Metod zarabiania na blogu jest cała masa, począwszy od obwieszenia go reklamami, przez pośrednie (aktywne) zarabianie na blogu, skończywszy na płatnym dostępie do (części) treści. Dziś chciałbym napisać o zarabianiu w modelu freemium, który tak naprawdę mieści się gdzieś między drugim a trzecim wymienionym przed chwilą sposobem.
Według Wikipedii,
Freemium jest modelem biznesowym, w którym produkt lub usługa (zazwyczaj cyfrowe, np. oprogramowanie, usługi internetowe, gry, materiały multimedialne) dostarczana jest bezpłatnie, przy czym pobiera się opłatę za zaawansowane funkcje, rozszerzoną funkcjonalność, albo produkty lub usługi powiązane. przeczytaj całość
Jeden z moich czytelników i znajomych podesłał mi informacje o programie partnerskim, którego tu na blogu jeszcze nie opisywałem. Chodzi o program partnerski serwisu eMentor.pl, w którym sprzedawane są internetowe kursy i szkolenia na różne tematy. Zapisałem się z jego linka partnerskiego, żeby zobaczyć, czy w katalogu dostępnych tam szkoleń znajdę coś, co zaciekawi moich czytelników.
Jak pewnie zdążyliście tu nie raz przeczytać, mam spory problem z programami partnerskimi dla moich najlepszych serwisów. Moje ulubione blogi są o budownictwie a w tej niszy nie ma ani programów partnerskich, ani nawet kampanii w sieciach afiliacyjnych. Dlatego jedyne, co mi zazwyczaj pozostaje, to promowanie księgarni z książkami na odpowiednie tematy. Albo tworzenie własnych produktów i ich sprzedaż, co też staram się robić.
W każdym razie z nadzieją zabrałem się za przeglądanie katalogu szkoleń, dostępnych w tym serwisie. przeczytaj całość
Ciągnąć temat bycia ekspertem, rozpoczęty kilka dni temu, chciałem odnieść się do jednego z komentarzy tam pozostawionych w formie osobnego wpisu.
Hania napisała:
Nurtuje mnie jedna sprawa. Jeśli całą swoją wiedzę, umiejętności, metody opiszemy na blogu, to każdy będzie miał do nich dostęp i będzie mógł z tego skorzystać, by wykonać to, co my oferujemy. Wystawiając na widok publiczny nasze “know how”, nie możemy już tego sprzedać. Czy nie piszecie wszystkiego czy może są inne względy, dla których to nie jest przeszkodą, a których nie zauważam?
a ja spieszę wyjaśnić, dlaczego warto obficie dzielić się wiedzą i dlaczego raczej się na tym zyskuje, niż traci.
Oczywiście, jak zauważyła autorka komentarza, osoby dzielące się swoją wiedzą na łamach bloga (książki, wykładu, etc.), nie oferują czytelnikom całej swojej wiedzy. To jest przecież niewykonalne. Nie sposób przelać na wpisy, kartki książki czy prezentację na wykładzie całej wiedzy z jakiegoś zagadnienia, z kilku przyczyn: przeczytaj całość
Wszystko wskazuje na to, że maj będzie pierwszym miesiącem, w którym zarobię więcej na blogach pośrednio, niż bezpośrednio.
Pisząc o bezpośrednich zarobkach na blogach, mam na myśli przede wszystkim zarobki za reklamę umieszczoną na moich blogach. Czyli właśnie to, co stanowi treść większości raportów o moich blogowych zarobkach.
Ale oprócz tych pieniędzy, zarabiam na blogach też pośrednio. Kilka razy informacje o takich zarobkach pojawiły się w ramach raportu. Komuś tam postawiłem bloga z wtyczkami, konsultując z nim cały jego biznesplan na rozwój bloga. Z kimś innym przekonsultowałem jego pomysły dotyczące programu partnerskiego. Że nie wspomnę o niezliczonej liczbie przypadków, gdy odpowiadałem na pytania czytelników zupełnie bezpłatnie, czy to na łamach bloga, czy poza nim. przeczytaj całość
W ubiegłym tygodniu spędziłem urlop na warsztatach budowy w technologii strawbale, czyli ścian z kostek słomy tynkowanych gliną. Było to dla mnie bardzo ciekawe, choć wyczerpujące, doświadczenie. Nauczyłem się naprawdę bardzo dużo, część z nauczonych rzeczy ma zastosowanie nie tylko do zagadnień budowlanych. I o tym właśnie chciałem Wam dziś napisać.
Krótką relację z warsztatów już zrobiłem i umieściłem w serwisie YouTube, jak macie czas i ochotę, zapraszam do obejrzenia.
Może się Wam wydawać dziwne, że spostrzeżenia poczynione podczas pracy z drewnem, gliną i słomą mogą mieć cokolwiek wspólnego z blogowaniem, ale zapewniam Was, że tak jest.
1. Jeden budowlaniec wart jest tyle, co ośmiu wolontariuszy
Warsztaty, w których uczestniczyłem, obsadzone były przez około 20 wolontariuszy. No, może nie do końca wolontariuszy, bo choć faktycznie nie dostaliśmy pieniędzy za udział w budowie, to jeszcze za warsztaty zapłaciliśmy. Niestety, co się okazało w praktyce, nasza praca była naprawdę mało wartościowa w porównaniu do zawodowego, dajmy na to, cieśli. Po prostu było wśród nas zbyt wielu teoretyków i chyba żadnego praktyka. Czym to się kończyło? Marnowaniem czasu na bezsensowne konsultacje, a często także na poprawianie poczynionych przez nas błędów. I dywagacje nad tym, czy błędy rzeczywiście muszą zostać poprawione, czy też można je pozostawić i pracować dalej. przeczytaj całość