 28.11.2009 r. Będę starał się raz na jakiś czas uaktualnić, uwzględniając kampanie zamówione w międzyczasie.
Nie mam danych dotyczących wyświetleń dla poszczególnych kampanii, stąd nie zdecydowałem się na obliczanie CTRu. Zamiast tego, policzyłem średnią dzienną liczbę kliknięć dla każdego dnia emisji kampanii.
W sumie 17 kampanii emitowanych było przez okres 65 dni i zanotowało 605 kliknięć. Łatwo z tego policzyć, że średnio dziennie kliknięć było 9,3, co przy dzisiejszej stawce dawałoby CPC rzędu 0,50 PLN, czyli strasznie wysoki!
Mediana dziennej liczby kliknięć dla wszystkich kampanii to ok. 12,1 kliknięć dziennie. Najgorsza kampania zanotowała 14 kliknięć w ciągu 10 dni emisji, najlepsza zgarnęła 68 kliknięć w czasie jednego dnia.
Najlepiej spisywały się kampanie dobrze dopasowane do tematyki, tj. dotyczące blogowania i pieniędzy.
Chyba trzeba nieco obniżyć swoje oczekiwania, nie sądzicie?
10 komentarze(y) |
Autor: Krzysztof Lis |
Tagi: adtaily
Okazuje się, ze jest też druga strona medalu. Niespecjalnie testowałem AdTaily od strony reklamodawcy, więc nie mam w tym polu żadnych własnych wniosków, ale pozwolę sobie podlinkować dwie wypowiedzi:
wypowiedź Grzegorza z mniammniam.pl na goldenline.pl, forum o AdTaily własnie.
Że AdTaily musi się opłacać też reklamodawcom, wydawało mi się zawsze oczywiste. Ale chyba trzeba się temu zagadnieniu bliżej przyjrzeć. Przeczytaj cały artykuł »