29
06
19

Czy influencer/bloger to zawód (nie tylko dla rodziców)?

Wiele razy widziałem w różnych miejscach w Internecie dyskusje o tym, czy się powinno zarabiać na prowadzeniu bloga, kanału na YouTube, profilu na Instagramie czy fanpage na Facebooku. Niemal zawsze przy tego typu tematyce, gdy w treści tylko pojawiało się słowo „zawód”, ktoś (jakiś śmieszek poza kontrolo) zazwyczaj żartobliwie dopisywał, że

bloger / youtuber to co najwyżej zawód dla rodziców!

Czyżby? Spróbujmy się temu na chłodno przyjrzeć.

Nie będę ukrywać, że bezpośrednią inspiracją do napisania niniejszego tekstu jest dla mnie jedna z uczestniczek najnowszej edycji programu Big Broter, która nie ukrywa, chce zostać influencerką, bo kojarzy jej się to z reklamowaniem różnych rzeczy na swoich mediach społecznościowych.

Tak się składa, że znam wielu influencerów (i w niewielkiej skali sam jestem influencerem), więc wiem, z czym TAK NAPRAWDĘ się ten zawód wiąże i na czym polega.

Czym zajmuje się influencer / bloger / vloger?

Z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba, influencer rzeczywiście zajmuje się spędzaniem czasu na przyjemnościach (na przykład wypinaniem pośladków do lustra) za pieniądze sponsora. Tyle widać w mediach społecznościowych, ale to nie oznacza, że do tego sprowadza się bycie influencerem.

Już nawet patrząc z punktu widzenia takiej pojedynczej komercyjnej współpracy, roboty jest dużo więcej. W skład działań widocznych jako fotka z wypiętym tyłkiem na Instagramie wchodzą:

  1. pierwszy kontakt z reklamodawcą, albo pozyskany proaktywnie (twórca pisze do reklamodawcy), albo po prostu zapytanie na skrzynce influencera,
  2. uzgodnienie oferty,
  3. przygotowanie zdjęcia, co wymaga:
    • wybrania i uzgodnienia lokalizacji (czasem także wynajęcia miejsca do wykonania sesji),
    • dojazdu na miejsce,
    • przewiezienia sprzętu (często wykraczającego poza telefon komórkowy),
    • stylizacji, make-upu,
    • fizycznego wykonania co najmniej kilkunastu zdjęć,
    • ewentualny retusz i poprawki fotek,
  4. przesłanie wstępnie wybranych zdjęć do reklamodawcy i ich akceptacja, wraz z uzgodnieniem treści wpisu na Instagramie (treść, oznaczenie marki na fotce, hashtagi),
  5. publikacja,
  6. pilnowanie efektów publikacji, a zwłaszcza komentarzy,
  7. ewentualne raportowanie wyników działań (np. zasięgów), jeśli było uzgodnione.

Naprawdę można lekko liczyć, że opublikowanie jednego zdjęcia w ramach komercyjnej współpracy może zająć łącznie kilkanaście godzin pracy na poszczególnych etapach. Samo zrobienie tego jednego, wyjątkowego zdjęcia, to rzecz jasna kilka sekund. Rzecz w tym, że to tylko jeden z etapów całego procesu.

Dobrym porównaniem jest praca profesjonalnego fotografa, który na weselu siedzi kilka godzin, robi kilka tysięcy zdjęć, wybiera z nich kilkaset i udostępnia młodej parze, kasując za to swoje honorarium.

Za co płaci reklamodawca?

Wydaje mi się, że ze względu na fakt, że media społecznościowe są na rynku ledwie od kilku czy kilkunastu lat, ludziom trudno jest jeszcze pojąć, za co tak naprawdę płacą reklamodawcy w przypadku współprac komercyjnych z twórcami internetowymi.

Analizując taką współpracę tylko pod kątem ilości czasu poświęconego na jej przygotowanie, jak powyżej, patrzymy tylko na drobny ułamek zagadnienia.

Dla reklamodawcy ogromną wartość stanowi możliwość dotarcia ze swoim komunikatem do rzeszy odbiorców, zainteresowanych daną tematyką, czyli do zaangażowanych fanów twórcy. Reklamodawcy bardzo lubią na to patrzeć, bo zasięgi są dla nich cholernie ważne.

Żeby to lepiej odnieść do tradycyjnych środków przekazu, należałoby traktować publikację artykułu na blogu czy filmu na YouTube odpowiednio do artykułu w branżowym magazynie albo w tematycznym programie telewizyjnym. Wtedy już oczywistym staje się, że wartością są właśnie wspomniane wcześniej zasięgi.

A teraz zastanówmy się, co trzeba zrobić, żeby takie zasięgi mieć…

W dużym skrócie, sprowadza się to do:

  • publikowania ciekawych treści przez odpowiednio długi czas, rzędu kilku miesięcy (rzadkie przypadki wyjątkowo szybkiego zdobywania popularności) czy raczej lat,
  • publikowania umiarkowanie ciekawych treści przez krótszy okres i płatnej promocji, ułatwiającej zdobycie popularności (bo przyspieszającej docieranie do nowych użytkowników).

Osobną kwestią jest jeszcze sama wiarygodność twórcy. Są tacy twórcy internetowi, którzy biorą każdą współpracę, często w modelu barter za pozytywną recenzję, także w przypadku blogów lifestyle’owych. Wartość reklamy w takim miejscu będzie oczywiście mniejsza, niż tam, gdzie współprace są rzadziej, dobrze pasują tematycznie, a twórca nie boi się napisać, że coś mu się nie podoba, gdy rzeczywiście tak jest.

Lubię tak myśleć o moich działaniach. Gdy dostaję coś do testów, to przetestuję rzetelnie i uczciwie opiszę wady i zalety produktu. Uważam, że nie ma innej możliwości, bo taką uczciwość i rzetelność winien jestem czytelnikom. Bez nich utracę ich zaufanie, które jest bardzo cenne (nie bez przyczyny Michał Szafrański swoją książkę zatytuował Zaufanie czyli waluta przyszłości).

Żeby więc móc zgarnąć kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych za wrzucenie paru zdjęć na blog i Instagram, trzeba najpierw długo i ciężko pracować. Nie bez przyczyny nie wszystkim się to udaje. To zaś musi budzić zazdrość i takie niesympatyczne komentarze.

Dla mnie blogowanie to praca, od której nie umiem się oderwać nawet wtedy, gdy jestem na urlopie. Także na wyjazdach staram się mieć przy sobie aparat, by zrobić jakieś ładne zdjęcie (które później zilustruje artykuł), albo nagrać jakieś atrakcyjne ujęcie (które zostanie następnie wykorzystane w jakimś moim materiale). Szczęśliwie dzięki rozwojowi techniki mogę większość rzeczy nagrywać albo fotografować aparatem (używam teraz Huawei P30 Pro z 5-krotnym zoomem optycznym i nagrywaniem filmów w rozdzielczości 4K). To trochę ułatwia, ale i tak wciąż jestem w pracy.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi:
Wpisy powiązane tematycznie:

6 komentarzy do artykułu “Czy influencer/bloger to zawód (nie tylko dla rodziców)?”

  1. Bloger/Influencer może być zawodem, ale jeśli traktujemy to rzeczywiście jako pracę i poświęcamy temu sporo pracy tak jak w normalnej.

    Nie którym się wydaje, że to łatwe, proste i lekkie, a pieniążki same wpadają do kieszeni. Ale tak nie jest i wiele osób po kilku miesiącach się poddaje i odpuszcza.

  2. Bardzo interesujący artykuł. Warto było przeczytać.

  3. Tylko że ostatnio każdy chce byś takim influancerem – dostawać wszystko za darmo, jeść za darmo a najlepiej jeszcze dostawać stałą miesięczną gażę. I przypuszczam że przez takich ludzi, wizerunek tej branży mocno podupadnie, o ile już nie stracił na swoim wizerunku. Wiecie co mam na myśli? Że takie osoby, będą stawiane na tej samej linii co te Janusze krzyczące – dej, dej na chorą córkę.

  4. Dużo ciekawych informacji tutaj można znaleźć. Zawód influencera dokładnie i szczegółowo wyjaśniony.

  5. Ciekawy blog! Czerpię z nich wiele inspiracji.

  6. IMO może teraz jest wyraźny hype na bycie influencer’em, to niebawem to się wszystko skończy. Niemożliwym jest utrzymanie wiarygodności takich osób. Już teraz wychodzą coraz to bardziej „udane” kampanie reklamowe, które w praktyce czynią markom więcej szkody niż pożytku. Według mnie jeszcze może rok, dwa lata i będzie odwrócenie tego trendu. Pozdrawiam, Tomasz.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.