01
10
18

3 rzeczy, bez których nie osiągniesz sukcesu w blogowaniu!

Mogę powiedzieć, że o blogowaniu wiem już sporo. Robię to od wielu lat. Prowadziłem wiele blogów. Napisałem ponad 4 000 wpisów, dwie książki, trzecią przetłumaczyłem. Nagrałem także i opublikowałem ponad 300 filmów na YouTube.

I postanowiłem dziś spisać dla Was 3 najważniesze moim zdaniem rzeczy, bez których nie macie szans na odniesienie sukcesu w blogowaniu albo tworzeniu filmów na YouTube.

Piszę to wszystko z własnego doświadczenia. Głównie patrząc na listę moich blogowych porażek. Czyli blogów, które sukcesu nie odniosły. Zapewniam Was, było ich mnóstwo…

Regularność

Pierwsza witryna, w rozwój której się mocno zaangażowałem, powstała w 1999 albo nawet 1998 roku. Był to serwis The_Gate o grach fabularnych (RPG) i całej fantastycznej/sci-fi otoczce: filmach, książkach i tak dalej. To były czasy z punktu widzenia rozwoju internetu antyczne. Części z Was nie było jeszcze na świecie, podobnie jak tak zwanych stałych łączy („a czym są te nie-stałe”, zapytacie? dial-up i modemy, gdy płaciło się 30 groszy za 3 minuty korzystania z internetu :D). Pierwsze stałe łącza, SDI (później znana jako Neostrada, już zapomniana, pamiętacie „dzieci Neostrady”?) pojawiły się dopiero pod koniec 1999 roku za jakieś chore pieniądze.

To były także czasy bez Facebooka, Twittera i grubo przed popularnością kanałów RSS. Czyli w zasadzie nie było metody na to, by dowiedzieć się o tym, że na lubianej przez nas stronie internetowej była jakaś aktualizacja.

Jest to ważne dla dalszej części opowieści.

Wtedy nie wiedziałem jeszcze, czym jest blog (a samo pojęcie było w użyciu niedawno, bo pojawilo się w 1999 r. jako skrócony weblog, funkcojnujący dopiero od końca 1997 r.). Wiedziałem jednak, że na stronie głównej naszego serwisu musi być sekcja z aktualnościami. I datami publikacji nowych artykułów. W sumie to wyglądało to trochę, jak strona główna bloga. Zresztą, sami zobaczcie. 😀

Osoba, która pierwszy raz wpadła na taką stronę (niezależnie od tego, skąd się o tym dowiedziała — bo Google to dopiero wtedy raczkowało, a o nowych stronach to się człowiek dowiadywał od kolegów, z linków na innych witrynach, a czasem czytając artykuł w gazecie), od razu widziała, że nad jej tworzeniem pracuje w pocie czoła cały zespół. Że nowe artykuły pojawiają się regularnie. Wreszcie, że warto na tę stronę regularnie wracać po kolejne treści.

Ten mechanizm działa także dziś w przypadku blogów. Widząc na stronie głównej bloga (kanale YT) dużo regularnie publikowanych treści, odwiedzający będzie bardziej skłonny wrócić na ten blog (/polajkować fanpage/śledzić autora na Twitterze/subskrybować kanał na YouTube/kanał RSS bloga), niż gdy zobaczy tylko stare treści, publikowane nieregularnie.

To jest pierwszy i najważniejszy powód, by publikować regularnie. Są też i inne:

  1. Google, wiodąca wyszukiwarka, lubi świeże treści, oraz regularnie aktualizowane witryny, podobnie jest z algorytmami YouTube’a,
  2. każdy kolejny artykuł przez Ciebie napisany, może być jakimś przełomem, np. pojawić się na stronie głównej Wykopu, zdobyć popularność na Facebooku, albo przebić się do mediów tradycyjnych, zapewniając Ci krótkotrwały (ale cenny) pik ruchu, który być może przełoży się na nowych, wiernych fanów,
  3. im więcej masz artykułów, tym więcej tekstów ściąga Ci ruch z różnych źródeł, który później możesz przesłać sobie pomiędzy swoimi artykułami (linkując wewnętrznie), bo łatwiej użytkownika utrzymać na blogu, niż pozyskać nowego,
  4. regularność przyspieszy zbudowanie jakiejś masy krytycznej treści, które pozwolą Ci zdobyć popularność — niezależnie od tego, ile ta masa wynosi, nie osiągniesz jej pisując / nagrywając filmy rzadko.

Ciekawe, angażujące, przydatne i ważne treści

Nawet milion nudnych, miałkich, nieprzydatnych i banalnych artykułów nie zapewni nikomu sukcesu.

To nie jest tak, że nie liczy się ilość, lecz jakość. Liczą się obie. Możemy co najwyżej powiedzieć, że ilość wpisów przejdzie w jakość.

Jakość przede wszystkim oznaczają dla mnie te słowa z powyższego nagłówka.

Zacznijmy od tego, że te treści, które publikujesz w artykułach/filmach, muszą być po prostu ciekawe. Interesujące. Fajnie, by były mądre i zabawne. Trudno to zdefiniować i uchwycić, bo każdego interesuje coś innego. Ale chyba przynajmniej trochę rozumiecie, co mam na myśli, to prawda? Łatwiej to opisać z drugiej strony, jakie te treści mają nie być.

Treści muszą angażować ludzi. Być na tyle ciekawe, poruszające, by chcieli się nimi dzielić (choćby na Facebooku, albo wysyłać je innym w wiadomościach). Żeby doczytali artykuł do końca (obejrzeli do końca film) i zapragnęli poczytać coś więcej (obejrzeć następny film), albo zasubskrybować kanał RSS czy kanał na YT.

Artykuły lub filmy muszą być też ważne i przydatne. Sto świetnych wpisów o wypasie owiec w Bieszczadach raczej nie pozwoli na osiągnięcie sukcesu. Takie treści nie są ważne dla dużej grupy ludzi, a więc nawet mistrzostwo w tak wąskiej niszy nie da szansy zdobycia popularności i pieniędzy. Muszą być też przydatne, to znaczy dostarczać cennej wiedzy i informacji. Artykuł o tym, jak odpowietrzać kaloryfery przyda się na początku jesieni, gdy robi się chłodniej. Ale czy jest sens go pisać, jeśli takich poradników jest już w sieci mnóstwo? Czym ten nowy ma się wyróżniać? Tekst o tym, jakie winiety trzeba kupować jadąc samochodem do Grecji jest przydatny tylko wtedy, gdy jest aktualny. Informacja sprzed kilku lat, jeśli nawet kogoś przyciągnie, to tylko go zniechęci.

Podsumowując — pisz (nagrywaj) o tym, co dla ludzi jest ważne, zaspokajaj ich potrzeby, dostarczaj im unikalnej wiedzy, której nie znajdą nigdzie indziej.

Dobra gadka i dobre pióro

Nie wystarczy tworzyć cennych i przydatnych treści. Muszą być jeszcze strawnie podane. To tak, jak z jedzeniem. Ludzie chętniej jedzą smaczne słodycze, niż zbilansowane obiady o nijakim smaku.

Absolutnym minimum, o którym wspomniałem, jest publikowanie tekstów przydatnych i poprawnych merytorycznie. Muszą być też poprawne językowo (bez błędów utrudniających ich zrozumienie) oraz dostosowane do odbiorcy (bez branżowego żargonu, z objaśnieniami trudnych pojęć lub odesłaniami do osobnych artykułów na ich temat). Przyda się także poczucie humoru. Nie zaszkodzi, by tekst był lekki i łatwy w odbiorze. Na ten aspekt z kolei ma wpływ także odpowiednie formatowanie tekstu (np. akapity, podtytuły, wyróżnienia).

Długa ściana tekstu jest trudna do przeczytania i już sam jej widok zniechęca. Dużo lepiej sprawdzają się krótkie akapity, omawiające wyłącznie najważniejsze aspekty zagadnienia. Kwestie bardziej szczegółowe można przecież zawsze rozwinąć w osobnym materiale.

Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku filmów na YouTube. Długie filmy z monotonnym głosem lektora będą usypiać.

Jeśli nie umiesz opowiadać / opisywać zagadnień tak, by zainteresować swoich znajomych, prawie na pewno nie uda Ci się zainteresować ludzi obcych.

 

 

inb4 ale ty nie odniosłeś przecież sukcesu!

  1. Zależy, jak go zdefiniować. Od wielu lat utrzymuję się za pieniądze, które zarabiam dzięki prowadzonym blogom.
  2. Ogarnięcie wszystkich tych trzech punktów, niestety, niczego nie gwarantuje.

 

Autor:Krzysztof Lis |



Wpisy powiązane tematycznie:

9 komentarzy do artykułu “3 rzeczy, bez których nie osiągniesz sukcesu w blogowaniu!”

  1. Świetne zestawienie! Cenne porady.

  2. Lista dość oczywistych rzeczy 😉

  3. @dorota: też mi się wydaje, że są to rzeczy dość oczywiste. Większy problem może sprawić wdrożenie ich w życie, bo sprawdzenie, czy jakieś materiały będą dla ludzi użyteczne, smao w sobie jest nietrywialne.

  4. Z tych punktów najważniejsza jest regularność i dodał bym do tego systematyczność i częstotliwość. Regularnie publikowanie 1 artykułu miesięcznie to za mało… 1-2 artykuły tygodniowo to takie minimum, zwłaszcza dla nowych blogów (lub tych, które nie mają jeszcze 100 tys UU miesięcznie). Przy blogowaniu nie ma „magicznych przycisków”, które spowodują, że po miesiącu staniesz się drugim Michałem Szafrańskim. Tutaj trzeba regularnie i systematycznie „tłuc” dobrej jakości artykuły jeden za drugim, a pierwszy efekt pojawi się po kilku miesiącach. 🙂

  5. Oj tak regularność jest bardzo ważna jest wiele blogów które przestałem czytać właśnie ze względu na brak regularności w publikacjach.

  6. Dla przypomnienia technicznego: SDI technologicznie nie miało związku z Neostradą. SDI to Szybki Dostęp do Internetu wprowadzony przez TPSA około 2002 roku na bazie technologii HIS (Home Internet Solution) firmy Ericsson – symetryczne łącze 115,200 bit/s (około 14 kbajt/s czyli jakieś 0,1 Mbit/s). Na tej samej linii działała cały czas normalnie linia telefoniczna, która w przypadku połączenia głosowego spowalniała połączenie internetowe o mniej więcej połowę.
    Neostrada od początku to była technologia ADSL i w TPSA wyparła HIS w całości.
    Co ciekawe wyszły nowsze i szybsze wersje HIS i w niektórych częściach Polski operatorzy mniejsi do dziś z tego korzystają.

  7. Doskonale pamiętam czasy pierwszych witryn internetowych, ponieważ sam taką się zajmowałem. Dużo się wtedy wymieniało linkami pomiędzy konkretnymi stronami, była większą chęć współpracy, teraz większość działa we własnym zakresie.

  8. Święta prawda, świetny wpis, pozdrawiam!

  9. Dla mnie najważniejsza jest regularność i świeże spojrzenie/nowość przedstawianych treści – nie powielanie utartych schematów z innych blogów.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.