10
08
10

Wykorzystaj eksperta by zająć miejsce w niszy

Jeśli próbujesz znaleźć dla siebie miejsce w jakiejś niszy tematycznej, prawdopodobnie będziesz musiał (musiała) rywalizować o czytelników z ekspertami o już ugruntowanej pozycji.

W dzisiejszym artykule kilka pomysłów na to, jak wykorzystać tych ekspertów do własnych celów i wspinając się po nich ugryźć dla siebie kawałek tortu (niszy).

1. Artykuły gościnne

Zawsze lubiłem tę formę reklamy własnego bloga, bo w mojej opinii jest ona bardzo wartościowa.

Po pierwsze, zyskujemy jeden lub kilka linków z bloga znanego w danej niszy. To zależy od autora bloga, ja publikując wpisy gościnne pozwalam autorom na umieszczenie w nich do trzech odnośników, zachęcając ich by tylko jeden z nich kierował do głównej strony bloga a dwa pozostałe były do artykułów uzupełniających treść wpisu gościnnego. Linki takie pomagają przy pozycjonowaniu.

Po drugie, nasz artykuł (podpisany nazwiskiem lub nickiem i adresem naszego bloga) zobaczą czytelnicy śledzący tego bloga. A to może przełożyć się na bezpośrednie wizyty właśnie osób, które kliknęły w odnośniki w naszym artykule gościnnym.

Po trzecie, publikacja takiego artykułu gościnnego jest swojego rodzaju nobilitacją. Tak jak chwalimy się chętnie publikacją naszych artykułów w tradycyjnej prasie (co świadczy o tym, że są ciekawe a my możemy być traktowani jako eksperci w naszej niszy), tak samo powinniśmy chwalić się publikacją naszych wpisów gościnnych na blogach o uznanej renomie.

2. Trackbacki

Trackbacki to funkcjonalność, która pozwala na automatyczne umieszczenie pod artykułem na blogu eksperta odnośnika do naszego tekstu, gdy znajdzie się w nim link do tego artykułu. Czyli jeśli piszemy na przykład recenzję czyjegoś artykułu albo wspominamy o nim w swoim poście, nasz system blogowy wysyła sygnał trackback, ekspert go moderuje i pojawia się on pod wpisem razem z resztą komentarzy.

Trackbacki mają minimalny wpływ na pozycjonowanie, bo są to linki z parametrem rel=nofollow, a zatem nie brane pod uwagę do obliczania pozycji w wynikach wyszukiwania przez Google. Mimo to jednak mogą nam przynosić czytelników, którzy po prostu w te linki klikną. Większość systemów blogowych publikuje razem z trackbackiem kilkanaście słów otaczających odnośnik, co można wykorzystać by zainteresować nim czytelników bloga eksperta.

3. Komentarze, zwłaszcza kontrowersyjne

Nie ma lepszej metody na wykorzystanie pozycji jakiegoś eksperta do własnych celów jak aktywne komentowanie jego wpisów. Zwłaszcza w sposób dający do zrozumienia, że jesteśmy od tego eksperta mądrzejsi, mamy wiedzę, doświadczenie i ogólnie wszelkie prawo, by go pouczać.

Komentarze w rodzaju „świetny tekst, dzięki”, jak wiadomo, nie przynoszą wielu wizyt. A jeśli ekspert ma bardziej upierdliwą politykę komentarzy i wymaga np. podpisywania się imieniem/ksywką a nie pozycjonowaną frazą, trzeba się bardziej postarać.

No i właśnie świetną metodą jest napisanie komentarza bardzo krytycznego. Ważne jest jednak, by nie była to konstruktywna krytyka. Przecież ona nikomu nie służy, poza samym ekspertem, a skoro walczymy z nim o miejsce w niszy, to przecież zależy nam na tym, by go z piedestału zrzucić. 😉

Trzeba więc delikatnie i kulturalnie dać czytelnikom do zrozumienia, że ekspert tak naprawdę nie jest ekspertem. Trzeba znaleźć jakiś punkt zaczepienia, choćby błahy, aby później móc wyrazić swoją krytyczną opinię. Na końcu można dodać jakieś hasełko, że tak naprawdę nie jest to uwaga do autora bloga tylko kierowana do całej branży albo niszy, albo coś podobnego. Chodzi o to, by czytelnicy nie mieli wątpliwości, kto w tej niszy zna się na rzeczy — a wiadomo, że jest to tylko jedna osoba — Ty. 😉

4. Ustawienie eksperta pod pręgierzem na własnym blogu

To już metoda na udowodnienie posiadanym czytelnikom, że uznany w branży ekspert tak naprawdę na niczym się nie zna. Nie pomoże ona w pozyskiwaniu nowych czytelników, przynajmniej nie od razu, dopóki ktoś gdzieś o tym nie wspomni.

Chodzi o to, że piszemy wpis na blogu, w którym mieszamy blogera-ekspertem z błotem. Udowadniamy, że w wielu przypadkach się myli. Możemy go zdeprecjonować również niemerytorycznie, np. zdrabniając jego imię. Możemy wykorzystać wszystkie jego potknięcia, rzeczywiste lub wyolbrzymione. Jeśli ekspert poda gdzieś jakiś fakt, niezgodny z prawdą, nawet jeśli później go sprostuje, można go właśnie w tym celu użyć. Jeśli jakieś zdanie wyrwane z kontekstu nie ma sensu, też można je zacytować i użyć do własnych celów.

Podsumowując…

Tak naprawdę to tylko z tych dwóch pierwszych metod polecam Wam korzystać. Pozostałe dwie uważam osobiście za wyjątkowo parszywe i niewarte uwagi. W dłuższej perspektywie z pewnością się na nas zemszczą…

Oczywiście nie twierdze, że jeśli ktoś ma uznaną pozycję w branży to należy go tylko hołubić… Wręcz przeciwnie, ale jednak nie uważam, żeby w ten sposób należało promować siebie i swojego bloga.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: ,
Wpisy powiązane tematycznie:

18 komentarzy do artykułu “Wykorzystaj eksperta by zająć miejsce w niszy”

  1. świetny tekst, dzięki

  2. świetny tekst, dzięki

  3. Osobiście traktuje komentarze typu „świetny tekst, dzięki” jako spam i takie od razu lądują w koszu.

  4. @joszko: ja traktuję je różnie, zależnie od humoru. Mam taką politykę komentarzy tu na blogu, że mogę skasować albo wyedytować komentarz. Czasem pozostawiam komentarze, kasując tylko adres URL. Niekiedy, jeśli mam wyjątkowo dobry humor, poprawiam podpis z pozycjonowanej frazy na imię autora. Kasuję komentarze rzadko.

  5. Może zamiast wykorzystać eksperta, lepiej zostać jednym z nich. Wanda Loskot przygotowała fajny darmowy kurs, który całkowicie odminił moje podejście do blogowania. http://sekretypowodzenia.com/

  6. „Trackbacki to funkcjonalność”
    Popraw to czym prędzej:)

  7. @Piotr: no ale właśnie o to chodzi, by wykorzystać czyjś autorytet do stworzenia własnego. 😉

    @kwahoo: skrót myślowy, nie będę poprawiać. 😀

  8. świetny tekst, dzięki
    (test:D)

  9. świetny tekst, dzięki

    🙂 🙂 🙂

    Zawsze lepiej gdy o naszym bligu pisze się w wielu miejscach. A u jakiegoś eksperta szczególnie.

  10. uff, dobrze, że dodałeś podsumowanie, bo już myślałem, że polecasz sposoby 3 i 4 🙂 moim zdaniem to hipokryzja publikować artykuł gościnny, po czym rzucać się na jego autora, żeby jego kosztem zyskać „publicity”.

  11. Sama idea bardzo ciekawa, ale np, pomysł z krytycznymi komentarzami nie zawsze jest możliwy do realizacji. Zauważyłem, że duża część autorów stron internetowych nie trawi żadnej formy krytyki i takie niepochlebne komentarze są w krótkim czasie kasowane 😉

  12. Jak to mówią – jeśli jest duża konkurencja to warto atakować pozycję lidera nie dla osiągnięcia korzyści w postaci 1 miejsca , ale taki atak pozwala nam przesunąć się co najmniej na 2 miejsce czyli przeskoczyć tą mniejszą konkurencję która była po drodze do fotela lidera….. ale ja nie preferuję pozycji 3 i 4 – to jak rozbój w biały dzień :)..

    pozdrawiam Paweł

  13. Moim zdaniem mogłeś od razu napisać, że dwie ostatnie metody są bleee, bo tak to tylko strata czasu czytelnika, który musi to czytać, a może nie zawsze mieć czas i dotrwać do końca wpisu i zostanie mu taki nie najlepszy obraz……

  14. Według mnie dwie ostatnie metody są za bardzo brutalne, o czym sam autor tekstu wspomniał na końcu artykułu. Co do artykułów gościnnych to czasami autor danego bloga/strony może odrzucić, ale warto próbować.

  15. Te dwie ostatnie porady są dość kontrowersyjne…ale sprowadzają bardzo dużo ruchu.

    Wiem, bo sam kiedyś próbowałem „najeżdżać” na blogera z nieco wyższej półki 🙂

  16. Ostro po bandzie pojechałeś z tym krytykowaniem blogerów. Ale pomysł jak najbardziej bardzo Ciekawy (nie patrząc na etykę) i jeśli „ekspert” rzeczywiście jest mniej kompetentny może to dać ciekawe rezultaty.

    Każdy sposób wymaga jeszcze dobrej treści na stronie, ale to chyba rozumie się samo przez się.

  17. Jeśli faktycznie osoba prowadząca daną stronę jest ekspertem to szybko sprowadzi takiego krytyka do parteru…

    Jeśli natomiast ekspertem nie jest a tylko za takowego się uważa, to jego krytyk wyświadcza
    przysługę społeczności internetowej demaskując kolejnego samozwańczego „szpeca”.

  18. Faktycznie interesująca metoda – ryzykowna ale interesująca.
    Szkoda tylko, że można w ten sposób doprowadzić do absurdalnej sytuacji, w której to dwaj „eksperci” będą się dyskredytować wzajemnie – nie jestem przekonany czy ktoś na tym skorzysta.
    Chyba, że korzyścią jest szum wywołany całym tym podważaniem swoich autorytetów. Wówczas proszę wybaczyć, że zabrałem głos.
    Pozdrawiam

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.