06
10
11

Jak wycenić i samodzielnie obsłużyć reklamę na blogu?

W dzisiejszym wpisie odpowiem na pytania czytelniczki, które otrzymałem mailem niemal miesiąc temu.

Czasem mi się zdarza, że wiadomość od czytelnika umknie mi w zalewie komentarzy i innych wiadomości, które spływają na moją skrzynkę. Zależy mi jednak na tym, by na każdą wiadomość odpowiadać, więc czasem przeglądam skrzynkę pocztą ileśtam czasu wstecz i takie są potem tego skutki. Jeśli zdarzyło się, że nie odpowiedziałem też na Twoją wiadomość, prześlij ją ponownie.

Ponieważ pytań jest kilka i część z nich wymaga dość obszernej odpowiedzi, pozwolę sobie pociąć list na kawałki i odpowiadać na pojedyncze pytania. przeczytaj całość

07
08
11

7 cech dobrego programu partnerskiego

Dzisiejszy wpis przydatny będzie nie tyle dla osób zarabiających w programach partnerskich, co raczej dla osób administrujących tymi programami. Bo przedstawię Wam kryteria, na podstawie których oceniam, czy chcę brać udział w danym programie partnerskim, czy nie.

Jeśli administrujesz takim programem — przejrzyj tę listę i zobacz, czy odnosi się do Twojego programu partnerskiego. Jeśli szukasz programu dla siebie — zobacz, czy wybrany przez Ciebie program jest rzeczywiście dla Ciebie korzystny. przeczytaj całość

10 komentarze(y) | Autor: Krzysztof Lis | Tagi: ,

20
05
07

Eliminujemy reklamy konkurencyjne

Jeśli tak jak ja zarabiasz na blogu korzystając z reklamy kontekstowej (np. Google AdSense) i programów partnerskich, możesz sam sobie psuć interesy. Nieświadomie rzecz jasna…

Złote Myśli uruchomiły ostatnio akcję, w której dają 15 PLN nowemu uczestnikowi Złotego Programu Partnerskiego. Fajna sprawa, z punktu widzenia potencjalnego partnera i z punktu widzenia aktualnego partnera. ZPP płaci bowiem za zamówienia z drugiego poziomu, tj. jeśli zarejestrujesz się z mojego polecenia, dostanę jakiś tam drobny procent od wartości zamówień klientów przez Ciebie poleconych. Ciebie oczywiście nie będzie to nic kosztować. :] Z tego względu powinieneś (powinnaś) sam budować sobie drużynę partnerów. ;)

Dziś rano wchodzę na bloga i widzę na nim w Google AdSense reklamę wspomnianej akcji ZM. Ktoś zapłacił kilka groszy za emisję ich na moim blogu, które to kilka groszy ja zarobiłem. Ale zarobiłem mniej, niż mógłbym zarobić na prowizji z drugiego poziomu.

Usunąłem więc tę reklamę korzystając z filtra reklam konkurencyjnych.

Analogicznie powinieneś postępować ze wszystkimi PP, które promujesz u siebie. Za kliknięcia w Twoje AdSense’owe reklamy dostaniesz mniej, niż za zakup poleconego klienta. Skorzystaj więc z funkcjonalności AdSense czy innego systemu reklam kontekstowych, by zablokować wyświetlanie takich reklam.

Jeśli potrzebujesz pomocy z blokowaniem reklam przy użyciu filtra, wpisz się w komentarzach, napiszę jak to zrobić.

02
02
07

Wiarygodność w programie partnerskim

Różnica między programem partnerskim z prawdziwego zdarzenia a zwykłymi reklamami jest taka, że to do Ciebie należy przekonanie potencjalnego klienta do kliknięcia i zakupu.

Jeśli gość zorientuje się, że podany przez Ciebie link jest linkiem partnerskim, tzn. że otrzymasz prowizję za jego zakup, może włączyć mu się wzmożona ostrożność. Może on zacząć się zastanawiać, czy polecasz dany produkt czy usługę tylko dlatego, że jest ona faktycznie wartościowa, czy może też dlatego, że dostaniesz za to wynagrodzenie.

Z tego względu podstawowym celem, który musisz osiągnąć w przypadku promowania czegokolwiek przez program partnerski jest wiarygodność!

Jak tę wiarygodność uzyskać? Sprawa nie jest prosta, zwłaszcza gdy opierasz się na materiałach dostarczonych przez firmę, którą promujesz, gdy nie miałeś okazji przetestować produktu. Zazwyczaj nie masz takiej okazji, bo przecież nikt nie chce zaczynać zarabiania od wydatku. No ale jeśli masz taką możliwość, by kupić produkt lub usługę, którą chcesz reklamować, gorąco Ci to polecam. Poznasz zakup znacznie dokładniej niż opisane jest to w materiałach reklamowych i dzięki temu będziesz mógł znacznie dokładniej go opisać.

Najprostszą “sztuczką”, której używam do celu uzyskania wiarygodności jest przedstawienie zarówno ZALET jak i WAD produktu. Trzeba zrobić to w taki sposób, by klient nie uważał, że te wady dyskwalifikują produkt. Z drugiej strony nie wolno Ci zupełnie wad pomijać i ukrywać, z dwóch powodów:
- niektóre dobre firmy internetowe oferują gwarancję zwrotu pieniędzy w przypadku niezadowolenia klienta — gdy zażyczy on sobie zwrot pieniędzy, Tobie zostanie cofnięta prowizja,
- większość dobrych programów partnerskich ustala okres ważności linka partnerskiego, tzn. gdy klient kliknie w dniu X a zamówienie zrobi w dniu X+30, również dostaniesz prowizję (te 30 zależą oczywiście od regulaminu) — gdy klient będzie zadowolony z pierwszego zakupu, zwiększą się jego szanse, że dokona go ponownie.
Do czego zmierzam? Uprzedzając o wadach zapewniasz, że klient nie będzie z zakupu rozczarowany, bo przecież wiedział o tym, co może go rozczarować, nim kupił.

Tu być może część z czytelników mojego bloga zastanowi się, czy warto być fair w stosunku do klienta w przypadku, gdy może to spowodować (i pewnie spowoduje) zmniejszenie dochodów (uprzedzony o wadach gość być może wcale nie kupi)?
Moim zdaniem warto. Z dwóch powodów wymienionych powyżej. No i jest jeszcze trzeci — część klientów nie zauważy różnicy między Tobą a sprzedawcą produktu, tzn. gdy im się on nie spodoba będą z pretensjami pisać do Ciebie, o ile podasz na stronie dane kontaktowe. ;)

Skoro już piszę o danych kontaktowych, warto byś podał je u siebie na stronie. To też buduje wiarygodność. Na przykładzie: czy zamówisz część do swojego samochodu w sklepie internetowym, który podaje pełne swoje dane (zwykły adres, numer telefonu stacjonarnego), czy w tym, który poda jedynie numer komórki i adres emailowy?
Jeśli nie będziesz utrudniać potencjalnym klientom kontaktu z Tobą i nie będziesz się ukrywać jako autor strony, prędzej uwierzą, że polecasz im dany produkt bo faktycznie uważasz go za wartościowy. Nawet jeśli tak nie jest. ;)

Pisałem o tym, że warto kupić produkt. Nie tylko dlatego, że możesz dzięki temu wspomnieć o jego wadach i zaletach, których sprzedawca Tobie nie poda z jakichś przyczyn. Jest też inna, bardziej przyziemna przyczyna, dla których warto kupować produkty przez siebie polecane. Przykładowo Złote Myśli udostępniają jedynie tzw. “okładkę 3D”, która wygląda tak jak pokazałem to w artykule “Warto przeczytać: “Blogi od A… do sławy i pieniędzy””. Wielu klientów tego wydawnictwa kupuje jednak wersje papierowe (są to np. ludzie starszej daty ale też wielu takich jak ja, którym zwyczajnie wygodniej się czyta książkę papierową choćby w autobusie niż elektroniczną). Czy taki klient zainteresuje się Twoją reklamą gdy zobaczy okładkę 3D czy raczej wtedy, gdy pokażesz mu zdjęcie leżącej na stole papierowej książki? To zdjęcie zrobisz sam, mając w ręku książkę. :)

Jeśli znasz inne dobre sposoby na poprawę (budowanie) wiarygodności, skomentuj proszę mój artykuł. Chętnie się douczę. :)

Artykuł jest dostępny do darmowego przedruku w serwisie Artelis.pl.

2 komentarze(y) | Autor: Krzysztof Lis | Tagi: , ,

01
02
07

Tajemnica Programów Partnerskich

autorem artykułu jest Tomek Urban

Tajemnica Programów Partnerskich

Praca w programach partnerskich, nie jest prosta, nie ma od razu gór pieniędzy, wymaga przede wszystkim cierpliwości, pracowitości i kreatywności. Pierwsze moje miesiące były bardzo specyficzne, niecierpliwość, codzienne sprawdzanie statystyk, walczenie o każde wejście na stronę. No i najlepsze – pierwsze prowizje!

Po kilku miesiącach pracy, przywykłem do tego, że codziennie dostaje jakąś prowizje, codziennie kilka złotych do przodu. Na początku nie jest to wiele, ale jest w tym coś specyficznego, mogę to traktować jak własny prywatny mini BIZNES i czuć się jak młody przedsiębiorca! Który ma wiele pracowników, bardzo tanich, harujących 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu w postaci stron internetowych. Coś pięknego :)

Czasem wśród znajomych wygadam się, że dorabiam sobie na internecie, trochę pieniędzy, pytają mnie wtedy:
- Jak to robisz, na czym ta zarabianie polega?
A ja im odpowiadam:
- Teraz np. prawdopobnie zarobiłem kilka złotych leżąc na zielonej trawie patrząc w chmury i popijając piwo, właśnie tak to robię!

Cała tajemnica polega na tym, że pracują na mnie strony internetowe, skrypty – nic poza tym. Wystarczy je raz zrobić, umieścić w internecie i od czasu do czasu doglądać. Wystarczy je zatrudnić.

Oczekiwanie…

Najważniejsza w tej pracy jest wytrwałość. Robiąc stronę pod program partnerski wiem, że jak dobrze pójdzie będę miał z niej po 10 gr. dziennie przez najbliższe kilka lat, a jak pójdzie jeszcze lepiej może przyjdzie złotówka dziennie.

Różni się ten zarobek znacznie od innej pracy do której jesteśmy przyzwyczajeni. Jesteśmy przyzwyczajeni do trybu działania praca – wynagrodzenie. W programach partnerskich pieniędzy prawie nigdy nie widać od razu po pracy. Wyraźnie oddziela się nam praca od zarabiania pieniędzy.

Pracuję wtedy gdy tworzę system (zakładam stronę, zlecam reklamę, piszę artykuł), a zarabiam wtedy gdy to już działa, a ja wypoczywam. Czasem dzieje się to nawet po kilku miesiącach po wykonanej pracy.

Niby to proste, ale jednak u wielu osób obserwuję po pierwszym zainteresowaniu się PP szybką rezygnacje. Najprawdopodobniej dzieje się to właśnie z tego powodu… iż efektów pracy nie widać natychmiast po jej wykonaniu. Podczas gdy w programach partnerskich o to właśnie o to chodzi, w tym cały ich urok.

Pierwsze prowizje

Na pierwszą prowizję czekałem ponad dwa miesiące odkąd zrobiłem pierwszą stronę pod PP. Przyznaję, że miałem wtedy silną motywację do szukania innego zarobku niż praca na etacie. Ja młody indywidualista byłem po pierwszych moich doświadczeniach w tym temacie. I paradoksalnie zawdzięczając nabranej niechęci do etatu, te BEZOWOCNE dwa miesiące pracy w ramach PP nie zniechęciły mnie do dalszych działań.

Miałem jeszcze drugi powód do kontynuowania dotychczas bez zarobkowych działań w ramach PP. Stwierdziłem, że jak nic z tego nie wyjdzie, nic nie stracę, a jedynie zyskam – nauczę się tworzyć strony www jak i podstaw marketingu internetowego – dodatkowa umiejętność zawsze się może przydać.

Do tej pory pamiętam ten dzień, kiedy wróciłem do domu, zalogowałem się, jak zwykłem to robić od dwóch miesięcy, a tam prawie 50 zł. Nabrałem wtedy takich chęci do pracy, że nie zastanawiając się wiele wykupiłem kolejną domenę i postawiłem drugi już serwis, który już po tygodniu zaczął przynosić pierwsze grosiki, a po roku istnienia daje kilkanaście zł dziennie za sam byt.

Po schodach… przesiadka na windę

Czym się różni chodzenie po schodach od jazdy windą? – chwila zastanowienia. Odpowiedź: tym czym się różnią pierwsze miesiące zarabiania na PP od późniejszych. A oto trzy czynniki które się ku temu przyczyniają:

- z każdą wykonaną pracą w ramach PP, nabywasz doświadczenia które wykorzystujesz w kolejnych działaniach;
- z każdym wykonanym serwisem internetowym budujesz swój wizerunek internetowy, który pomaga w kolejnych działaniach (zarówno w oczach internautów, jak i w skryptach robotów wyszukiwarkowych);
- programy partnerskie oferują coś takiego jak niższe poziomy, wieczną prowizje, przypisanie na stałe klienta do partnera – wszystko to powoli w późniejszych miesiącach działalności w PP zaczyna owocować coraz to większymi zarobkami.

A co dalej?

Gdy uda Ci się zarobić nawet kilka złotych w Programach Partnerskich już potrafisz więcej, niż niejeden nowy właściciel sklepu internetowego, który go założył tylko dlatego, że miał na start pieniądze.

Marketing, umiejętność sprzedaży w internecie czy też realu, jest obecnie jedną z najbardziej pożądanych umiejętności, a tego właśnie uczysz się działając w ramach PP. To coś jak praktyka, na której, przy odrobinie chęci możesz się nieźle wybić.

Przykładowo, ostatnio poznałem pewną – artystkę, przyznam że jest to już kolejna osoba na mojej drodze dysponująca pewnym produktem, która nie potrafi go sprzedać. Jak zwykle nasłuchałem się narzekań… że nikt nie chce kupić itd. I co dalej?

Po kilku minutach zastanowienia i roku doświadczenia w PP, już mam pewna strategię działania. Dochód pasywny, inwestowanie w modzie, czemu nie inwestować w obrazki – niby proste, wręcz banalne? – tylko czemu Ona sama na to nie wpadła?

- Dobra biorę się do roboty :) i powodzenia życzę.


Autor Tomek Urban, właściciel serwisu ebiznes.org.pl – przedsiębiorca w internecie oraz twórca Gazetki Kreatywnej

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nie ma komentarzy | Autor: Krzysztof Lis | Tagi: , , ,

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam sposobami podanymi poniżej.