Dziś pokażę Wam, jak przy pomocy darmowego narzędzia wygenerować sobie kanał RSS dla autobloga. Kanał będzie korzystać z bardzo obszernego źródła danych, często aktualizowanego. W mojej opinii wykorzystanie narzędzia i źródła danych nie będzie stanowić naruszenia praw autorskich. Za to pozwoli na wygenerowanie świetnego materiału, który będzie jak najbardziej użyteczny dla czytelników. Dlatego przy odrobinie wysiłku (doszlifowaniu, założeniu odpowiedniej kategorii i uzasadnieniu na blogu jej obecności) można go z powodzeniem stosować również na blogach przeznaczonych tylko dla ludzi, a nie na zaplecze.
Ja korzystałem z tego dwa razy. Kilkanaście wygenerowanych kanałów RSS pozwoliło mi na zaindeksowanie na moim autoblogu kilkunastu tysięcy podstron. Poniżej widać wykres, na którym skrupulatnie notowałem liczbę zaindeksowanych podstron. Dziś ta liczba spadła, bo Google od kilku tygodni znacznie oszczędniej nalicza zaindeksowane podstrony…
Plik jest zahasłowany, hasło dostępne jest po opłaceniu dostępu. Ponieważ wyłączyłem komentarze pod tym wpisem, proszę o przesyłanie ewentualnych pytań mailem. Adres: krzlis[a]gmail.com . Opłacenie dostępu do tego wpisu tak naprawdę pozwala na dostęp również do wszystkich innych płatnych wpisów, których w chwili pisania tych słów jeszcze tu nie ma, ale na pewno będą.
Pisałem już tu nie raz i nie dwa, że jeden z moich blogów to serwis ogłoszeniowy. Rzeczywiście, to jeden z eksperymentów nad blogami, które same generują content dla siebie. Ten ma półtora roku i treści ma niewiele, ale to ze względu na to, że jest raczej niszowy.
Przeczytałem podrzucony w komentarzu (KonradK — dzięki!) link do artykułu “Golenie frajerów (czyli pozycjonowanie praktyczne bis)”. W artykule zostałem postawiony na równi z menelem, który kradnie prąd z sieci. Przyznam, że trochę mnie to zdziwiło, bo od zawsze zwracałem uwagę na to, by zarabiać w internecie zgodnie z prawem i bloguję dla pieniędzy, ale uczciwie.
Nie jestem pierwszym, który opisuje to narzędzie. Nie ja je bowiem odkryłem, przeczytałem o nim na blogu Pawła. Kupiłem (przez Pawła reflinka), trochę potestowałem, teraz pokazuję Wam.
Narzędzie nazywa się Caffeinated Content, czyli pewnie coś w rodzaju kofeinowej treści. Można je zdobyć napisane jako wtyczkę do WordPressa. I tak, jak wspomniałem w tytule, potrafi ono automatycznie tworzyć treść wpisów. Przeczytaj cały artykuł »