30
12
14

Ile warte są kupione „lajki” na FB?

Kilka dni temu dostałem takie oto pytanie od Czytelnika.

Przeglądam z ciekawości Pana bloga o zarabianiu i byłem ciekaw zdania na jeden nurtujący mnie temat. Chodzi o bazę polubień fanpage’a na Facebooku. Widzę popularną metodę na ich kupowanie, ale nie jestem pewien co do jej sensowności, stąd sam jej nie stosuję i cieszę się każdym „lajkiem”, bo wiem, że jest prawdziwy. Z drugiej jednak strony zebranie większej ich ilości może być dłuższe, a i internauci zwracają na to uwagę. Czy publikowany był kiedyś wpis i Pana ocena na ten temat?

Czy warto kupować „lajki”, czyli polubienia naszego fanpage na FB? Ile są one warte? Spieszę z odpowiedzią. Brzmi ona:

Są nic niewarte.

Żeby to wyjaśnić, spróbujmy sięgnąć głębiej do problemu. I zastanówmy się, ile wart jest jeden „lajk” na Facebooku.

Sam z siebie — niewiele. Zwłaszcza, gdy jest tylko jeden, Twój. Ale im więcej osób lajkuje Twój fanpage na FB, tym bardziej wygląda na to, że jest on porządny.

Bo który z tych obrazków bardziej będzie oddziaływać na wyobraźnię osoby, która pierwszy raz weszła na mój blog?

wklejka-FB

Duża liczba fanów na Facebooku czy subskrybentów kanału RSS dla każdego kolejnego odwiedzającego jest społecznym dowodem na to, że autor bloga wie o czym pisze i zna się na rzeczy.

Bo przecież gdyby się nie znał, to nikt by jego bloga nie śledził, prawda?

Z drugiej strony, to tylko jeden ze wskaźników popularności bloga. Na pewno nijak nie wskazuje tego, czy blog jest opiniotwórczy, czy porusza czytelników, czy jest dla nich inspirujący, itd. Te aspekty trudno jest zmierzyć, ale jeśli mielibyśmy się pokusić o jakąś metodę, na pewno nie sprowadzałaby się do policzenia fanów na FB.

Więc ta wklejka z dużą liczbą fanów fanpage bloga ma ograniczoną skuteczność.

Blog, na którym jest taka wklejka z 2 000 fanów, na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Na drugi rzut oka można zobaczyć, że pod wpisami nie ma żadnych komentarzy. I że nie ma też żadnych komentarzy ani lajków pod treściami wrzucanymi na fanpage. A oba te czynniki świadczą o tym, że jednak pies z kulawą nogą blogiem się nie interesuje.

I właśnie to podejście Czytelnika jest dobre. Fajnie jest mieć wielu fanów na FB, wielu subskrybentów kanału RSS czy towarzyszącego blogowi kanału na YT. Ale tylko wtedy, gdy ci ludzie przychodzą do Ciebie sami. Gdy sami uznają, że chcą śledzić Twój blog, bo jest dla nich użyteczny.

Bo kupić martwe dusze można zawsze, ale korzyści z tego później nie ma.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: , ,
Wpisy powiązane tematycznie:

41 komentarzy do artykułu “Ile warte są kupione „lajki” na FB?”

  1. Gdzieś też czytałem opracowanie mówiące, że niskie zaangażowanie fanów (a takie jest przy kupowaniu lajków) obniża zasięg fanpage. Mniej osób zatem obejrzy nasze wpisy na FB. Paradoksalnie zatem po zakupieniu takich „fanów” fanpage może docierać do mniejszej liczby odbiorców 🙂

  2. Wiele osób planuje zakup fanów na start, twierdząc, że właśnie „lepiej to wygląda” gdy jest X fanów na fp. Kupowanie setki fanów mija się z celem, poza tym istnieją systemy „wymiany fanów” i można ową bazę zbudować w dość szybki sposób poświęcając swój czas. Czy warto? Również uważam, że nie.

  3. Za kilkanaście, kilkadziesiąt groszy można mieć potencjalnie konwertującego fana z FB. Kupowanie fanów na Allegro to absurd.

  4. Tacy kupieni fani obniżają też zasięg z prostego powodu. Masz powiedzmy 500 fanów kupionych i 500 realnych. Puszczasz nowe info na Fejsie, a FB przydziela Ci powiedzmy 30% dotarcia. Info trafia do 150 prawdziwych fanów i 150 kupionych. Czyli połowa z nich trafia kulą w płot.

    Poza tym wydaje mi się, ale to tylko moje odczucie, że już dawno minęły czasy, że ludzie zwracali uwagę na to czy ktoś ma 500 fanów czy 5000. Ludzie teraz ciut rozważniej lajkują, treści i nowych fanpage jest tyle, że wiele osób nie chce sobie robić kotła na wallu.

    Moim zdaniem najlepiej postawić w pierwszym rzędzie na znajomych (ale tylko tych, którzy interesują się danym tematem). No i potem na pisaniu wartościowych treści, które będą lubione i udostępnianie. Wtedy posty będą się „same” roznosić po Fejsie i będą przybywać fani.

  5. Generalnie się zgadzam. I też słyszałam o obniżaniu zasięgu fanpage, przy niskim zaangażowaniu.

    Ale tak się zastanawiam czy np. na początku – jak to wszystko jeszcze łyso wygląda, nie jest sensowne pozyskać np. z likeplus jakichś 30-50 polskich fanów. Tak dla społecznego dowodu słuszności i żeby szybciej statystyki odblokować.

  6. Masz rację. Poza tym te kupione profile „fanów” to najczęściej profile fikcyjne, które z biegiem czasu i tak są kasowane. Więc ich zakup nie tylko niczego nie daje, ale nawet jest kasą wyrzuconą w błoto…

    Z praktyk skutecznych, a bezpłatnych – sporo ludzi klika „Lubię to!” nie tylko wtedy, gdy trafią na fanpage poprzez wtyczkę na blogu. Wielu trafia dzięki aktywności prowadzonej z poziomu fanpage’a na FB, np. poprzez lajkowanie podobnych tematycznie kont i wpisów na nich umieszczanych, komentowanie ich, dzielenie się materiałami na nich publikowanymi. Gdy tylko zaniecham takich praktyk (co ma miejsce często, bo nie siedzę non-stop na FB), liczba nowych fanów spada, gdy pilnuję swojej aktywności – utrzymuje się na poziomie kilkunastu-kilkudziesięciu nowych polubień w tygodniu.

  7. A co z likami uzyskanymi przez promocję strony fanowskiej dzięki płatnej reklamie FB Ads? Zastanawiałem się jak jest z zaangażowaniem takich fanów. Miałeś okazję nabywać na jakiś profil „lubię to” w taki sposób?

  8. @Adrian: przeliczasz koszt pozyskania nowego fana z reklam facebookowych, czy to stawka za kliknięcie w reklamę?

    @Łukasz Przechodzeń: tak, trzeba zacząć od znajomych, zgadzam się co do tego, żeby wybierać tych potencjalnie zainteresowanych tematem. Mnie się zdarzało odznaczać śledzenie aktywności na jakimś fanpage poleconym przez znajomych. A z takiego martwego fana pożytek niewielki.

    @Kaźmierczak Łukasz: nie testowałem tego nigdy.

  9. Podobno 100 lajków na FB jest warte jakieś 1,70zł, dużo??? jak myślicie??

  10. Z facebooka to się zrobił taki jarmark poczucia humoru. Ci, którzy bazują na dowcipie i indywidualnych grafikach najczęściej odnoszą sukces. Ambitniejsze treści już nie są tak doceniane.

  11. @Natalka: w sensie, że 100 lajków kosztuje 1,70 zł?

  12. Swieta prawda. A wiesz ostatnio we Francji zrobila sie taka mala afera bo jakis malo znany polityk kupil sobie martwe dusze akurat na Twiterze. Tysiacami.Chciał zeby dobrze wyglądalo a wscibscy dziennikarze sie dopatrzyli he he he. Pozdrawiam serdecznie beata

  13. U Drzyzgi był odcinek o kobietach uzależnionych od FB, masakra jakaś jak ludziom brakuje samokontroli.
    Co do wpisu, kupione lajki są nic nie warte ale na rozruch można sobie parę kupić 😉

  14. @ Krzysztof Lis : miałem na myśli ostateczny koszt pozyskania 1 fana z kampanii „lajkersowej” wewnątrz Facebooka; w zależności od branży oraz sprofilowania grupy docelowej koszt do około 1 zł za fana; ostatnio zbierałem fanów z kategorii kuchnia/gotowanie i 1 fan średnio poniżej 60 groszy – to nie są jakieś zaporowe kwoty nawet dla początkujących blogerów (przy testach jednostek reklamowych A/B można sobie dalej optymalizować CTR’y i szukać złotego środka).

    Powstaje raczej pytanie, do jakiego poziomu w ogóle walczyć o fanów, bo zasięgi są dzisiaj jakie są. Biorąc pod uwagę, że skala organicznego dotarcia to dzisiaj ok. 6% trzeba mieć naprawdę dużą masę krytyczną (dużą liczbę fanów), żeby social był odczuwalny w ogóle działań marketingowych.

  15. Ja uważam tak samo 🙂 Ważniejsza jest aktywnośc niż sama liczba lubiących 🙂

  16. Zasięgi na FB są teraz takie, że nie wiem, czy nie bardziej opłacałoby się te same pieniądze wpakować np. w reklamę AdWords dla jakiegoś konkretnego posta niż w kupowanie fanów. Może dzięki linkom sponsorowanych na blog wejdą osoby zainteresowane tematem i same klikną „Lubię to” na fanpage’u albo zapiszą się na newsletter.

  17. A propo tego uzależnienia o którym wspomniał @Krzysztof Krajewski to wszystko zależy od człowieka i tak samo jest z innymi uzależnieniami. Ja przykładowo lubię alkohol w różnych postaciach.. whiskey, browar.., lubię też zaglądać na Facebooka bo pracuję na co dzień przed komputerem więc za bardzo nie wyobrażam sobie bym mógł tam nie zaglądać.. Ale w obu przypadkach znam granicę a są ludzie którzy tej granicy nie potrafią przestrzegać…

  18. Pracowałam kiedyś w firmie, która kupiła linki dla swojego fp – nic się tam nie działo totalnie.. Niezbyt dobrze to wyglądało

  19. Skuteczność strony na Facebooku nie zależy od ilości polubień a od tego, co autentycznego na niej się dzieje. Ciekawy i atrakcyjny content jest gwarantem zainteresowania i ciągłego ruchu. Ważne jest aby wpisy były w miarę regularne ale nie należy też przesadzać z częstotliwością. Głupie i żenujące, pseudo dowcipne wpisy administratora konta także sprawiają, że ludzie uciekają z takiego profilu.

  20. W takim razie jak np. firma usługowa (sezonowa), mająca wąską grupę docelową może zdobyć tych fanów na facebooku?

  21. @Michał: a po co? Po co firmie usługowej, np. zajmującej się sprzątaniem w mieszkaniach, fani na FB?

  22. Kiedyś ilość fanów miała większe znaczenie, bo można było im też coś wysłać z poziomu FB. Teraz FB zrobił tak, że trzeba kupować zasięg, pomimo, że ma się fanów. Czyli teraz ilość fanów przekłada się tylko na wygląd, a nie na bezpośredni profit.

  23. W tej chwili FB zrobiło się typowo komercyjną platformą. Firma mojego brata posiada 5tyś fanów realnych, a zasięg postów to około 100-120 osób, a kiedyś było 600-900.
    Więc w tej chwili FB wręcz zmusza do zakupu ich reklam, które do tanich nie należą w przeliczeniu później na dotarcie do użytkowników.
    Co do samego kupowania fanów to kompletnie bezsensu.

  24. Dla mnie FB nie jest żadnym wyznacznikiem, zwłaszcza, jeśli „fanpage” jakiejś firmy nie posiada na swojej stronie nic poza… „lajkującymi”. Jeśli widzę taką stronę, zamykam ją od razu. Nie rozumiem też ludzi, którzy „lajkują” wszystko, co się da. Chce wierzyć, że to tylko saeculi vitia, non hominis…

  25. Kupowanie fanów wpływa na znaczące obniżenie zasięgu postów. Gdy posiadasz naturalnego fana i jest zainteresowany tematyką bloga to istnieje większa szansa, że wykona akcję związaną z publikacją Twojego posta na FP. Jeżeli kupujesz fanów to współczynnik konwersji znacząco spada i zasięg maleje. Nie trafiasz do prawdziwych fanów z informacją.

    Także ja bym nie powiedział, że kupowanie jest „nic nie warte”, ale posunąłbym się jeszcze dalej – znacznie szkodzi.

  26. Nie ma chyba nic gorszego dla kreatywnego rozwoju naszego fanpage niż kupienie lajków. Masz 1000 fanów ale treść fanpage obchodzi tylko 50 lajkujących. Nie lepiej mieć np 500 fanów, którzy są zainteresowani naszym fejsbukowym profilem, niż 1000 bezużytecznych?

  27. Nie ważne, czy lajki kupione na Allegro czy poprzez FB, mało dają. Na początku to było coś, ludzie widzieli na swojej tablicy wszystkie wpisy. Teraz, to tylko wyciąganie kasy.

  28. Zamiast tracić pieniądze na sztuczne lajki, lepiej przeznaczyć je na kampanię FB lub inną formę marketingu. Tak swoją drogą, swego czasu dla jednej z moich stron konkurencja dokupiła kilka tysięcy sztucznych fanów z Turcji. Co najgorsze, nie dało się cholerstwa usunąć, zaledwie część tych osób. Polecam więc zabezpieczyć swój fanpage przed polubieniami z innych krajów, bo złośliwi ludzie są zdolni do wszystkiego.

  29. martwe dusze są potrzebne jak 5 koło u wozu, może zwiększyć ruch ale delikatnie, średnie serwisy nawet tego nie odczują, lepiej jest się zająć czymś co faktycznie pomoże wypromować naszą stronę.

  30. To wszystko świadczy coraz gorzej o jakości facebook’a. Skoro popularne ‚lajki’ można ot tak kupić, a same z siebie już dawno przestały być rzetelnym wyznacznikiem jakości bloga, po cóż w ogóle się o nie starać. Lepiej wydać pieniądze na porządną kampanię.

  31. Kupione lajki = wyrzucone pieniądze w błota. Kiedyś może to miało jakikolwiek sens, teraz już na pewno nie.

  32. Dla mnie bezdyskusyjnie i bezpowrotnie witryna która kupuje lajki jest dla mnie skreślona – a już absolutnym obciachem jest to co przytoczyłeś w notce, tysiące „lubię to” a pod wpisami martwa cisza u jednej ręki można zliczyć komentarze i lajki to nie wygląda nawet źle, to wygląda fatalnie o właścicielu www.

  33. Zakupione nie mają żadnej wartości. Ale jak się zaczyna to 1000 lajków lepiej wygląda niż 1. To tak jakby porównać taki sam samochód przed kupnem z tą różnicą, że albo jest umyty albo nie. Wiadomo jak to się kończy 🙂

  34. Witajcie

    Najbardziej mnie denerwuje fakt że ten cały facebook zaczyna nas po prostu okradać! Najpierw niewinne fanpage , później stopniowe przenoszenie klientów u użytkowników do facebooka. Niby się promujemy a teraz wychodzi szydło z worka. Co mi z tego ze uzbieram fanów a później facebook mi drastycznie zmniejszy zasięg do jakiegoś 10 % swoich podkreślam SWOICH trudno zdobytych użytkowników. To jest czysta kpina i tyle.

  35. Nie jestem pewien czy Facebook okrada. Większość ludzi niestety fanów kupowało i wiele firm nieuczciwie zdobywało fanów dla stron. Z drugiej strony wiele osób nie chce otrzymywać reklam, a przecież fanpage służą głównie do przekazywania informacji. Jeżeli faktycznie sklep chce kupić sobie reklamę to za nią płaci. Warto też zwrócić uwagę, że jeżeli następuje interakcja z facebookowymi fanami, to zasięg jest więszky. Działa tam mechanizm niwelujący lewych fanów, a promouje prawdziwych miłośników. Nie sposób zmusić kogoś do like’a jakimś iframe’em ale sztuką jest dotrzeć do ludzi i serwować im ciekawy content. Na tym polega współgranie dwóch środowisk. Podobnie przecież robi google i wycina nieciekawe strony. Promouje te, gdzie czas przebywania wzrasta, a oczekiwanie na wyświetlenie strony spada.

  36. Kupowanie martwych dusz na allegro to działania wyłącznie pod PR, które niczego kompletnie nie mogą wnieść…

  37. nie rozumiem, to jak płaci się komuś za lajkowanie czy są to jakieś roboty co lajkują? jak poznać takie coś?

  38. Zdecydowanie warto postawić na naturalny Fanpage. Buduje się wtedy markę wśród realnych osób i z jednego „żywego” polecenia lub zgłoszenia może wpaść nawet kilka tysięcy złotych. Poza tym dobrze opracowany wartościowy FanPage sam zbiera lajki i komentarze.

  39. Witajcie,

    Ja polecam poniższą stronę:

    http://socialinvader.com/?ref=9

    są tani w stosunku do jakości i operują na platformach: Facebook, Twitter, Pinterest, Google +, Instagram and Youtube,

  40. Zdecydowanie są bezwartościowi, sam kiedyś na jednym fanpague’u sprawdzałem takich wirtualnych fanów (z czystej ciekawości – zdobyłem ich bezpłatnie, za pomocą jakiejś strony wymiany lajków) i mogę potwierdzić duże prawdopodobieństwo spadku wartościowego zasięgu. Przy wzroście fanów mogłem odnieść wrażenie spadku interakcji wśród nowych postów.

  41. I się zgodzę i się nie zgodzę. Po pierwsze jak chcesz zacząć to te lajki muszisz z kądz mieć. A kupione to nie tak do końca martwe dusze.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.