21
08
08

Autogenerator wpisów do WordPressa

Nie jestem pierwszym, który opisuje to narzędzie. Nie ja je bowiem odkryłem, przeczytałem o nim na blogu Pawła. Kupiłem (przez Pawła reflinka), trochę potestowałem, teraz pokazuję Wam.

Narzędzie nazywa się Caffeinated Content, czyli pewnie coś w rodzaju kofeinowej treści. Można je zdobyć napisane jako wtyczkę do WordPressa. I tak, jak wspomniałem w tytule, potrafi ono automatycznie tworzyć treść wpisów.

Nie tylko zresztą wpisów. Komentarzy też. To ogólnie bardzo mocne narzędzie, które w mojej opinii może pomóc w budowie samozarabiających blogów.

Czym jest Caffeinated Content? To skrypt, który pobiera treść z serwisu Yahoo! Answers albo z YouTube i generuje na ich podstawie treść wpisów. W przypadu Y!A, post zawiera pytanie zadane tam przez kogoś a komentarze do posta zawierają odpowiedzi. W przypadku YouTube, we wpisie jest film wideo. Cała robota, którą wykonuje autor bloga, sprowadza się do:

  • wybrania źródła treści,
  • wybrania słowa kluczowego,
  • ustawienia liczby wpisów i daty ich publikacji,
  • kliknięcia „energize” i odczekania. 😉

Tak, jak wspomniałem, można ustawić datę publikacji wpisów. A dokładniej — zakres dat, w jakich wpisy zostaną opublikowane. Dzięki temu można wygenerować 100 wpisów w ciągu roku. Wtyczka sama, losowo, rozłoży te wpisy po zadanym okresie. Będziesz mieć wtedy wpis co średnio 3,7 dnia. 😉 Można ustawiać zakres zarówno wstecz jak i wprzód. To pozwala od razu zapełnić blog wpisami, tak jakby istniał od jakiegoś czasu. I pozwala przygotować wpisy do publikacji na dłuuugo naprzód. Raz zrobiona robota a nowe wpisy będą się pokazywać tak często, jak często bloger sobie zażyczy.

Rzecz jasna, skrypt został napisany do pracy w języku angielskim. Dzięki korzystaniu z bazy Yahoo! Answers, wpisy bywają unikalne, choć skopiowane. Sprawdziłem kilka, części z nich Google nie odnalazło. To i tak nie problem, bo skrypt posiada dwie wbudowane metody „przerabiania” treści, aby wyglądała jeszcze bardziej unikalnie.

Co ciekawe, skrypt potrafi tłumaczyć posty. Można więc stosować go na blogach w języku innym, niż angielski. Między innymi na blogach po polsku, bo CC tłumaczy też wpisy na polski! Nie samo, rzecz jasna, tylko z pomocą Google Translate. Tak, czy siak, umie tworzyć wpisy w naszym ojczystym języku. Ja podłączyłem go jako zaplecze do mojego bloga na konkurs od zera do milionera. 🙂

Oprócz postów i komentarzy, skrypt tworzy też tagi. To pomaga zwiększyć liczbę zaindeksowanych stron (nie dotyczy tych blogów, które indeksowanie stron tagów mają wyłączoną). I pomaga czytelnikom nawigować między tymi wpisami. W końcu taką treść tworzymy przecież tylko z myślą o nich, prawda? 😉

Wygenerowane posty i komentarze mogą oczekiwać na Twoją akceptację przed publikacją. To jest wygodne, jeśli eksperymentujesz z ustawieniami, albo chcesz doszlifować ich treść. Można też po prostu zlecić ich publikację, na zasadzie „odpal i zapomnij”. 😉

Posty publikowane są w oparciu o szablony. Szablony można modyfikować, korzystając z HTMLa i specjalnych kofeinowych znaczników. Te znaczniki odpowiadają za wyświetlanie poszczególnych elementów treści wpisu czy komentarza. Edytując szablon możesz po prostu zmienić jego wygląd (np. położenie obrazka) czy dodać reklamę AdSense (działa też z wtyczką AdSense Deluxe). To właśnie korzystając z odpowiednich szablonów ustawiasz, czy wpis ma być przetworzony na unikalny czy przetłumaczony na któryś z języków. Po prostu wybierasz inny szablon z listy, pozostawiając poszukiwane hasło w języku angielskim. 🙂

Testy…

Jak wspomniałem, opisuję to narzędzie po krótkim teście. Krótkim, bo trwał tylko od miesiąca. Wtedy zainstalowałem na jednym z moich anglojęzycznych abandon-blogów tę wtyczkę. Blog miał być tłumaczeniem mojego polskiego bloga, trochę potłumaczyłem, potem mi się odechciało. Dwa tygodnie po napisaniu z trudem ostatniego wpisu (poprzedni był sześć tygodni wcześniej) uruchomiłem tam Caffeinated Content. Po paru dniach zacząłem notować liczbę wpisów i liczbę podstron zaindeksowanych przez Google. Wynik tego badania widać poniżej na wykresie, który będzie się sam aktualizował podczas trwania badania.

Niebieska linia oznacza liczbę zaindeksowanych wpisów, wynik wyszukiwania metodą site:domena.com. Sprawdzam dwa-trzy razy w ciągu dnia, do wykresu trafia średnia.
Czerwona linia to liczba wpisów. Ją zapisuję, jak widać, z jednodniowym opóźnieniem. Po prostu dnia X zapisuję liczbę wpisów dla poprzedniego, zaglądnąwszy na stronę główną bloga. 🙂

Liczba zaindeksowanych podstron jest większa od liczby wpisów, bo Google mi indeksuje również tagi i archiwa. Ta długa linia pod koniec lipca to mój urlop. Mogłem po powrocie z niego sprawdzić datę opublikowania wpisów, ale nie byłem w stanie sprawdzić, ile było zaindeksowanych podstron… 😉

Parę dni temu odpaliłem wtyczkę na moim blogu zapleczowym, w języku polskim. Tu jeszcze site: daje mniej, niż liczba postów. Liczę, że z czasem niebieskie prześcignie czerwone. 😉

Jak wspomniałem, te wykresy powinny się same wypełniać nowymi danymi. Możecie więc je traktować jako żywą prezentację wyników eksperymentu „jak dobrze kofeinowa treść jest indeksowana przez Google”.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: , ,
Wpisy powiązane tematycznie:

28 komentarzy do artykułu “Autogenerator wpisów do WordPressa”

  1. Witam ponownie,

    Bardzo się cieszę że mój komentarz był impulsem do powstania wpisu „Bloguję dla pieniędzy, ale…”. Niestety czas leci tak szybko że nie zdążyłem się wypowiedzieć w tamtej dyskusji, ale i tak dyskusja jaka się wywiązała jest cenna…

    Miałem się tam dopisać, ale widzę że tutaj będzie mi chyba nawet łatwiej 🙂

    Otóż: Jak po tym co przedstawiłeś tutaj chcesz potwiedzić swoje zapewnienia że postawa „Każdy z moich blogów istnieje tylko dla kasy! Wszystko inne (…) to tylkośrodki” – jest w pełni fair w stosunku do czytelników??? Zapewne wytłumaczysz się że ten wpis to tylko test – ale ale:
    1. to jest realnie działający blog, więc ktos na niego wchodzi, i ktoś wierzy że te posty są prawdziwe…. A są? Nie – są wygenerowane automatycznie!!!
    2. jaką mamy pewność że nie użyjesz (używasz) tego narzędzia w „nie testowych” blogach (z ewentualna moderacją)? Przecież liczą się tylko efekty ($).

    Pod tamtym wpisem jest wiele komentarzy że można zarabiać na blogach i nie ma w tym nic złego. I owszem!!! Ja nigdy nie twierdziłem że nie można, co też zawarłem na wstępie mojego komentarza!!! Ale podkreśliłem że liczy się kontent, zawartość… A po tym wpisie mozna się spodziewać że „cel uświęca środki” – 20 sekund „pracy” z generatorem i mamy autopiszący się blog 🙁

    Może się mylę – zapraszam do dyskusji.

    Pozdrawiam
    Greg

  2. @Greg: napisałem, że bloguję dla pieniędzy, ale uczciwie. I myślę, że nie przeszkadza to w stawianiu autoblogów.

    Autobloga nikt nie tworzy po to, żeby na nim zarobić na jego czytelnikach. Nie chodzi o to, żeby ten blog miał dużo odwiedzin. Na dobrą sprawę może go nie odwiedzać nikt, prócz robotów wyszukiwarek. Takie blogi mają służyć za zaplecze do budowania pozycji naszych głównych witryn w SERPach. Ewentualnie do sprzedaży punktów w systemach wymiany linków czy bezpośrednio linków pozycjonujących.

    Jeśli nawet trafi tam ktoś z wyszukiwarki, to jaką różnicę mu zrobi, czy tę treść znalazł akurat na tym autoblogu, czy gdzieś indziej? To nie jest content generowany od zera. On jest najwyżej przepisywany przez algorytmy, przez co w oryginalnej wersji jest czytelny i trzyma się kupy. Z tłumaczeniami jest gorzej, ale to inna historia… W dobrze napisanym blogu zapleczowym, gdy czytelnik będzie zdegustowany zawartością bloga, powinien przejść na główną witrynę, której pozycjonowaniu służy ten autoblog. Albo opuści witrynę. Cóż, nawet pisząc treść własnoręcznie nie dogodzisz każdemu.

    Funkcja YouTube jest idealna dla każdego „zwykłego” bloga hobbysty. Zamiast szukać na YT filmików ze swojej niszy, zapuścisz raz Kofeinę i będziesz mieć wpisy na miesiąc albo rok z głowy. Czy to będzie szkodą dla czytelnika? Nie, bo przedstawisz mu jakąś treść do obejrzenia.

    Do tej pory skupiam się na zarabianiu na tworzeniu treści dla czytelników. Jeśli okaże się, że czytelników można ściągnąć mniejszym wysiłkiem, to będę właśnie to robić. Masz rację, cel uświęca środki. Ja to kwituję innym powiedzeniem: zdrowy na umyśle unika pracy.

  3. Zainwestowałeś w kofeinę ok. 150 zł? Uważasz, że Ci się zwróci?

  4. Ja kupiłem miesiąc temu, jak kosztowała $47 a nie $77. Czy się zwróci, nie wiem. Mam nadzieję, że tak. 🙂

  5. @Krzysztof

    Widzę że obstajesz przy swoim. W międzyczasie przejrzałem trochę Twój profil w innych miejscach. Z tego co zdążyłem zaobserwować – masz doś kontrowersyjne poglądy i jesteś trochę ironiczny i zaczepny. Widzę że chyba w temacie nie dojdziemy do porozumienia, co oczywiście nie stoi na przeszkodzie podyskutować.

    Co do tematu:
    „bloguję dla pieniędzy, ale uczciwie”.
    Dla mnie stawianie autobloga nie jest w pełni uczciwe. Blog z definicji powinien być pisany przez autora. Czy na tych autoblogach podajesz informację że zawartość jest wygenerowana automatycznie? Jeśli tak – ok, jest to „w miarę” uczciwe.

    „jaką różnicę mu zrobi, czy tę treść znalazł akurat na tym autoblogu, czy gdzieś indziej”
    No mi zrobi różnicę. Treść wygenerowana automatycznie (nawet jak jest prawdziwa bo pochodz z innego serwisu) nie jest w ogóle wiarygodna. Jak widzę blog, który pisze Krzysztof Lis, spodziewam sieze są tam JEGO wpisy. I jak mam wpis „Dzisiaj się stąło to i to…”, „Czytałem interesującą książkę że to i to…” to, zakładając że ufam autorowi, wierzą w treść tego wpisu, wierzę że książka była naprawdę ciekawa i klikam w link do niej. A tu ZONK -> to tylko autogenerator, akurat algorytm wskazał tę książkę, równie dobrze mógłby wskazać inny i też byłoby to samo… Autor bloga nie ma ŻADNEGO udziału w tym co „jest robione” na blogu – zagarnia tylko ew. kasę. Czy to jest uczciwe traktowanie czytelników?

    „gdy czytelnik będzie zdegustowany zawartością bloga (…)”
    A co jeśli NIE BĘDZIE zdegustowany, tylko zawierzy autorowi że np. poleca daną książke i pójdzie do księgarni ja sobie kupić a autor de facto na oczy nie widział tej książki, tylko algorytm wybrał ja losowo z bazy. Czy wówczas jest to uczciwe?

    I na koniec chyba najważniejsze zdanie które Ty sam wypowiedziałeś, które całkowicie w moim mniemaniu podważa twoje argumenty że zarabiasz w pełni uczciwie (wyróżnienie ode mnie):
    „Do tej pory skupiam się na zarabianiu na tworzeniu treści dla czytelników. Jeśli okaże się, że czytelników można ściągnąć mniejszym wysiłkiem, TO BĘDĘ WŁAŚNIE TO ROBIĆ. Masz rację, cel uświęca środki.”
    I to jest dokładnie kwintesencja tego z czym się nie zgadzam, bo jest to mniemamnie typu „wstawię na bloga każdy s h i t który wygeneruje mi zysk” 🙁

    Ostatecznie mógłbym się zgodzić z taką polityką ale nie kiedy zapierasz się ze wszystko jest fair i Ok i takie cacy…

    Jak zwykle zaznaczam że mogę się mylić bo nie znam Cię osobiście – moje opinie bazuja na Twoich wypowiedziach. Może ktoś inny się wypowie?

    Swoją drogą – skoro wszystko jest tak super, może podasz linki do swoich blogów? Moglibyśmy je przejrzeć i osobiście ocenić. Chyba nie byłoby to niestosowne – przecież traktujesz czytelników poważnie, więc jak sie dowiedzą że „przy okazji” na nich zarabiasz, będzie im wszystko jedno, bo treść jest wiarygodna…

    Pozdrawiam
    Greg

  6. @Greg: dzięki za komentarz. Dyskutować lubię, cenię też konstruktywną krytykę. I choć wychodzi na to, że mamy odmienne podejście do sprawy, postaram się może nie tyle przekonać Ciebie co wyjaśnić, z czego moje podejście wynika i parę kwestii doprecyzować.

    Dla mnie stawianie autobloga nie jest w pełni uczciwe. Blog z definicji powinien być pisany przez autora.

    Ja korzystam z szerszej definicji bloga. Dla mnie blog, to serwis pisany na blogowym oprogramowaniu, zawierający posortowane chronologicznie wpisy. I tyle. Nie musi być pisany przez jednego autora, może być pisany przez wielu. Dla mnie blogiem (dla innych tylko „blogiem”) będzie precel (katalog presell), pisany przez wielu autorów. Idąc krok dalej blogiem też będzie serwis do prezentacji ogłoszeń, postawiony na WordPressie. Mam jeden taki. 😉

    Czy na tych autoblogach podajesz informację że zawartość jest wygenerowana automatycznie? Jeśli tak – ok, jest to “w miarę” uczciwe.

    W przypadku blogów z kofeiną, nie piszę explicite, że treść jest importowana z innych serwisów. W przypadku treści z YT to akurat jest oczywiste, w przypadku treści z Y!A pewnie już mniej, choć sposób jej prezentacji („ktośtam asked:[i tu treść pytania]”) świadczy, że nie ja jestem jej autorem. Komentarze podpisane są tak, jak podpisują się ich autorzy.
    W przypadku blogów publikujących wpisy w oparciu o dostępne kanały RSS, podaję odnośnik do źródła pochodzenia informacji.

    Jak widzę blog, który pisze Krzysztof Lis, spodziewam sieze są tam JEGO wpisy.

    Słusznie! Z tego powodu mieszanie autowpisów w zwykłym blogu trzeba robić ostrożnie. Gdy zbierałem wpisy na moim blogu konkursowym za pomocą autopilota, umieściłem je w osobnej kategorii. Wpisy z tej kategorii nie były publikowane na stronie głównej.

    jak mam wpis […] “Czytałem interesującą książkę że to i to…” to, zakładając że ufam autorowi, wierzą w treść tego wpisu, wierzę że książka była naprawdę ciekawa i klikam w link do niej. A tu ZONK -> to tylko autogenerator, akurat algorytm wskazał tę książkę, równie dobrze mógłby wskazać inny i też byłoby to samo… Autor bloga nie ma ŻADNEGO udziału w tym co “jest robione” na blogu – zagarnia tylko ew. kasę. Czy to jest uczciwe traktowanie czytelników?

    Nie. To właśnie o takiej uczciwości pisałem — o tym, żeby polecać tylko to, co rzeczywiście jest warte polecenia.

    I to jest dokładnie kwintesencja tego z czym się nie zgadzam, bo jest to mniemamnie typu “wstawię na bloga każdy s h i t który wygeneruje mi zysk” 🙁

    Myślę, że to głównie z tego wynikają nasze nieporozumienia. Ja po prostu traktuję prowadzenie bloga jako narzędzie, Ty zaś raczej jako cel sam w sobie.

    mógłbym się zgodzić z taką polityką ale nie kiedy zapierasz się ze wszystko jest fair i Ok i takie cacy…

    Upieram się przy tym, że automatyczne pobieranie treści nie krzywdzi czytelników i ich nie wprowadza w błąd. Z przyczyn, o których rozmawialiśmy powyżej.

    Swoją drogą – skoro wszystko jest tak super, może podasz linki do swoich blogów?

    Jak najbardziej. Kilka z nich już pokazałem, pozostałe będę pokazywać konsekwentnie, raz na jakiś czas. To dobry temat na wpisy — przedstawienie bloga wraz z omówieniem celu jego powstania, skuteczności i wniosków. Nie chcę robić tego za jednym zamachem, bo stracę sporo wartościowego materiału na wpisy. 🙂

  7. Kurde co ta za dyskusja nie na temat wpisu ? Kurzysiek zrób nowy post „Lis vs Greg” i tam piszcie sobie do woli.

    Sam zamierzam zainwestować te parę złotych w tą wtyczkę, dlatego że jest płatna może być skuteczna, bo większość pokemonów nie będzie stać 🙂

  8. @ Krzysztof zrób coś z tym komunikatem Internal Server Error, bo nie wiem czy komentarz zostanie dodany czy nie !

  9. @Stwor

    Nie na temat? Moim zdaniem jak najbardziej na temat. Czemu się tak uniosłeś?

    Na tym polega „magia” interentu, że ludzie mogą sobie dowolnie dyskutować. Od pewnego czasu staram się udzielać w tematach, które wydają mi się ważne skomentowania. Uważam że warto – dyskusja pomaga ludziom mieć szerszy obraz świata, pozwala poznać inne opinie i zdania, uszlachetnia – nie uważasz?
    Zapewne wchodzą tutaj miliony 😉 osób i pewnie część z nich myśli tak jak ja ale z różnych powodów nie wypowiadają się, warto więc żeby widzieli że może jest ktoś inny kto myśli podobnie jak oni. Są też pewnie tacy którzy w ogóle nie mają wyrobionego zdania i gdybym nie skomentował znaliby tylko jeden punkt widzenia i się tylko nim może kierowali. A tak mają wybór.
    Udzielam się bo myślę że warto, tym bardziej że ostatnio ten temat mnie bardzie jinteresuje. Zauważ że nie prowadzę żadnej „awantury” – próbuję rzeczowo i merytorycznie dyskutować bez osobistych wycieczek. Stwor – tak można, czyż to nie piękne że ludzie się ze sobą komunikują i dyskutują o sprawach dla nich ważnych? 🙂

    Pzodrawiam

  10. @Stwor: zazwyczaj się zapisuje, ale postaram się coś z tym zrobić.
    Jeśli chodzi o wtyczkę, jak pisze autor, nawet jak pokemony ją sobie pokupują, to i tak będą (oby!) generować treść na inne hasła. 🙂

    @Greg: Stwor ma rację. Proponuję kontynuować dyskusję na forum.

  11. @Krzysztof

    Hmmm…
    Ale gdzie Stwór ma rację? Mój wpis dotyczył głównie wtyczki, a konkretniej jej zastosowania i „wpływu” na czytelników…

    Ale dobra, skoro nie życzysz sobie dyskusji tutaj, to nie. W porządku. Tylko szkoda, bo widzę że większość komentujacych to osoby również prowadzące blogi dla zysku, więc w sumie wszyscy są monotematyczni, wzajemnie się popierający. A moje komentarze są „niewygodne”?

    Poza tym w większości wpisów jest kilka, kilkanaście komentarzy więc chyba aż tak bardzo nie zabieram Państwu cennego miejsca? Napisałem raptem chyba 3 czy 4 komentarze i już starasz się mnie stąd przegnać. Przecież sam powiedziałeś że lubisz dyskutować.

    No nic, trudno… To w tym wątku już nic nie piszę, jak sobie życzysz. 🙁

    Pozdrawiam

  12. @Greg: nie rób z siebie ofiary kółka wzajemnej adoracji… Twoje komentarze na temat uczciwości w zarabianiu na blogowaniu są niewygodne w tym wątku, bo nie odnoszą się w żaden sposób do samej wtyczki. Raczej do ogólnego zagadnienia autogenerowania treści. Na pewno nie jest to właściwe miejsce na prowadzenie tej dyskusji. Dlatego proszę, kolejne wypowiedzi odnoszące się do tematu uczciwość vs autoblogi umieszczaj we wskazanym przeze mnie wątku.

    Jeśli chcesz podyskutować o samej wtyczce, czy warta pieniędzy, czy skuteczna, zachęcam do tego gorąco!

  13. @Krzysztof

    Hehe:)
    Daleko mi do robienia z siebie jakieś ofiary 🙂 Nikt mi nie każe tutaj siedzieć, robię to z własnej woli. Komentuję tym razem, bo nie pierwszy raz spotykam się z „taką” postawą.
    W sumie to spodziewałem się takiej reakcji – w końcu „każdy sobie rzepkę skrobie” i nie dziwi mnie że Ci się to nie podoba 😉

    A teraz merytorycznie nt wtyczki:

    [sarkazm mode on]
    Uważam że to jest bardzo dobry pomysł. Masz stworzony blog bez jakiejkolwiek pracy! Chyba pójdę za Twoimi radami i założę sobie ze 20 blogów, zainstaluję wtyczkę i będę miał wpisy (i komentarze!) bez problemu przez całe życie. Nawet niech 99% czytelników się w tym połapie, to nic, niech ten 1% da mi chociaż 1$ miesięcznie, to i tak niezły wynik. Dlatego że to jest 100% zysk, bez jakiegokolwiek nakładu pracy! A przecież „zdrowy na umyśle unika pracy”.

    I tutaj pytanie do Was, bo macie większe doświadczenie – czy 1$ miesięcznie to dużo? To ok 3 centów dziennie z linków i reklam. Chyba da się tyle wyciągnąć?
    Czyli 20 blogów x 1$ = 20$ na miesiąc. To oznacza że po niecałych 4 miesiącach zwraca mi się koszt wtyczki i wtedy zarabiam całość 20$ miesięcznie! Nieźle jak na absolutny brak pracy. OK – może zbyt optymistyczne załozenie – nech będzie że po 6 miesiącach – to i tak po 6 mies. do końca życia mam stały przypływ kasy.

    Z drugiej jednak strony wtyczka pobiera dane z Yahoo i YouTube, a Copy/Paste nic nie kosztuje. Wymagałoby to ode mnie więcej pracy, jednak mógłbym zarabiać już od pierwszego miesiąca i nie czekałbym na zwrot 77$.
    Nie to chyba bez sensu, bo przecież „zdrowy na umyśle unika pracy”. A jak sie doczytałem w w/w linku Pawła „Dostajesz swój klucz, który będzie działał na nielimitowanej liczbie domen”. Więc po co ryzykować z 20 blogami – a jak się nie zwróci. Myślę że można spokojnie wystartować z 50 blogami – szanse na zaobek rosną.

    Jak myślicie?

    [/sarkazm mode off]

    Pozdrawiam,
    Greg

  14. @Greg: nie podoba mi się, że zamiast tu dyskutować o wtyczce, dyskutujemy o tym, czy autogenerowanie treści jest etyczne czy nie. Chcesz o tym ze mną porozmawiać, przekonać mnie do swoich racji? Proszę bardzo, tylko zrób to tutaj. Kolejny Twój wpis na ten temat napisany pod tym postem, przeniosę ręcznie do tego wątku.

    Odnosząc się do „meritum”: nie wiem jeszcze, ile można na takich blogach zarobić, bo dopiero z tym eksperymentuję…

  15. Greg nie uwzględniłeś kosztu zakupu i później odnowienia 20 domen, serwera i czasu na skonfigurowanie wtyczki i wgranie na serwer wszystkiego.

    I znów zapomniałem się wypowiedzieć dot. waszej dyskusji (Krzyśku jak możesz scal moje 2 wypowiedzi w jedną [scaliłem — KL]).

    Mi osobiście nie przeszkadza że sobie dyskutujecie na jakieś tam tematy autogenerowania zaplecza.

    Myślę jednak że wolałbym czytać doświadczenia czy jakieś porady innych użytkowników nt. tej wtyczki, i żeby inni którzy czytają komentarze mieli łatwiej zaczerpnąć rad wypowiadających się.

  16. Zamiast domen można przecież skorzystać z subdomen – wychodzi znacznie taniej, a wyszukiwarkom to prawie wszystko jedno. Jedno „ale” to że ryzyko bana też jest większe, wystarczy sprawdzić inne subdomeny. Chociaż jak ktoś się uprze to może też posprawdzać co stoi na tym samym IP i też znajdzie.

  17. Jak dla mnie może być fajne narzędzie, ale brakuje mi przykładu. Co tam że statystyki chciałbym zobaczyć jak na żywo wygląda taki blog.

    Tylko 77$ to trochę dużo. A tak propo: ile dostajesz jako partner za zarejestrowanego?

  18. Na nowej domenie zdecydowanie bezpieczniej.

    Krzysiu, a pokrywa Ci się ten wzrost site z ilością wejść na stronę? Dość ważne jest też podlinkowanie bloga i jego konstrukcja. Bo może być tak, że masz site 1000, a w indeksie głównym 20 stron, ale pewnie jesteś tego doskonale świadom. Kopiowane wpisy zwykle są dalej w wynikach, chociaż to też zależy od siły serwisu.

  19. Ja niedawno postawiłem sobie kilka autoblogów z przerobionej wtyczki wp-autoblog – jako zaplecze pod serwisy. Nieźle się zaindeksowały, linki do promowanych serwisów wstawiłem w treści i przez jakieś 2 tygodnie główne serwisy wyśróbowały w Google… ale teraz spadły dalej niż były przedtem. Google jest coraz sprytniejsze :>
    PS. A jakie są możliwości zarobienia na autoblogach? AdSense i AdKontekst chyba odpadają, bo „wymagają autorskiej” treści…
    Jakieś propozycje?

  20. Update: jak widać, site polskojęzycznego bloga spadło do 0! Co ciekawe, nie tylko ten blog (postawiony na subdomenie), a cała domena i wszystko pod nią ma site 0. Nie wiem, czemu, bo to nie moja domena (dostępna u providera do zakładania własnych serwisów), nie wiążę więc tego do końca z kofeiną.

    @Wojtek: nie mam pojęcia, szczerze powiedziawszy. O ile dobrze pamiętam, system poleceń jeszcze tam nie działa, ale jakoś zapamiętuje kto kogo polecił i prowizje będą naliczone później. 😉

    @Adam: średnio na jeża się pokrywa… Na tym anglojęzycznym blogu, kofeina nie przyniosła prawie żadnej zmiany odwiedzin. Na tym polskojęzycznym trudno oceniać…

    @Łukasz: myślę, że to najlepsza metoda aby zarabiać na linkach i punktach w systemach wymiany… Do tego nie potrzeba odwiedzin. 😉

  21. Ciekawe ale szkoda mi kasy, przydałby się link do warezu 😉

  22. czesc

    moze wrzucisz gdzies ta wtyczke? ja tez mam taką co pobiera tresc z wikipedii

    artykuly z tej wtyczki sa na Obróka metali blog sama treść temaytczna

  23. @waski: chcesz, żebym dał Ci za darmo wtyczkę, za którą sam zapłaciłem, naruszając warunki licencji i okradając jej autora? Nie żartuj.

  24. Caffeinated Content to naprawdę fajny plugin do WordPressa – jeden z najlepszych jeśli chodzi o generowanie treści. Jedyny problem to fakt, że ciężko jest cały proces zautomatyzować.

    Miałem duży problem ponieważ zbudowałem mała farmę – 162 blogi w oparciu o Caffeinated Content i nie miałem czasu ich updatować.

    Kontaktowałem sie z autorem – Kansieo jak również googlowałem i nie mogłem odszukać żadnego rozwiązania – musiałem stworzyć je dla siebie sam.

    Projekt został ostatecznie nazwany Caffeinated World i po kilku miesiącach testowania go samemu na moich 162 blogach udostępniam go do sprzedaży na stronie http://www.caffeinatedworld.org/

    Pozwala kontrolować wszystkie blogi masowo z jednego panelu (nawet jeśli są na różnych serwerach) i każde słowo kluczowe oprawiac w osobny template.

    Dodatkowo udziela informacji na temat statystyk strony – czy jest zaindeksowana w Google i jeśli tak – to ile ma zaindeksowanych podstron.
    Polecam.

    Dla wszystkich Polaków udostępniam na stronie kod zdejmujący z ceny 17$ – cwpolska – wystarczy podać przy zakupie.

  25. […] umieszczanie linka na naszych stronach, dostajemy punkty. Na moim anglojęzycznym blogu z kofeiną za linka na podstronie dostaję 12 punktów. Punkty można sprzedawać innym ludziom albo wprost do […]

  26. […] Ci się przepracowywać, można WordPressa przestawić tak, by treść pozyskiwał samoczynnie. Do WordPressa są odpowiednie wtyczki, ale można sobie poradzić też bez nich. Wciąż na opisanie czeka jeden z moich serwisów […]

  27. […] chce go odwiedzać i już dawno temu sobie go odpuściłem. Próbowałem pomóc mu z wykorzystaniem Caffeinated Content, ale wyszło średnio. Nie wszystkie wpisy nawet zostały […]

  28. Wszystko fajnie tylko cena jest dość wysoka. Nie wiadomo kiedy się zwróci taka inwestycja.
    Czy są jakieś alternatywy do tego plug-inu o podobnej funkcjonalności?

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.