23
12
09
Skąd brać teksty na bloga?
Przejrzałem sobie dziś statystyki tego bloga. Zobaczyłem, że w tym roku na liście najpopularniejszych wyszukiwań, które ściągnęły mi czytelników na bloga, na piątym miejscu była fraza “teksty na bloga“.
Zastanawiam się z czego to wynika. Przecież ja nigdy nie pisałem nic takiego. Nie mam pojęcia, czemu mój blog pojawia się gdzieś w wynikach…
No ale skoro już się pojawia i czytelnicy przychodzą, to trzeba byłoby im coś dać, co zaspokoi ich potrzeby. W końcu wizyty z tej frazy mają aż 95% odrzuceń. Nie wrzucę tu listy tekstów, które można wykorzystać na swojego bloga, zamiast tego postaram się odpowiedzieć na pytanie: skąd i jak brać teksty na bloga (zakładając, że nie chce się nam ich pisać własnoręcznie).
Artykuły do przedruku na bloga
Doskonałe źródło treści. Artykuły do przedruku autorzy piszą po to, aby promować (pozycjonować) swoje strony. I czasem nawet te artykuły są poprawne merytorycznie i przydatne dla czytelników. Google nie bardzo lubi powielanie treści w różnych miejscach, stąd dobrze jest zaopatrzyć kopiowany artykuł w obszerny własny komentarz. Dzięki temu będzie można umieścić w tekście (komentarza, nie artykułu, rzecz jasna) własne odnośniki. Nie zaszkodzi przecież wejść z autorem przedrukowanego tekstu w polemikę, albo po prostu zgodzić się z jego opinią i dopisać kilka własnych doświadczeń.
Taki tekst zawsze będzie lepszy, niż po prostu wklejenie na żywca tekstu wziętego z serwisu z artykułami do przedruku.
Takich serwisów, z których można pozyskać teksty na bloga, jest co najmniej kilka. Ja korzystam przede wszystkim z serwisu Artelis.pl. Kiedyś były tam naprawdę ciekawe artykuły, dziś poziom się obniżył i głównie pojawiają się tam teksty służące wyłącznie do pozycjonowania. Przez to mało kto je przedrukowuje, co zwiększa sens tego przedsięwzięcia. Sensu nie ma bowiem wtedy, gdy ten sam artykuł wisi na kilkunastu albo kilkudziesięciu blogach… Aby jednak znaleźć tam coś wartościowego, trzeba poświęcić sporo czasu.
Wpisy gościnne
Czyli moja ulubiona metoda na pozyskanie tekstów na bloga. Jeśli Twój blog jest popularny w Twojej branży, możesz liczyć na to, że autorzy sami będą się do Ciebie zgłaszać. Jeśli popularny nie jest, musisz sam ich poszukiwać.
Wartością, którą dostaje autor wpisu gościnnego, za publikację na Twoim blogu, to odnośniki do jego serwisu. Te odnośniki spowodują bezpośredni przepływ czytelników, pomogą też w pozycjonowaniu. Dla Ciebie wartością jest nowy, ciekawy tekst.
Ja całkiem sporo tekstów gościnnych opublikowałem na moich blogach, i z przyjemnością jeszcze zwiększę ich liczbę. Bo lepiej, żeby ktoś obcy napisał dla moich czytelników coś ciekawego, niż bym miał ja pisać coś na siłę, nieciekawego. Nieprawdaż?
Teksty na bloga na zamówienie
To rozwiązanie raczej dla desperatów, albo osób, które nie mają na co wydawać pieniędzy. Można bowiem łatwo znaleźć osoby, które za pieniądze napiszą Ci teksty na bloga. Tacy ludzie ogłaszają się na forach dyskusyjnych (np. forum.optymalizacja.com), ale także na Allegro i innych tego typu serwisach.
Ceny bywają różne. Za teksty do katalogów typu presell page płaci się nawet poniżej 2 PLN za 1 000 znaków, czyli za artykuł takiej długości, jak ten tutaj, zapłaciłbyś (zapłaciłabyś) od 50 PLN w górę.
Mnie ten pomysł podoba się średnio, choć są branżę, w których zamawianie tekstów, pod którymi potem się podpisuje zamawiający, są całkiem popularne. Ideałem byłby tzw. ghostwriting, gdy faktyczny autor naśladuje styl pisania tego, który się potem pod tekstem podpisze. Tylko kogo na to stać?
Tak czy siak, trzeba było wspomnieć, że teksty na bloga można kupić. Mimo faktu, że mało kto z czytelników z tej porady skorzysta.
Teksty na darmowych licencjach
Doskonałym źródłem tekstu na bloga, zwłaszcza na tematycznego, jest Wikipedia. Nie tylko dlatego, że zazwyczaj artykuły są na całkiem niezłym poziomie merytorycznym. Przede wszystkim zaś dlatego, że wszystkie teksty na Wiki udostępniane są na licencji GNU FDL. W dużym skrócie jest to licencja, która pozwala na dowolne przerabianie tekstu i wykorzystywanie do własnych celów, pod warunkiem, że utwory pochodne też będą na licencji GNU FDL.
Doskonała licencja do wklejania tekstów na własnego bloga. Zgodnie z wymogami trzeba zaznaczyć, na jakiej licencji jest skopiowany tekst, ale to nie problem.
Gorzej jest, gdy chcemy rozszerzyć treść z Wikipedii. Bo po dołożeniu naszego uzupełnienia tekst w dalszym ciągu powinien być dostępny na tej samej licencji. Tym sposobem każdy, kto na naszego bloga wejdzie, może sobie skopiować nie tylko oryginalną część z Wiki, ale i nasze uzupełnienie. Bez sensu, nieprawdaż?
Są też i inne tego typu licencje, na przykład Creative Commons. Tak czy siak, warto czasem spędzić chwilę i znaleźć trochę treści na takich licencjach.
Artykuły z Wiki można ładnie wklejać do WordPressa odpowiednią wtyczką. To tak przy okazji.
Autoblog!
Czyli blog, który sam sobie generuje (pozyskuje) treść. Najpopularniejszym źródłem treści dla autobloga jest jakiś kanał RSS, które potem odpowiednia wtyczka do WordPressa przerabia na nowe wpisy. Jest to nic innego jak kradzież czyjejś pracy, ale to inna historia. Co ciekawe, przy użyciu darmowych narzędzi można z powodzeniem wygenerować sobie kanał RSS z jakiegoś obfitego źródła treści, na przykład serwisu ogłoszeniowego, i na podstawie tego kanału RSS zrobić później fajne powiadomienia o nowych ofertach z serwisu. Pokażę to na przykładzie już niedługo.
Inne wtyczki (np. ta opisana tutaj) potrafią podmieniać wyrazy w pozyskiwanej treści, przez co generują papkę będącą ledwie na granicy użyteczności dla czytelnika. Z drugiej strony, przynajmniej korzystający z takiej wtyczki jest legalny…
- Wrażenia z testów Textmarketu...
- OzDm, postęp, część 4...
- Czy nadal można korzystać z przedruku artykułów?...
- Jak radzić sobie z chwilowym zastojem?...
16 komentarze(y) do artykułu “Skąd brać teksty na bloga?”
Pozostaw komentarz
Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, napisz do mnie e-maila.




Krzysiek, jak zobaczyłem tytuł tego wpisy to myślałem, że to będzie bardzo krótki wpis z jedną odpowiedzią: “z głowy!”…
@mediafun: nie chciałem pisać o takich oczywistościach. W końcu jeśli ktoś poszukuje takiego hasła w Google’u, to znaczy, że z głowy nic mu się nie udaje wyciągnąć.
Dla mnie wpis ciekawy z zupełnie innej strony. Nie mam problemu z brakiem treści – biorę ją z głowy, a w chwilach zupełnego lenistwa z artelis. Ale nie pomyślałam, żeby zaproponować innemu blogerowi zamieszczenie mojego tekstu z odnośnikiem.
A tak z innej strony: czy legalne jest umieszczenie na blogu filmu z youtube? Uzywam kanału youtube na bloggerze, ale chodzi mi o zamieszczenie konkretnego filmu jako ilustracji do mojego tekstu.
http://www.youtube.com/t/terms
“E. użytkownik zobowiązuje się nie korzystać z Witryny Internetowej lub Usług (w tym Odtwarzacza YouTube) w celach komercyjnych, bez uprzedniego uzyskania pisemnego upoważnienia ze strony YouTube. Zabronione wykorzystywanie do celów komercyjnych obejmuje między innymi:
i. odsprzedaż dostępu do Witryny Internetowej lub dowolnych Usług (takich jak Odtwarzacz YouTube) na innej witrynie internetowej, której głównym celem jest uzyskanie przychodów z reklamy lub abonamentu; oraz
ii. redystrybucję Usług (w tym Materiałów Zgłaszanych przez Użytkowników dostępnych poprzez Usługi), której głównym celem jest uzyskiwanie przychodów z działalności gospodarczej zasadniczo podobnej lub porównywalnej do działalności prowadzonej przez YouTube,
nie obejmuje jednak (i) umieszczania na stronie oryginalnych nagrań wideo na YouTube, (ii) utrzymywania oryginalnego kanału na Witrynie Internetowej w celu promowania artystycznego lub innego przedsiębiorstwa oraz (iii) korzystania w sposób, na jaki YouTube wyrazi wyraźną zgodę na piśmie;“
W Polsce prawa autorskie są niezbywalne, dlatego ghostwriting jest nielegalny. Oczywiście zamiast ghostwritingiem, nazywa się pewne działania konsultacją i jakoś to działa. Tak czy inaczej strony oferujące pisanie prac magisterskich i innych na zamówienie działają nielegalnie:))))))
Co do artelis.pl to moim skromnym zdaniem lepszym portalem zawierającym artykuły do przedruku jest http://www.publikuj.org
Po pierwsze przeważnie artykuły mają wyższy poziom, chociaż też nie uniknie się artykułów typowo reklamowych czy typowo od pozycjonowanie. Jednak łatwo można znaleźć na prawdę coś ciekawego na swojego bloga.
A ghostwriting może być rzeczywiście ciekawym rozwiązaniem
)
Stworzyłem bloga, który ma być moją wizytówką, więc skąd mam brać na niego treść jak nie z głowy i mojego doświadczenia?
Oczywiście inną sytuację jest fakt, że ktoś stawia bloga tylko jako zaplecze… wtedy faktycznie może mu się nie chcieć pisać i tutaj Twój post będzie cenną wskazówką!
Fajny wpis
Tylko, ze tak:
- artelis i jemu podobne sa uzywane masowo przez pozycjonerow, wiec na Google to wrazenia nie robi. merytorycznie jest to w 99% absolutne dno, nawet topowe artykuly sa godne pozalowania. nie ma czego polecic.
- teksty na zamowienie – mega lol! pisza to gimnazjalisci (no offence), a stawka 2zl za 1000 znakow to jakies posmiewisko. stawka za artykul w byle czasopismie to minimum 25zl za 1000 znakow, wiec jakiej jakosci tresci mozna sie tu spodziewac? to sie nikomu nie kalkuluje, wiec takie oferty to zawsze przedruki z synonimami.
- wpisy goscinne: jesli trzymasz poziom wpisow, dbasz o stylistyke, odpowiednie wyrazanie sie, tworzenie kazdego zdania z mysla o czytelniku ale i wyszukiwarce, to przez mysl nie powinno Ci przejsc takie rozwiazanie. dobry przyklad: ostatnie wpisy na webaudit, gdzie korzysc z wpisu goscinnego okazala sie dyskusyjna.
- autoblog: licencje zazwtczaj trzymaja, znowu powielanie tresci, ktore Google nie trawi.
Popieram natomiast uzywanie Wikipedii jako zrodla informacji (nie ctrl+cv). Patrz: google “tamy”. Opracowania wymiataja.
Szukasz tekstu na bloga? To juz robisz blad. Szukaj najwyzej tematu. Jeden wpis z najwyzszej polki (dla swoich fraz kluczowych okupujacy czolowe pozycje w G) to 2 dni pracy i trzeba sie z tym liczyc. Albo dziadostwo dla wyszukiwarki, albo wysokiej jakosci tresc dla Internautow. Nigdy pomiedzy.
@Daniel, Krzysztof: Wasze odczucia odnośnie poziomu merytorycznego artykułów na Artelisie potwierdzają też i moje spostrzeżenia.
@Krzysztof: przecież napisałem, że za 2 PLN to się kupuje artykuły do precli. Chcesz mieć treść wysokiej jakości, no to musisz za nią odpowiednio zapłacić. Reguła ta obowiązuje wszędzie.
Wpisy gościnne moim zdaniem mają przede wszystkim tę wartość, że rozszerzają tematykę i perspektywę, z której napisany jest blog. Jeśli publikuję na moim blogu czyjś artykuł, to dlatego, że jego autor zna się na czymś lepiej niż ja, albo może napisać o czymś, o czym ja nie mam zielonego pojęcia. Gdyby było inaczej, nie opublikowałbym tego tekstu w żadnym wypadku.
50 PLN mogłoby nie dać rady, precle piszą przeróżni ludzie, a na bloga potrzebny byłby raczej doświadczony copywirter z jakiejś agencji reklamowej. tacy (z około 2letnim doświadczeniem) liczą sobie zwykle około 40PLN za jedną stonę A4 – jeśli tematyka nie jest specjalnie obca i wymagająca. Nie chce mi się przeliczać zawartości tego wpisu na A4, ale już sama tematyka trochę by podbiła.
Witam!
Wszystko fajne na blogu, treści bardzo ciekawe, ale prawdopodobnie nie wrócę tutaj już nigdy, tylko dlatego, że autentycznie bolą mnie oczy. Wystarczy kilka minut i mam dosyć.
Zbyt duży kontrast, może warto byłoby pomyśleć nad zmiana kolorystyki na bardziej przyjazną.
Chciałabym uczestniczyć w życiu tego bloga, bo treści są interesujące, ale tak, jak napisałam, stracę oczy, a jestem twórcą witryn internetowych więc oczy musze miec zdrowe
Pozdrawiam ciepło.
Witam,
Po pierwsze bardzo ciekawy blog. Można powiedzieć, że dopiero zaczynam przygodę w blogowym świecie (chociaż doświadczenia w samym tworzeniu stron mam ~10 lat) i niektóre z Twoich postów, Krzysztofie, przypadły mi bardzo do gustu.
Odnośnie artelisa (bo tak się składa, że od niedługiego czasu jestem jego współwłaścicielem) to będzie lepiej… Już niedługo rozdzielimy artykuły wartościowe od tych ‘tylko pod promocje’. Jak? Wszyscy przekonają się wkrótce.
Wiolu, odnośnie oczu… mi również ten biały na ciemnym tle wręcz psuje wzrok (takie mam wrażenie), ale jest na to rada: http://lab.arc90.com/experiments/readability/ Darmowy buttonik do firefoxa, dzięki któremu każdy artykuł formatuje się ładnie i czytelnie. Polecam. (nie jestem w żaden sposób związany z autorami – poprostu zadowolony ze mnie użytkownik
).
Pozdrawiam,
i do ‘zobaczenia’ (bo planuje wracać tu często)
Witam,
Mam takie jedno pytanie. Ostatnio dużo czytam Twojego bloga i zastanawiam się czy czsaem nie założyć włąsnego bloga. Czytałam gdzieś, że jesli chcę dodać reklamy np. adsense to muszę mieć działalność gospodarczą. Czy to prawda? Z góry dziękuje za odpowiedź.
Pozdrawiam
A ja lubie te białe literki na czarnym tle
Wydaje mi się, że osoby wpisujące hasło “teskty na bloga” nie szukały inspiracji czy źródeł typu Artelis, a raczej informacji dotyczących tego o czym pisać na blogu – jaką zająć się tematyką. Może się mylę….Tak czy siak fajnie, że dodałeś ten post.
@OLGA: obawiam się jednak, że ludzie po prostu chcieli pozyskać jakieś teksty, do wstawienia do siebie na bloga. Choć tak naprawdę ja tylko zgaduję i z całą pewnością mogę się mylić.