19
11
11

Jak nie proponować wymiany linków

Dziś też w zasadzie wpis z cyklu odpowiedzi na pytania czytelników, choć tym razem będzie to publiczna odpowiedź na propozycję, jaką kilka dni temu przesłano do mnie e-mailem.

Publikuję ku przestrodze, wraz z obszernym komentarzem. List, który dostałem, to świetny przykład tego, jak nie należy wychodzić z propozycją współpracy.

W pierwszej kolejności chciałbym zacytować go w całości, a potem odnieść się do poszczególnych fragmentów, aby przedstawić Wam moje spostrzeżenia. Ciekawe, czy i Wasze spostrzeżenia po lekturze będą podobne.

Witam serdecznie,
Jestem autorem strony[tu był adres strony] i chciałbym nawiązać z Panią/Panem wspołpracę. Miałaby ona polegać na podlinkowaniu mojej strony na Pani/Pana blogu lub wymiany linków. W zamian ja mogę dodać blog do rekomendowanych dla czytelników na mojej stronie, podlinkować blog na moim zapleczu pozycjonerskim, podlinkować blog w treści mojej strony. Bardzo proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej proźby. Proszę o zachowanie ciąglości korespondencji i podanie jeszcze raz dokładnego adresu Panstwa strony/bloga ponieważ posiadam jedynie Państwa adres e-male. Ze swojej strony mogę zapewnić, że strona będzie sukcesywnie dopracowywana, ulepszana i zwiększany ruch na niej.

Z poważaniem.
[Tu bylo imię i nazwisko autora]

Nie chciałbym w tym miejscu krytykować błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych, bo nie po to publikuję ten wpis. Chciałbym za to uwypuklić wszystkie czynniki, przez które w mojej ocenie ten list nie będzie działać. Lećmy więc po kolei…

Witam serdecznie,

W dzisiejszych czasach w korespondencji elektronicznej zwracamy niewielką uwagę na to, jak list zaczynamy. Tradycjonaliści uważają, że od „witam” zaczynać powinna osoba o pozycji wyższej względem odbiorcy. Dla mnie nie ma to aż takiego znaczenia, ale sympatyczniej czuję się, gdy ktoś pisze do mnie zaczynając od „cześć”, niż od „witam” czy „szanowny panie”. Jak ktoś młodszy ode mnie o 5 lat pisze do mnie per „pan”, czuję się strasznie staro. 😉

Idąc dalej widzimy tak naprawdę, czemu list został rozpoczęty właśnie w ten sposób.

Jestem autorem strony[tu był adres strony] i chciałbym nawiązać z Panią/Panem wspołpracę.

Widzimy, że autor wysłał takich wiadomości dziesiątki lub setki. Że nawet nie chciało mu się spersonalizować wiadomości odmieniając odpowiednie słowa w zależności od płci odbiorcy. Trudno w tej sytuacji oczekiwać, żeby autor każdy rozpoczynał od „Cześć, Krzyśku” czy jakoś podobnie, prawda?

Miałaby ona polegać na podlinkowaniu mojej strony na Pani/Pana blogu lub wymiany linków. W zamian ja mogę dodać blog do rekomendowanych dla czytelników na mojej stronie, podlinkować blog na moim zapleczu pozycjonerskim, podlinkować blog w treści mojej strony.

Czytając te dwa zdania, które są kwintesencją całego e-maila, tak naprawdę niczego się nie dowiadujemy.

  • Nie wiemy, jakie są oczekiwania autora, to znaczy po co on do nas pisze — chce się wymienić linkami, czy dostać link jednostronny?
  • Nie wiemy, co tak naprawdę autor ma ochotę nam zaoferować. Link ze swojej strony? Link z zaplecza? Rekomendację dla czytelników?
  • Nie wiemy, jakie korzyści mielibyśmy osiągnąć z tej współpracy. Nie wiemy, ile czytelników ma serwis, jakie tematyczne zaplecze posiada autor, itd.

Dodam tylko, że strona dotyczyła inwestycji giełdowych, czyli tematu, z którym nie mam tu na łamach bloga nic wspólnego. Ani na żadnym innym moim blogu (bo przecież nie wiadomo, o którego mojego bloga autorowi chodzi). Jest to istotne z tego względu, że publikacja linka do mojego bloga na serwisie niezwiązanym tematycznie jest średnim pomysłem. Wprawdzie z punktu widzenia SEO „link to link”, ale ja liczę też na przekierowywanie tym linkiem czytelników zainteresowanych tematem mojego bloga.

Bardzo proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej proźby.

Co ja widzę jako „bardzo zależy mi na uzyskaniu linków”. Skoro tak, to strona musi być bardzo mało popularna, co z kolei oznacza, że korzyści dla mnie będą niewielkie…

Proszę o zachowanie ciąglości korespondencji i podanie jeszcze raz dokładnego adresu Panstwa strony/bloga ponieważ posiadam jedynie Państwa adres e-male.

Kolejny strzał w kolano i przyznanie się wprost do tego, że autor wysyła te listy na ślepo w internet. Ale może jest w tym jakiś sens? Prawo Murphy’ego mówi przecież, że jeśli coś jest głupie i działa, to nie jest głupie… Może tą metodą autorowi uda się zyskać kilka linków?

Ze swojej strony mogę zapewnić, że strona będzie sukcesywnie dopracowywana, ulepszana i zwiększany ruch na niej.

„A będę robić to równie niechlujnie, jak pisałem tę wiadomość. Czytelników mam równie głęboko w poważaniu jak i adresatów tej wiadomości.” Ok, po części moja interpretacja jest efektem wrażeń po obejrzeniu strony, o której pisał autor tego listu. Nie chcę jej Wam pokazać, bo moim celem nie było tu napiętnowanie publicznie jednego człowieka, tylko studium przypadku złego podejścia do współpracy. Ale musicie mi uwierzyć na słowo, że strona była paskudna do tego stopnia, że nie starczyło mi zapału, by ją głębiej obejrzeć i choćby spróbować ocenić jej poziom merytoryczny.

Aż się chce odpisać „proszę się odezwać w momencie, gdy strona zostanie ulepszona i dopracowana”.

Jak proponować wymianę linków, czyli „co będę z tego miał?”

Takich listów zdarza mi się otrzymać kilka w tygodniu. W większości przypadków odpisuję, ż nie jestem zainteresowany. Głównie dlatego, że serwisy nie pasują mi tematycznie a nie chcę zaśmiecać swojego bloga takimi linkami.

Zazwyczaj odpowiadam, bo zależy mi na okazaniu odrobiny szacunku e-mailowemu rozmówcy. Tu sobie tym nie zawracałem głowy…

Jak więc sprawić, by takie listy były czytane przez odbiorców, ale przede wszystkim odnosiły skutek?

  1. Nie wysyłaj propozycji tego typu na ślepo. Wybieraj odbiorców rozważnie:
    1. czy autor bloga umieszcza już jakieś linki do zaprzyjaźnionych stron?
    2. czy blog jest powiązany tematycznie?
    3. czy blog jest popularny, czy ma wiernych czytelników?
    4. czy sam jesteś czytelnikiem tego bloga, aktywnie udzielającym się np. w komentarzach?
  2. Wskaż precyzyjnie, co oferujesz ze swojej strony. Przynajmniej niech wyjściowa propozycja będzie precyzyjna i konkretna, choć warto zaznaczyć, że jesteś pod tym względem elastyczny.
  3. Skup się na korzyściach, które osiągnie autor strony, z którą chcesz się wymienić linkiem. Korzyścią nie jest umieszczenie linka w bocznym pasku bloga — korzyścią jest umieszczenie linka na 200 zaindeksowanych w Google podstronach serwisu, oglądanych miesięcznie przez 3 000 osób.
  4. Pisz spersonalizowane maile, albo chociaż maile, które sprawiają takie wrażenie.

A w ogóle i tak jestem zdania, że lepiej jest promować swój serwis wpisami gościnnymi, niż wymianą linków.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: , , ,
Wpisy powiązane tematycznie:

24 komentarze do artykułu “Jak nie proponować wymiany linków”

  1. Przyznam szczerze że wiadomość naprawdę spamerska totalnie. Ja u siebie nie dostaję takich o wymianę linków ale o współpracę w mlm. Maile typu „cho do nas będzie fajnie” 🙂 Nie neguję mlm bo w nim działam, jednak trzeba mieć jakiś umiar w tej rekrutacji „na ślepo”.

  2. A ja mam dwie uwagi.

    Pierwsza, tego typu wiadomość, dla mnie zachodzi już pod niebezpieczne, ponieważ jak sam zauważyłeś, pewnie były ich setki, a kto wie czy nie tysiące, zawiera link do nieznanej strony, i autor nie poświęcił na nią ani chwili. Czy zatem nie uważasz, że mogła to być próba ataku na Twój komputer?

    Druga sprawa, zacytuję Cię „Jest to istotne z tego względu, że publikacja linka do mojego bloga na serwisie niezwiązanym tematycznie jest średnim pomysłem. Wprawdzie z punktu widzenia SEO “link to link”, ale ja liczę też na przekierowywanie tym linkiem czytelników zainteresowanych tematem mojego bloga.” Rozumiem Twoje podejście, ale wg mnie chyba lepiej właśnie szukać nowych czytelników na stronach o innej tematyce. Ludzie przecież mają więcej niż jedno zainteresowanie, a wymiana linkami tylko na podobnych stronach zamyka grupę potencjalnych odbiorców. Inaczej, brakuje napływu świeżej krwi spoza kręgu tego typu stron, bo poza ref linkami zostaje tylko przeglądarka. Tak więc wymiana linku na popularnej stronie o innej tematyce przekierowuje tamtą grupę, o innych zainteresowaniach do „Twojej grupy”. Oczywiście to tylko moja uwaga, dopiero stawiam pierwsze kroki w tego typu sprawach, i jak sam zauważyłeś, dla mnie również lepsze są gościnne wpisy 🙂

  3. @Sebastian: nie sądzę, żeby to była próba ataku. Oczywiście na tej stronie mógł być jakiś syf (wirusy czy co tam), ale prowadzenie takim e-mailem ataku na komputery jest chyba mało skuteczne. Bo większość użytkowników internetu jednak nie ma swoich stron internetowych i nie będzie wiedziała o co chodzi.

    Jeśli chodzi o linki ze stron o nieco różnej tematyce, masz sporo racji. Łatwiej jest uzyskać zgodę kogoś, kto nie jest naszym bezpośrednim konkurentem. Istotne jest jednak, by zagadnienia były ze sobą zbliżone.

  4. Co do kwestii ryzyka, sprawa faktycznie wydaje się niewinna, jednak jeśli popatrzymy na to ze strony potencjalnego zysku – osoby z blogami, szczególnie popularnymi są dobrym celem, można prosto zdobyć hasło do takiego bloga i go czymś zainfekować. Ostatnio jest dużo nietypowych ataków, ale piszę oczywiście o tym jako ciekawostce.

    Co do drugiej części wypowiedzi masz zupełna rację, jednak Twój blog, szczególnie ten, to temat który interesuje każdego kto ma stronę w internecie, a takich osób powinno być sporo wśród każdej grupy 🙂 Dlatego uważam, że dla tego bloga reklamy na innych popularnych stronach o różnej tematyce mogą być dobrym magnesem 🙂

  5. Osobiście mało wysyłam takich e-maili i równie mało takich dostaję. Dzięki za wpis bo jeśli zdecyduję się wysłać e-mail z propozycją wymiany linków to przynajmniej będę wiedział jak on powinien wyglądać.

    Pozdrawiam

  6. ehh, raz się na to zgodziłem, nic kompletnie to nie dało, strona tamta z czasem padłaa. Czasami mnie to śmieszy. Mam stronę z 20 tysiącami podstron, a gość mi oferuje link do bloga z pięcioma. Odpisuję ładnie, że nie jestem zainteresowany.

  7. Nadawca nie lubi owijać w bawełnę ale z tego co tutaj zamieściłeś wnioskuje że nie przyłożył się do napisania wiadomości, nie przekazał do końca tego co chciał i w 100% zniechęcił adresata.

    Zastanawia mnie skąd ta osoba miała Twojego maila? Bot pobierający adresy e-mail z blogów i wysyłający wiadomości automatycznie?

  8. @Kamil: być może to jeden z moich czytelników?

  9. @Krzysztof Lis
    To nie ja 😀

    Co do maila, od razu widać że to typowy spam, ja tego typu wiadomości kasuje z automatu, nie zaglądając nawet do środka.

    Odniosę się jeszcze do zwracania do innych w internecie. Moje zdanie jest takie że zwracanie się per pan w sieci strasznie utrudnia komunikację, poza tym często jest tak że nie wiemy w jakim wieku jest osoba do której wysyłamy maila.

  10. Nie chciałbym w tym miejscu krytykować błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych

    Ja bym tam sie czepial 🙂 Jak ktos nie umie pisac poprawnie, niech sobie pisze w Wordzie. Za samo to bym kliknal „Report spam”.
    Przy okazji: mnie sie jakos lepiej czytalo fragment pisany calkiem czarna czcionka. Rozwaz, czy by nie przyciemnic tego szarego 🙂

  11. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Wiadomo, że na starcie z każdą stroną jest ciężko i trzeba się natrudzić, aby zdobyć nie tylko mocne linki pod względem SEO, ale i takie, które będą kierować do nas niezwykle potrzebny ruch. Wydaje mi się, że właśnie po to prowadzimy strony internetowe 😉

  12. Na początek katalogi i precle mogą nas pozycjonować. Przy wymianie linków trzeba mieć coś do zaoferowania co będzie równoważne, aby obie strony mogły coś zyskać na wymianie.

  13. Osobiście uważam, że przy pierwszym e-mailu nie powinno się pisać na początku zwrotu typu „Cześć Krzysiek” tylko tak jak w przedmiotowym e-mailu „Witam”. Podobnie jeśli chodzi o formę, to w mojej ocenie forma „Pan” również jest właściwa przy pierwszej wymianie e-maili.
    Oczywiście forma „Pan/Pani” wskazuje, że jest to wiadomość wysłana masowo. Wskazuje zresztą na to dalsza część wypowiedzi. Tak więc co do reszty uwag, podtrzymuje zdanie autora artykułu.

  14. W zupełności zgadzam się z komentarzem Krzysztofa Lehmann. Przyznam, że rzeczywiście sporym problemem jest kwestia zwracania się do osoby, do której piszemy e-mail, a przynajmniej ja osobiście zawsze się nad tym głęboko zastanawiam. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że ogólnie przyjęta jest forma zwracania się w internecie bezpośrednio po imieniu.

    Z drugiej zaś strony, jak słusznie zauważył Krzysztof Lehmann, nie powinno się pisać na początku zwrotu typu „Cześć Krzysiek” w e-mailu przy pierwszej ich wymianie, szczególnie kiedy ten e-mail ma charakter czysto „biznesowy” (bo ten przecież taki ma!).

    Natomiast, jak łatwo zauważyć, przedmiotowy e-mail to typowa „masówka” i zwrot „Witam” w tym przypadku wydaje się mieć jakiś sens, bo tak naprawdę nadawca nie wie do kogo go kieruje:-).

    A już masowe wysyłanie e-maili z taką propozycją nie ma absolutnie żadnego sensu, a nawet jest wręcz niewłaściwe. Co do pozostałych uwag również zgadzam się z autorem tego artykułu.
    Jarek C.

  15. Rzeczywiście autor tego maila nie specjalnie przyłożył się do sprawy. A może w ogóle nie miał pojęcia jak to zrobić ? Tak czy inaczej nie sądzę, że ktokolwiek zdecydował się na wymianę linkami w ten sposób. Jeśli już piszemy taką prośbę to musimy zadbać aby miała ona uzasadnienie i wymiana opłacała się obu stronom. Bo jeśli jesteśmy pozycjonerem i zależy nam na szybkiej wymianie linków to proponuje systemy wymiany linków 😉

  16. „Tak czy inaczej nie sądzę, że ktokolwiek zdecydował się na wymianę linkami w ten sposób.”

    Jeśli napisze tego parę tysięcy to ktoś może w końcu się zdecyduje. Ale będzie to zapewne osoba, która tak samo jak autor owego maila, myśli jedynie pod kątem ilości a nie jakości. Efekty takich działań będą pewnie żadne, a wręcz mogą zaszkodzić.

  17. temat rzeka… ale ogólnie w środowisku internetowym panuje moda na „pójście na łatwiznę”, czyli dosłowna wymiana linków i nic więcej. Większość nie chce dać czegoś od siebie (wartości dodanej). Warto jednak pokazać swoje zaangażowanie i dobrą wolę, a efekty będą znacznie lepsze od masowego mailingu.

  18. Rzeczywiście, ja też to zauważyłem. Nie rozumiem czegoś takiego. Jeśli komuś się nie chce, to niech nie zawraca głowy. Tak w ogóle myślę, że ta „moda”, o której pisze Deni wzięła się z pisania sms-ów. Tam dopiero się wyprawia: pozdro, nara, wyrazy bez polskich liter, jak ś, ć, ż itp.

    Ostatnio nawet słyszałem pewien dowcip na temat tych skrótów. Otóż podczas pewnej mszy, ksiądz, który skończył kazanie chciał być – no powiedzmy sobie – cool (cokolwiek to znaczy). Więc na zakończenie tej mszy mówi do zebranych wiernych, podnosząc jednocześnie prawą rękę, „no to POCHWA …..” (zamiast pochwalony).

    Niestety i tym sposobem zalewają nas w internecie i w komunikacji przez sms totalne absurdy. Ech ….. .
    No to pozdro …. 🙂
    Jarek Ciesielski

  19. Podstawowa zasada, której warto się trzymać. Oferujmy zawsze wartość dla czytelników, a nie możliwość zamieszczenia linka. Zamieszczenie linka zwrotnego powinno być oczywiste, ale drugoplanowe. Warto w pierwszej kolejności zaproponować merytoryczną wartość własnego serwisu i to stawiać jako wartość dla właściciela serwisu w którym chcemy mieć link.

  20. Ludzie uważają, że internet jest drogą na skróty gdzie pieniądze zarabia się lekko i przyjemnie.Nic bardziej mylnego, jeśli człowiek nie pozbędzie się tego złudnego przekonania nigdy nie zacznie zarabiać w internecie.

    To ciężka choć opłacalna praca.

  21. Ostatni komentarz jest wręcz bulwersujący chyba, że jest coś, czego nie wiem. Mimo wszystko, uważam, że nie trzyma się ani kupy, ani d…… .

  22. Według mnie, taka treść maila jest lekceważeniem odbiorcy 🙂
    W mojej skrzynce również pojawiają się propozycję wymiany. 40% pisane chaotycznie, bez przecinków, kropek itp.
    Co ciekawe, niektórzy oferują umieszczenie adresu strony w stopce, pośród masy linków do katalogów 🙂

  23. @Łukasz Grzegrzółka, niby tak, ale zadaj sobie pytanie, czy ktoś kto umieszcza w stopce linki do katalogów zna się na promowaniu bloga?

    Są to zazwyczaj ludzie bez doświadczenia w ebiznesie więc wątpie, że Cię lekceważą – po prostu nie wiedzą co i jak robić. 🙂

  24. Ja gdybym dostał tak sformułowaną wiadomość to nawet nie chciałoby mi się sprawdzać co to za strona. Z jednej strony może coś być w tym że napisał tekst który mógł wysłać do wszystkich a więc nie musiał pisać od nowa za każdym razem, ale mógł chociaż bardziej przyłożyć się do tego co napisał to na pewno odzew byłby znacznie większy, bo tak każdy od razu widzi że autor maila nawet nie zna adresu jego strony, co całkowicie dyskwalifikuje taką współpracę.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.