Jeśli przypuszczasz, że do zarabiania w jakimkolwiek programie partnerskim (PP) konieczne jest posiadanie dużego bloga, jesteś w błędzie. Jedną z metod zarabiania na PP jest tworzenie tzw. ministron. Jest to witryna internetowa, która ma jedynie kilka-kilkanaście podstron, jej podstawowym celem jest promowanie jednego konkretnego produktu. Ewentualnie kilku produktów, powiązanych tematycznie. przeczytaj całość
Jak pisałem, na blogu można więcej zarobić, jeśli pisany jest on w międzynarodowym języku. Na przykład po angielsku. Pisałem też, że stosunkowo łatwo można taki blog stworzyć tłumacząc istniejącego bloga. Ostatnio staram się codziennie przetłumaczyć kilka wpisów jednego z moich blogów na angielski. Nie więcej niż dwa, bo obawiam się odpływu subskrybentów, zmęczonych natłokiem nowych postów. Poza tym na dłużej mi starczy zapas postów po polsku.
Bądźmy szczerzy… Daleko mi od znajomości angielskiego pozwalającej na biegłe tłumaczenie niektórych zagadnień. Muszę sobie więc radzić z pomocą komputera. Dziś opiszę, jakich narzędzi używam. przeczytaj całość
Zasadę Pareto zna większość z nas a na pewno wszyscy, którzy mają cokolwiek wspólnego z zarządzaniem. Mówi ona w dużym skrócie, że 20% przyczyn daje 80% skutków, pozostałe 80% przyczyn daje 20% skutków. Dlatego jest ona znana również jako zasada 80/20.
W przypadku moich witryn internetowych znaczną większość generuje jedna z nich. Jeśli zaś spojrzeć na sposoby zarabiania, zdecydowaną większość pieniędzy przynosi mi reklama kontekstowa Google AdSense. I to jest błąd, jak się okazuje… przeczytaj całość
Angel napisał dziś, że sprzedaje kilka ze swoich blogów aby przestać marnować swój czas. Stwierdził, że do niczego nie prowadzi pisanie treści na blogi, które mają mało gości i mało zarabiają. Zamiast tego będzie pisać na te blogi, które mu zarabiają pieniądze albo będzie pisał dla innych i kazał sobie za to płacić.
Czy więc rozsądnie robię zakładając co chwilę kolejnego bloga?
przeczytaj całość
Dziś piszę zainspirowany dniem wczorajszym. Jest sobie taki jeden ciekawy blog, który odwiedzam często i subskrybuję jego kanał RSS. Czasem zabieram głos w dyskusji, choć nieczęsto. I pewnie będę to robić jeszcze rzadziej. Blog odwiedziłem przedwczoraj i skomentowałem najnowszy wpis. Potem wczoraj kilkakrotnie odwiedzałem go, by sprawdzić, czy zapoczątkował jakąś dyskusję albo doczekał się odpowiedzi autora.
Nie tylko nie doczekał się odpowiedzi. On po prostu się nie ukazał, bo czekał na moderację! Jeśli więc chcesz zniechęcić gości do komentowania:
- moderuj komentarze przed publikacją,
- rób to powoli, nie spiesz się, oni mają czas,
- nie odpowiadaj na komentarze pod swoimi wpisami,
- nie pozwalaj śledzić odpowiedzi na komentarze przez kanał RSS albo powiadamianie mailem albo wręcz
- zmuszaj do śledzenia wysyłając maila z powiadomieniem o nowych komentarzach.
Ja komentarzy nie moderuję w ogóle, kasuję tylko spam, bo komentarze świadczą o ich autorach a nie o autorze bloga. Staram się odpowiadać piszącym, niestety jestem świadom niedoskonałości Bloggera w zakresie obsługi komentarzy… Ale pracuję już nad tym.