15
08
10

Programy partnerskie

Programy partnerskie są jedną z lepszych metod na zarabianie na blogu. Niektórzy zarabiający blogerzy (np. John Chow) z tego właśnie źródła uzyskują większość swoich dochodów. John nie publikuje już tak szczegółowych raportów jak kiedyś, ale przykładowo w październiku 2008 roku zarobił na marketingu afiliacyjnym (czyli właśnie na programach partnerskich) ponad 12 000$, więcej niż 1/3 swoich łącznych zarobków.

Osobiście uważam, że programom partnerskim warto poświęcić szczególnie dużo uwagi, bo można na nich naprawdę dużo zarobić! Mnie się udaje to średnio, bo do moich blogów nie ma za bardzo pasujących programów partnerskich. 🙁

Jak działają programy partnerskie?

Program partnerski to taki sposób promowania danego produktu albo usługi, w którym wynagrodzenie dostajesz w formie prowizji za zakup poleconego klienta. Poniższy rysunek przedstawia schemat działania programów partnerskich.

Na swoim blogu umieszczasz odnośnik do polecanego sklepu internetowego. Odnośnik ten nosi nazwę linka partnerskiego. Nie różni się on zbytnio od zwykłego linku, zawiera tylko specjalnie spreparowany adres strony docelowej. Ten adres pozwala by oprogramowanie programu partnerskiego zidentyfikowało Ciebie jako osobę, która umieściła ten link. O tym będzie też nieco później.
Odwiedzający Twojego bloga klika w link partnerski i zostaje przekierowany do sklepu. Podczas tego przekierowania jest identyfikowany jako skierowany przez Ciebie.
Gdy odwiedzający sklep złoży zamówienie i opłaci je, program partnerski sprawdza, że kupujący został polecony przez Ciebie i Tobie naliczana jest prowizja za zakup.

Jest kilka różnych sposobów (metod) naliczania tej prowizji. Bardzo popularny jest podział na prowizję bezpośrednią i wieczną. Prowizja bezpośrednia to ta, gdy klient dokona zakupu od razu podczas pierwszej wizyty po kliknięciu w link partnerski. Prowizja wieczna zaś dotyczy wszystkich kolejnych zakupów poleconego przez Ciebie klienta. Jest on niejako przypisany do Twojego konta na stałe. Programy partnerskie, które oferują tylko prowizję bezpośrednią, moim zdaniem nie są do końca uczciwe. Zyskują przecież klienta na stałe, płacąc tylko za jego pierwszy zakup…

Ile można zarobić na programach partnerskich?

Potencjalnie zarobić na programach partnerskich można bardzo dużo. W odniesieniu do kwot, które możesz zarobić za jedno zamówienie, wahają się one od kilku groszy do kilku tysięcy złotych. Sam kiedyś zarobiłem prowizję partnerską w wysokości 2 000 PLN!

Procentowo mogą wyglądać tak:

Jak widać, prowizje są bardzo różne. Im większa marża w sklepie, tym większa może być prowizja. Wiadomo, że w sklepie internetowym z mocno konkurencyjnej branży, gdzie marże są niskie, prowizja nie może być wysoka. Za to tam, gdzie produkt ma charakter niematerialny (np. ebook w PDFie) i koszty jego wytworzenia są niemal zerowe, prowizja może być olbrzymia.

Olbrzymia, naprawdę, bo 75% prowizji to nic wyjątkowego! Słyszałem o programach partnerskich, w których dostaje się ponad 100% wartości sprzedanego produktu!

Dlaczego prowizje są takie duże? To akurat jest proste. Programy partnerskie umożliwiają reklamodawcy bardzo efektywne promowanie swoich usług. Efektywne pod względem wydawania pieniędzy. Tu reklamodawca płaci dopiero wtedy, gdy klient złoży u niego zamówienie. Ma więc pewność, że płaci za reklamę dopiero wtedy, gdy ta reklama coś mu zarobi. Aby więc się wyróżnić i zdobyć wielu partnerów, może dać Ci naprawdę sporo pieniędzy w formie prowizji.

Specyfika zarabiania na programach partnerskich

Zarabianie na programach partnerskich może być bardzo zyskowne. Z drugiej strony nie na każdym blogu można w tym modelu zarobić, niestety. I już tłumaczę dlaczego.

Istotne jest, że promując program partnerski pieniądze dostajemy dopiero wtedy, gdy klient dokona i opłaci zamówienia. Potem stracimy ją, gdy towar zostanie zwrócony, ale to inna historia. Ważne jest to, że musi pojawić się zamówienie. Nie wystarczy przekierować do sklepu tysiąca czy nawet miliona Twoich czytelników, jeśli żaden z nich nie stanie się klientem, bo nie dokona zakupu.

To może rodzić poważne problemy, jeśli nasi czytelnicy z różnych przyczyn nie dokonują zakupów w internecie. Może to wynikać z tego, że są za młodzi, nie mają pieniędzy, albo są z grupy poszukującej informacji za darmo, z zasady niechętnej do płacenia za wiedzę / dostęp do treści.

Programy partnerskie pozwalają zarobić wtedy, gdy mamy czytelników skorych do wydania pieniędzy w internecie. Ruch wysokiej jakości = wysokie zarobki.

Efektywne polecanie programów partnerskich

Jak umieścić linki partnerskie, by zarobić na ich promowaniu? Ano jest kilka istotnych rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę. I kilka możliwości.

Jedną z możliwości jest tak zwana przedsprzedaż (ang. presell), która polega na tym, że ofertę sprzedaży produktu umieszczamy na własnym blogu. Wtedy kierujemy od razu do formularza zamówienia, jeśli jest taka możliwość. Zachęcony u nas klient od razu chce kupić produkt.

Druga metoda to recenzja albo opis produktu. To stosuję bardzo często. Gdy kupię książkę i ją przeczytam, na blogu publikuję recenzję, wzbogaconą o linki partnerskie. Jeśli czytelnik po przeczytaniu recenzji będzie zainteresowany zakupem książki, ma przed oczami gotowy odnośnik do kliknięcia. Po kliknięciu trafia do księgarni, tam może od razu złożyć zamówienie. Warto te linki umieszczać wewnątrz recenzji również, bo ludzie rzadko czytają artykuły do końca. A tu istotne jest, by wykorzystać tę krótką chwilę, w której czytelnik zapragnie kupić książkę, zanim się rozmyśli.

Można też oczywiście po prostu reklamować ten produkt tak jak każdy inny, zwykłym linkiem, bannerem czy jakoś podobnie. To nie jest jednak specjalnie efektywne…

Warto korzystać z różnych metod tak zwanego maskowania linków partnerskich. Wiele programów partnerskich oferuje linki partnerskie o brzydkim formacie, po którym widać od razu, że jest to link partnerski. W Polsce ludzie często mają syndrom psa ogrodnika, tj. nie chcą dać zarobić blogerowi widząc link partnerski i korzystając z niego, z nieznanych nikomu przyczyn. Dlatego warto ten link partnerski ukryć… Można do tego celu użyć jakąś wtyczkę do WordPressa albo jakiś serwis skracający linki.

Jak zarobić na blogu z pomocą programów partnerskich?

O tym mówiłem kiedyś na Sympozjum Uczestników Programów Partnerskich, więc jeśli ten temat Cię interesuje, zapraszam do obejrzenia nagrania.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi:
Wpisy powiązane tematycznie:

42 komentarze do artykułu “Programy partnerskie”

  1. Z tymi prowizjami to wg mnie każda prowizja niższa od 40-50% dla produktów wirtualnych jest po prostu śmieszna. Jeżeli autor nie ponosi żadnych kosztów produkcji, to powinien oferować partnerom co najmniej 50/50, bo bez nich nie zarobiłby nic.

    Niestety wielu sprzedawców nie rozumie jak powinno się traktować partnerów (już sama nazwa mówi jak powinno się ich traktować) i oferują jakieś śmieszne stawki w stylu 5%-15% licząc, że ktoś się na to złapie.

    W Ameryce rzeczywiście oferuje się czasem nawet prowizje w okolicach 100%, a to dlatego, że sprzedawca zdobywa za kwotę produktu nowego klienta, a o wiele łatwiej sprzedać coś komuś, kto już od Ciebie kupił. W Polsce to się chyba nie spotkałem z więcej niż jakieś 40%.

    Generalnie uważam programy partnerskie za coś o wiele, wiele lepszego niż chociażby AdSense – dają więcej zarobić, oferują większą wartość i o wiele łatwiej dopasować produkt do odbiorcy niż dopasowują się reklamy AdSense.

    „W Polsce ludzie często mają syndrom psa ogrodnika, tj. nie chcą dać zarobić blogerowi widząc link partnerski i korzystając z niego, z nieznanych nikomu przyczyn” – zazdrość i kompletnie fałszywe wyobrażenia, że bloger:

    a. powinien wszystko dawać za free
    b. jak promuje przez link partnerski, to promowałby nawet gówno
    c. bloger pisze tylko po to, żeby zarobić i ma wszystko inne gdzieś

    Znowu się to rozchodzi o różnice Polska/kraje anglojęzyczne, ale tak jak piszesz w Polsce o wiele trudniej znaleźć programy partnerskie do mniej popularnych nisz. W Ameryce można znaleźć naprawdę do wszystkiego, niekoniecznie przez Clickbank/E-junkie/Commision Junction, ale także przez zwykłe poszukiwanie produktu i wejście na podstronę „affiliates”, bo wielu sprzedawców prowadzi PP na własną rękę.

    Dodałbym jeszcze kwestię waluty – w Polsce oferują powiedzmy przeciętnie 20% prowizji za produkt o cenie 50 zł (10 zł brutto), w Ameryce powiedzmy przeciętnie 40% prowizji za produkt o cenie $50 ($20). I dzięki temu zysk z jednej godziny pracy jest co najmniej kilka razy większy.

  2. Niestety muszę zgodzić się z Marcinem, znam sytuację w których nawet link z refem do produktu/usługi za które klient nie musi płacić ! nie jest wykorzystywany/wycinany jest ref. syndrom psa ogrodnika w 100%.

    Inna sprawa to to co oferuje się partnerom – jeżeli nie będzie w takim związku relacji „win – win” to program partnerski albo długo nie przetrwa, albo będzie niewykorzystywany w 100%.

    Pozdrawiam !

  3. Bardzo ciekawy wpis. Czy mógłbym Cię, Krzysztof, prosić o omówienie sieci afiliacyjnych?

  4. @Marcin: zgadzam się w zupełności, że tylko podział bliski 50:50 jest rozsądny. Analogicznie w przypadku towarów tradycyjnych, gdzie operator PP oddaje partnerom połowę swojej marży…

    @ynwestor: mam dwa wpisy na ten temat:
    http://zarabianie-na-blogu.pl/czy-warto-zapisac-sie-do-sieci-afiliacyjnych/
    http://zarabianie-na-blogu.pl/najwieksza-wada-sieci-afiliacyjnych/

    Czy potrzeba Ci czegoś więcej? Jeśli tak, pisz na maila, będzie kolejny wpis na bloga. 😀

  5. Krzysztofie, a książka „“AdSense Pirate” jest warta uwagi? Widziałem kiedyś kilka razy reklamę tej strony, ale jakoś nie miałem ochoty się bardziej temu przyjrzeć. Jakie jest Twoje zdanie w stosunku do tej pozycji?

  6. Niektórzy dają nawet więcej niż 100% prowizji, chociaż nie często da się znaleźć taką ofertę.

  7. […] niedopracowany, bo sieć ma sporo fajnych programów partnerskich (kursywą dla odróżnienia od programów prawidziwie partnerskich, o których pisałem wczoraj). Gdyby dało się z niego łatwiej korzystać, z pewnością bym […]

  8. > Z tymi prowizjami to wg mnie każda prowizja niższa od 40-50% dla produktów wirtualnych jest po prostu śmieszna. Jeżeli autor nie ponosi żadnych kosztów produkcji, to powinien oferować partnerom co najmniej 50/50, bo bez nich nie zarobiłby nic.

    Marcinie – z jednej storny masz racje, ale we pod uwage ze nie do konca jest tak ze „autor nie ponosi żadnych kosztów produkcji” – musial przeciez posweicic swoj czas i jakies zasoby zeby to wyprodukowac – ma zatem prawo do zyskow. Narzekacie na psa ogrodnika, a sami nie chcecie dac innym zarobic?

  9. Lech – ok, ale zwróć uwagę na to, że gdyby nie partner, sprzedawca nie zarobiłby nic. Więc powinien wyjść z założenia, że lepiej zarobić 50% lub mniej niż nie zarobić nic. 15% to jest rzucanie ochłapów (mówię o produktach wirtualnych bez dodatkowych kosztów). To nie sprzedawca robi łaskę partnerowi oferując program partnerski, ale partner, który poświęca swoje zasoby, żeby promować produkty sprzedawcy. To nie ma nic wspólnego z „dawaniem komuś zarobić” tylko z traktowaniem partnera tak jak nazwa wskazuje – po partnersku.

  10. @WHU: nie mam pojęcia, bo jej nie kupowałem. Wzrost z 8$ dziennie do 800$ miesięcznie nie jest za duży (ledwie 3,5-krotny), więc z jednej strony jest to jak najbardziej możliwe a z drugiej — taki mały przyrost nie zachęca mnie do zakupu…

    @Lech: jeśli program partnerski mam promować umieszczając gotową reklamę u siebie na blogu, to rzeczywiście się nie narobię i oczekiwanie 50% może być wygórowane. Za to jak mam zakładać ministronkę, pisać artykuły, pozycjonować, to te 50% zaczyna być uzasadnione. Zresztą ja tu jestem klientem operatora programu partnerskiego, jeśli mnie jego oferta nie przekonuje, to jej nie „kupuję”, czyli nie biorę się za promocję danego produktu.

  11. Jestem bardzo zainteresowany tymi programami partnerskimi, jednak mam spory problem – grupę docelową która jest w wieku około gimnazjalnym i raczej nie jest chętna do zakupów.

    Puki co najlepiej się sprawdza premium sms, ale jakiego programu partnerskiego mógł bym użyć mając ok 3 tys odwiedzin dziennie, na trzyletniej stronie z solidną pozycją w google i tematyką gsm, ale niestety użytkownikami w wieku gimnazjum – liceum którzy RACZEJ szukają rzeczy darmowych …?

  12. @Adam: no to będzie Ci trudno znaleźć odpowiedni PP, bo jeśli Twoi użytkownicy pieniędzy nie wydają, nikt Ci nie zapłaci za ich przekierowanie. Szukaj więc raczej PP, w których jest możliwość płatności sms-ami, bo to jest forma płatności, którą młodzi chyba chętnie stosują…

  13. @Lis, co dokładnie masz na myśli mówiąc o programach PP z płatnością sms? Czy poza dotpay którego używam są jeszcze jakieś inne PP bazujące na zasadzie ktoś za coś płaci smsem a do mnie trafia prowizja?

    Chyba jeszcze nigdy nie pisałeś o tej formie zarobku, jest w jakiś sposób nieopłacalna, czy po prostu sam nie stosowałeś więc trudno oczekiwać wpisu na tym blogu? 😉

  14. @Adam: miałem na myśli programy partnerskie dla sklepów czy usług, które umożliwiają płatności SMSami. Nie samo rozliczanie płatności za Twoje usługi.

    DotPayem się trochę bawiłem, ale ledwie kilkanaście wpłat otrzymałem, więc nie bardzo mam się czym dzielić, w sensie doświadczeń. 😉

  15. Adam: zainteresuj się może programami CPC i CPL – opisywałem ostanio na blogu różne rodzaje PP, w tym sieci afiliacyjne np. Novem ( http://fioletowypartner.bogactwo.com/tag/novem/ ) – korzystam tez z innych, ale jak dotąd Novem przyniósł mi największe dochody, i nie było (poza jednym, pierwszym razem) problemów z wypłatami.

  16. Mi się niestety nie udało zarobić wielkich pieniędzy za pomocą programów partnerskich.

    Romans ze ZM zakończył się całkowitym fiaskiem, a przelotną znajomość z Novem zakończyłem z kilkoma złotówkami na koncie.

    Nie mam głowy do tego, żeby promować cudze produkty 🙂 Dlatego niedługo mam zamiar wydać coś własnego, może wtedy promowanie tego pójdzie mi lepiej (będę pewny jakości produktu).

  17. @Pyciak:
    jedni się poddają po niepowodzeniu, inni nie i zarabiają kilka tyś zł miesięcznie 🙂

    Do dobrych zyskow z PP potrzeban jest przede wszystkim wiedza i doswiadczenie (co do wiedzy to staram sie ją przekazywac zainteresowanym, a doswiadczenie samo pzychodzi z czasem)

    Co do jakości produktu – zawsze możesz kupic produkt ktory promujesz w PP 🙂

  18. Zgadzam się, że programy partnerskie mogą być dochodowe, ale niestety wielu osobom brakuje cierpliwości i wytrwałości, a bez tego nie da się zarobić. Niestety nie ma zysków na drugi dzień po zapisaniu siędo programu parterskiego (mam tu na myśli osoby, które zaczynają swoją przygodę z pp)

  19. Na początek – sam zarabiam korzystając z PP.
    i dalej…zupełnie nie rozumiem narzekania na wysokość prowizji.
    Przecież warunki dyktuje rynek. Jeżeli za 10% czy 15% są partnerzy którzy promują takie produkty to po co właściciel ma podwyższać prowizję? Sami piszecie (piszemy) że chcemy zarabiać jak najwięcej, mieć jak największą stawkę za godzinę, jest wykorzystywany geoarbitraż. i tak dalej. Dlaczego oczekujecie, że właściciel PP ma nie chcieć lepiej zarabiać??
    Należy czytać warunki, sprawdzać prowizje i podejmować decyzje biorąc za nie odpowiedzialność i tyle. Jak dany program mi nie odpowiada to nie wchodzę, albo szybko wychodzę. Nikt za nas nie zarobi dla nas pieniędzy. A samo zarabianie w PP nie jest skomplikowane choć wymaga cierpliwości i wytrwałości (po prostu działania).

  20. @tomek: ależ niech właściciel ustala sobie zasady, jakie chce. Ja nie mam pretensji, że ktoś chce oddać mi 1% prowizji, czyli powiedzmy 1/20 swojej marży. Jego prawo. Ja po prostu nie będę sobie zawracać głowy takim programem.

    Za to wściekam się na programy partnerskie w rodzaju motoryzacyjnej.pl, która kiedyś świetnie działała, postawiłem wyłącznie dla niej specjalnego bloga, a teraz bannery nie działają i nic nie zarabiam. 🙁

  21. @Krzysztof Lis
    Przecież 1% to nie zawsze 1/20 marży to zależy od branży, rodzaju produktu, wysokości transakcji itd nie zawsze sprzedaje się wirtualne produkty.
    Dokładnie tak. Wchodzisz lub nie. Natomiast w komentarzach pojawiały się postawy ‚roszcząco-narzekające’, że oni muszą ustawiać na tyle i tyle.
    Należy jeszcze brać pod uwagę kwoty całej transakcji, jak ktoś sprzedaje coś za 200k z prowizją dajmy 1% i za 1k z prowizją 10%. Jest różnica i procent może być zdecydowanie mniejszy.

    Jeszcze mała uwaga. Napisałeś:
    „Prowizja bezpośrednia to ta, gdy klient dokona zakupu od razu podczas pierwszej wizyty po kliknięciu w link partnerski. Prowizja wieczna zaś dotyczy wszystkich kolejnych zakupów poleconego przez Ciebie klienta.”

    Moim zdaniem jest to nieprecyzyjnie napisane i może być niewłaściwie rozumiane. bezpośrednia to taka, gdy klient w momencie wejścia na stronę i dokonania transakcji ma u siebie cookie z linkiem danego partnera. To nie musi być pierwsze wejście, może być 20-ste, 30-ste ale nie może w międzyczasie wejść poprzez link innego partnera. I nie napisałeś nic od prowizjach z niższych poziomów (w wielu programach są).

  22. @Lech

    Wiem, że mogę kupić produkt, który chcę promować. Tylko, że kupię powiedzmy 10 takich produktów, a spodoba mi się jeden. Wtedy może okazać się, że więcej kasy wydałem niż zarobię 🙂

  23. @Pyciak
    Przecież @Lech pisał o weryfikacji jakości a nie o zarabianiu na kupowaniu dla siebie.

  24. @Pyciak: to jak ci sie jakosc nie spodoba to nie bedziesz promowal, a produkt oddasz – wiele sklepow ma gwarancje satysfakcji itp 🙂

  25. Są dwa sposoby na ominięcie tych psów ogrodnika:
    1. <a href=”http://godlark.com” title=”http://google.com”>Google</a>
    2. Adresy do strony leżącej na twoim blogu, np. http://godlark.com/ksiazka/tytul i to dopiero przekieruje ich na właściwą stronę programu partnerskiego.

    Pierwszy sposób jest na mało spostrzegawczych, a drugi na leniwych, którym nie chce się szukać produkty w google.

  26. Sposób trzeci: zaoferuj ekskluzywne bonusy osobom, które kupią produkt przez Twojego linka.

  27. Że się wtrącę… Skąd w ogóle wiecie, że istnieje coś takiego, jak syndrom psa ogrodnika? Skąd wiecie, że ludzie usuwają parametry partnerskie (jeżeli usuwają)? Przecież nie macie tego jak sprawdzić.

  28. @tomek: odnosiłem się do sytuacji, w której ktoś oddaje partnerom 1/20 swojej marży. To jest moim zdaniem żart i ja w takim programie partnerskim uczestniczyć nie będę. Ale przedsiębiorca ma pełne prawo sobie taki program uruchomić. 🙂

    Jeżeli ktoś sprzedaje produkt za 200 000 PLN, ma z tego 20% marży a oddaje 1% partnerowi, to wciąż jest to żart.

    Jeśli ktoś sprzedaje produkt za 200 000 PLN i ma z tego 1% marży, z czego połowę albo 1/3 oddaje partnerowi, to wygląda to zupełnie inaczej. Moim zdaniem nie ma tu znaczenia wysokość kwotowa prowizji, tylko jej relacja do zarobku firmy, która czymś handluje.

    Nie miałem problemu z zapisaniem się do PP, w którym gość z 20% marży 1/3 przeznaczał na obniżenie cen w stosunku do sklepów stacjonarnych a resztą dzieliliśmy się po połowie. 🙂

    Jeśli chodzi o prowizję bezpośrednią, to różnie to bywa w zależności od programu partnerskiego. W tych lepszych jest cookie, w innych liczy się tylko zakup podczas wizyty. O prowizjach w drugim poziomie rzeczywiście nie wspomniałem i o to przy pierwszej okazji w wolnej chwili wpis uzupełnię.

    @Mateusz: ja się o tym dowiedziałem od mądrzejszych od siebie, a konkretnie to chyba od Piotra Majewskiego (byłem kiedyś abonentem Czasu na e-Biznes). I gdy o tym przeczytałem, zauważyłem taką tendencję u siebie, że łapię się na takim samym myśleniu widząc link partnerski. Dlatego jestem skłonny przyjąć na wiarę, że takie zjawisko ma miejsce.

  29. @Krzysztof, ja osobiście uważam, że takie coś może mieć tylko miejsce wśród ludzi, którzy wiedzą, czym jest link partnerski, czyli w tematach i PP, gdzie klienci są równocześnie sprzedawcami (m.in. cnebPoints, ZM). W ogóle wydaje mi się, że fala rozgorzałych partnerów, właśnie w sprawie syndromu psa ogrodnika, wypłynęła zaraz po tym, jak w ZM można było zacząć kupować na siebie. Wtedy to partnerzy się oburzyli, że już nikt nie będzie kupował (każdy bowiem może kupić na siebie).

    Co do prowizji od produktów elektronicznych, to także w Polsce są prowizje powyżej 50%. Przykład: CnebPoints. Produkty P. Majewskiego mają przeważnie 40-50%, ale inni trenerzy, wystawiający swoje kursy/ebooki, sami ustalają prowizje dla partnerów i może się ona wahać od 10 do 90%. (zakładka produkty i poszukać)

    Jeszcze co do CnebPoints… Jeżeli znajdzie ktoś tam produkty tematycznie odpowiadające stronom, jakie się ma, listom adresowym itd. to ten PP jest naprawdę dobry. Minus jest taki, że jest tam mało produktów nie-e-biznesowych (chociaż to się zmienia) i czasem się coś sypie (w sensie, że strona czasem nie działa), ale jest za to znacznie więcej plusów: wysokie prowizje, mała konkurencja, jeżeli napiszesz do autora kursu/ebooka, to nawet będziesz mógł sprzedawać jego produkt po przez swoją stroną, z „wszytym” formularzem do zamówienia na swojej stronie (po przez iframe) i nawet wpisanym (już w kodzie strony) swoim parametrem z pp. Można wtedy nawet zrobić kopię całej oferty (lub napisać swoją) + formularza i sprzedawać bezpiecznie (o swoje prowizje) czyjś produkt. Ja osobiście nie widzę lepszego pp w Polsce.

    Problemy są tylko takie: jest mało różnorodnych produktów (ale już 1-2 wystarczą), czasem się coś sypie (że np. strony nie wyświetla), partnerzy są tu baaaardzo słabo wyedukowani co do możliwości (ja tam sprzedaję głównie swoje produkty, to siłą rzeczy musiałem to rozgryźć), nikt się nie opiekuje tym pp (jest kontakt, można pisać na forum i chyba nawet na początku jest jakaś kolejka autoresp., ale to podstawy, a potem już głucho), ten pp ostatnio dostał nagonkę (wśród partnerów) za usunięcie dalszych poziomów.

    Co do tego ostatniego faktu, to wg mnie jest to dobrze dla partnerów zarabiających, źle ogólnie dla pp. Dobrze dla partnerów (którzy sprzedają produkty), gdyż mają wyższe prowizje. Ci co nie sprzedają to pewnie mieli i tak tam grosze, gdyż widzę, jaka nędza jest wśród zarobków w tym pp. A źle dla pp, gdyż daje to temu pp złą opinię wśród partnerów, którzy opierali w drugich i dalszych poziomach swoją nadzieję, że kiedyś coś tam uda im się zarobić + źle dla pp, gdyż partnerzy przestali promować ten pp, bo niby po co?

    Ja piszę te informacje tak czysto informacyjnie, bo sam tu działam i widzę ogromne możliwości dla partnerów naprawdę zaawansowanych w zarabianiu w pp, ale widzę też, że ten pp jest po prostu zaniedbany i trzeba sobie samemu radzić, żeby się w tym pp odnaleźć.

    Tyle z mojej strony na temat.

    Pozdrawiam

  30. @Mateusz:

    > Że się wtrącę… Skąd w ogóle wiecie, że istnieje coś takiego, jak syndrom psa ogrodnika?
    > ja osobiście uważam, że takie coś może mieć tylko miejsce wśród ludzi, którzy wiedzą, czym jest link partnerski, czyli w tematach i PP, gdzie klienci są równocześnie sprzedawcami (m.in. cnebPoints, ZM). W ogóle wydaje mi się, że fala rozgorzałych partnerów, właśnie w sprawie syndromu psa ogrodnika, wypłynęła zaraz po tym, jak w ZM można było zacząć kupować na siebie.

    Powiem tak: IMVHO syndrom psa ogrodnika jest to znacznie starsze zjawisko, bo juz wczesneij go obserwowalem, i niekoniecznie ludzie musza byc w PP zeby wiedziec jak to dziala – jezeli np. dostaną mail od Zdziska z propozycja kupna czegoś i widza link typu „costam.pl/kup.php?polecajacy=zdzisiek” to moga sie sami domyslic o co chodzi.

  31. Piszesz, że nie ma produktów, odpowiadających Twoim blogem.

    Jednak dlaczego nie widzę w panelu bocznym linka do książki?:
    http://www.zlotemysli.pl/publication/show/6286/Blogi-od-A-do-slawy-i-pieniedzy.html

    Masz 2053 stałych czytelników (RSS). Zakładając, że co 4 kupiłby tę książkę, miałbyś na czysto 4000 zł. Myślę, że jest to dość realne wyliczenie. Dodatkowo są też nowi czytelnicy, którzy mogą się zainteresować tą książką.

    Ja planuję kupić tę książkę jak będę miał trochę więcej pieniędzy. I z przyjemnością kupiłbym ją z Twojego polecenia. Nawet jeśli skuteczność byłaby mniejsza, to umieszczenie okładki książki (będącej odnośnikiem) w pasku bocznym to około 5 minut pracy.

    Nie warto rezygnować z takiej okazji.

  32. 1 na 4 to chyba nie kupi – zbyt różowe założenia 🙂
    Ale spróbować można.
    Tak samo jak można spróbować dać link do mojego szkolenia na bocznym pasku – kilka ich się już sprzedało, może będzie więcej 🙂

  33. @Mateusz: bo już w 2007 roku, gdy napisałem, że warto ją przeczytać, miałem wrażenie, że jest nieco zdezaktualizowana… Dziś już z cała odpowiedzialnością nie mógłbym jej polecić. Link do recenzji kiedyś w bocznym pasku wisiał a potem go usunąłem w końcu….

  34. Moja największa prowizja to lekko ponad 1tys. zł za kredyt studencki. Dawniej można było nieźle zarobić na dzwonkach i tapetach na komórkę.

  35. Żeby zarobić tyle kasy na programach partnerskich to trzeba rzeczywiście wiedzy jak nie wiem co 😉

  36. Brałem udział w różnych programach partnerskich, i maksymalny revenue uzyskłaem z serwisem http://wikipliki.pl, ale zarabianie z nimi nie jest już dostepne. Mieli wielką kampanię gdy startowali, teraz jest przeciętnie.

  37. Alternatywą dla pp jest przecież handel online.

  38. Chcesz przez to powiedzieć, że alternatywą dla autora bloga o gotowaniu, który promuje księgarnię z książkami kucharskim, albo sklep z orientalnymi przyprawami, jest prowadzenie takiego sklepu własnoręcznie?

    Zdaje mi się, że nie wiesz, o czym piszesz.

  39. bardzo fajny artyk
    Ja na programach partnerskich zarabiam spokojnie 1300zł +
    Ale zanim to osiągnolem to się trochę napracowałem

  40. Dzięki za artykuł.

    Programy partnerskie programami ale i tak najlepiej zarabia się na adsense
    Słyszałem pogłoski że facebook też powoli zaczyna robić jakąś własną sieć reklamową atlas czy jakoś tak
    Może być ciekawie

  41. Cześć wszystkim

    Mam jeszcze pytanie? Czy ktoś z Was korzystał z double clikc for publishers?

    Można dzięki temu polepszyć wydajność z reklamy adsense

    Myślę że warto by również dodać w tym temacie informacje o double click!

  42. Ja korzystam. I przyjdzie pora, by o tym napisać, ale na pewno nie w temacie programów partnerskich.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.