21
11
07

Kiedy zaczynamy naciągać ludzi…

Ostatnio w jednej z komentarzowych dyskusji pojawił się adres tej strony: Poradnik początkującego webmastera. W pierwszym rzucie oka odniosłem wrażenie, że ktoś mnie naciąga.Wrażenie to wyraziłem w cynicznym (tak, to typowy styl dla mnie, choć tu go za dużo nie ma… jeszcze!) komentarzu:

Rzeczywiście fajny artykuł… I jakie bogactwo porównanych opcji… I wcale nie wygląda jakby jego autor chciał zarobić na czytelniku… Jest przecież taki obiektywny…
BP, NMSP.

Chwilę później Wojtek, stały czytelnik i komentator tego bloga, który podrzucił ten adres, napisał co następuje:

Autor nie zarabia na czytelniku, tylko na firmie hostingowej. Czytelnikowi zaś doradza najlepszy serwer w Polsce. Moim zdaniem to jest obiektywizm, a w dodatku bardzo dobra rada.

Ja zaś zamyśliłem się przez chwilę nad sobą.

Zaraz zaraz, przecież ja staram się walczyć z syndromem psa ogrodnika a taka wypowiedź z moich ust jest dowodem na to, że takim psem ogrodnika jestem! Może rzeczywiście autor tej witryny jest obiektywny a ja go oceniłem niesłusznie?! Obiecałem rachunek sumienia (choć użyłem nieco innych słów) i ten wpis jest takim właśnie rachunkiem sumienia w tej sprawie. Zapisem moich spostrzeżeń, przemyśleń i pomysłów.

W pierwszej kolejności, napisać muszę, czemu odniosłem wrażenie, że ktoś mnie chce naciągnąć. Podoba mi się wyrażanie stanowiska w formie listy, zatem tak zrobię.

  • Autor witryny ograniczył ją do artykułu o hostingu i domenach. Czy to dlatego, że więcej usług ta firma, na której zarabia, nie oferuje?
  • Artykuł o hostingu ma w środku banner jednego z usługodawców. Artykuł o domenach ma na górze wielki banner z reklamą wielkiej domenowej promocji. Wszystkie domeny za mniej jak 1 PLN, któż by nie skorzystał?
  • Oba bannery są dobrze wpasowane tematycznie.
  • Autor poleca tego providera, którego sam wybrał spośród wielu, przeglądając oferty, rozmawiając z ludźmi. Zapewnia, że jest zadowolony. Prezentuje ofertę tego providera, ale nie widzimy porównania jej z innymi. Nie widać ceny, wachlarza usług w tę cenę wchodzących. Czy więc autor rzeczywiście dokonał takiej decyzji? A może po prostu do stworzenia tej strony skusił go hojny program partnerski?
  • Nie wiem czemu autor wybrał tę firmę. Może dla moich potrzeb ktoś inny byłby lepszy / tańszy? Ja akurat uważam, że tańszy jest automatycznie lepszy, bo jestem skąpy. Ty możesz uważać inaczej, więc rozbiłem to na dwa określenia.
  • W prawym górnym rogu jest logo Otwieramy, więc widać, że autor stara się też zarabiać inaczej.

Dobra, skoro już się usprawiedliwiłem (a przynajmniej spróbowałem) teraz czas na konkrety.

Kiedy uważam, że artykuł / blog / witryna mnie naciąga?

  1. Gdy wprowadza czytelnika w błąd.
  2. Gdy sprawia wrażenie, że wybór firmy X jest najlepszy dla każdego / dla jakiegoś przypadku, podczas gdy jest inaczej.
    Jeśli autor zachwala produkt, który wcale nie jest rewelacyjny, ale on zarabia na jego sprzedaży. To jest naciąganie. Gdyby takiej “reklamy” nie było, kupiłbym coś innego. A tak… jestem poszkodowany, bo wydaję pieniądze na coś, co nie spełnia moich oczekiwań. Ja (inni konsumenci też) jestem leniwy i często nie korzystam z gwarancji zwrotu pieniędzy…
  3. Gdy stwarza u czytelnika potrzebę kupienia czegoś, czego on naprawdę nie potrzebuje.
    No cóż, tu będzie na pewno wiele kontrowersji. W końcu na tym polega sporo reklam – najpierw stworzyć u oglądającego potrzebę a potem pokazać produkt, który ją zaspokoi. Mnie się to nie podoba. Gdy widzę, że ktoś wie lepiej ode mnie, czego mi potrzeba, mam wrażenie, że stara się mnie naciągnąć.
  4. Gdy nie prezentuje mu uczciwie warunków umowy, np. podaje cenę książki o 2 PLN niższą niż faktyczna cena w księgarni.
    Ech, dopłacę te 2 PLN. Trudno… Tak sobie myślę po wejściu do tej księgarni. Gdybym te 2 PLN różnicy widział wcześniej, zapewne bym nawet do niej nie wchodził, tylko zajrzał np. na Allegro.
  5. Gdy autor prezentuje niepełną ofertę CZEGOŚ. Może spośród tego CZEGOŚ wybrać najlepsze, albo pokazać tę niepełną ofertę w całości. Zwłaszcza wtedy, gdy ta niepełna oferta pokrywa się z pełną ofertą jakiegoś branżowego programu partnerskiego
    Doskonały przykład takiej witryny spełniającej modelowo punkt piąty już tu kiedyś pokazałem. Ten blog podany tam wciąż mam w RSSie i wciąż oglądam jak to jego autor stara się zachęcić mnie do kolejnych PP, na których mogę zarobić. Mogę zarobić mu pieniądze, to na pewno. :)

Sam staram się unikać naciągania ludzi. Jeśli jakaś książka jest dobra, to ją polecam. Jeśli nie wiem, czy jest dobra, piszę po prostu, że można tam znaleźć więcej informacji na jakiś temat.

Narzekać lubię, to sobie ponarzekałem. Wniosku na koniec tekstu nie będzie innego niż: nie rób tak, jak napisałem.

Zapraszam do dyskusji. Być może mój sposób postrzegania tego problemu jest mocno nieprawidłowy?

P.S. Otwieramy.pl dziś miało doczekać się oficjalnego terminu otwarcia. No cóż, do końca “dziś” nie zostało wiele czasu. ;)

Autor: Krzysztof Lis | Tagi:
Wpisy powiązane tematycznie:

13 komentarze(y) do artykułu “Kiedy zaczynamy naciągać ludzi…”

  1. “potrzebę kupienia czegoś, czego on naprawdę nie potrzebuje” w zasadzie to na tym tez polega marketing, żeby uzmysłowić komuś, że tak naprawdę potrzebuje danego produktu :) nie tylko w Internecie się takie “naciąganie” stosuje

  2. Co do zrownania taniej z lepiej… Hm, a ew. przerwy w dzialaniu? :)

  3. Wg mnie autor artykulu www-4u.pl nie jest obiektywny. Artykul jest pisany tylko i wylacznie po to, aby na nim zarobic. Autor nie porownuje nazwy.pl z zadnym innym uslugodawca, pisze artykul w taki sposob, zeby jedynym wyborem byl zakup serwera poprzez jego link partnerski.

    Ale swoja droga ma ogromna szansze dobrze wyjsc na tym artykule, bo juz przy okazji drugiego wpisu na tym blogu o nim rozmawiamy. Zrobil niezla burze i mimo iz artykul jest praktycznie nieprzydatny to zdobyl juz rozglos i kilka linkow do swojej strony…

  4. @Wilk, jeśli nie widać różnicy, po co przepłacać. Oczywiście taniość jest dla mnie ważniejsza niż jakość tylko w niektórych mało istotnych zakupach, jak np. bułki, płyn do spryskiwacza, chusteczki do nosa. ;)

    @Maciek Swoboda – po przeczytaniu Twojego komentarza przypomniałem sobie o dodaniu atrybutu rel=nofollow… ;)

  5. Syndrom “Psa ogrodnika” to najczęściej występujący syndrom w Polsce. Tak to już jest, że jak sąsiad Kowalskiego ma krowę, to Kowalski nie chce mieć dwóch, tylko chce żeby sąsiadowi zdechła ta jedna.
    Autor artykułu Jaki serwer wybrać >> Poradnik Nie namawia i nie zmusza nikogo do wykupienia usługi, niby jak? Poza tym faktycznie nie ma w Polsce lepszego hostingu. Jedynym konkurentem może być home.pl, gdzie limity do wykorzystania są niższe, a ceny dwa razy wyższe. W związku z tym twierdzę, że to jest 100%-owy obiektywizm, tym bardziej że sam korzysta z tego hostingu. Gdyby było inaczej – nie byłby obiektywny.
    Poza tym Krzysztof, sam umieszczasz linki z refem w swoich artykułach opisujących różnego rodzaju PP (allegro, ZM – tutaj nawet pokusiłeś się o przekierowanie ;) ). Osobiście uważam, że są lepsze PP. Choćby ZM – e-boki mają wysokie ceny, a i wybór niewielki.
    Gdzie Twój obiektywizm? ;)

  6. @Wojtek – pokazuję Wam te PP, w których zarabiam, z którymi miałem kontakt. Jeśli nie mają drugiego poziomu, też o nich piszę (gunfire, motoryzacyjna). Nie ograniczam się do tych, przy których mogę zarobić na poleconych przeze mnie partnerach… Z drugiej strony nie mogę pisać o PP, których nie znam, to dopiero byłoby nieuczciwe…

    Poza tym faktycznie nie ma w Polsce lepszego hostingu.

    Bo kto tak twierdzi? Autor? To właśnie czyni takie stwierdzenie subiektywnym…

    A tak BTW — znasz jakieś wydawnictwo ebookowe, które ma niższe ceny i większy wybór?

  7. @Wojtek

    Jasne, ze autor artykulu nie zmusza do wykupu hostingu w nazwie, ale nie podaje zadnych alternatyw, porownania roznych hostingow.

    Prowadzi to do wyboru kupic w nazwie.pl albo nie kupic. A po przeczytaniu rzetelnego artykulu wybor powinien byc taki: kupic w nazwa.pl, bo dane argumenty za tym przemawiaja albo kupic w home.pl, bo inne argumenty za tym przemawiaja. I tak dalej z innymi hostingami.

  8. Maciek, żadnych alternatyw nie ma. Jeżeli znasz jakiś hosting, który mógłby z nim konkurować to byłbym wdzięczny za oświecenie.
    Jaki sens ma zestawianie Porshe za 200 000 z Fiatem za 400 000, lub trabantem za 100 000?
    To jest po prostu artykuł – czym się kierować przy wyborze hostingu. Bo większość ludzi w Polsce wybiera darmowe z pop upami (wrrrrr), fajnie się ogląda strony 404 (często w linkach z forum), lub an allegro za 50 zł, a potem płaczą.
    Autor podaje gdzie wykupił usługę żeby nie być gołosłownym, że niby wisi na az albo republice, a poleca najlepsze hostingi. To by dopiero było nieobiektywne!
    Poza tym nie napisał: Jeżeli … wykup hosting tu i tu. Reasumuje słowami: “Poznałeś moje zdanie na temat wyboru serwera. Reszta należy do Ciebie.”
    Czyli pozostawia alternatywę – jeżeli komuś odpowiada darmowy serwer z jego niedociągnięciami, bo robi stronę babci, albo trzęsie sie na kasę – spoko, jego wybór.
    Po prostu uzmysławia plusy i minusy serwerów darmowych, tanich i tych najlepszych.
    Czytelnik podejmie decyzję i sam zdecyduje o wyborze, a jeśli umie korzystać z google i ma IQ wyższe niż siedmioletni szympans – sam się rozezna, ale już będzie wiedział czego szukać, na czym się skupić.
    PS
    Tak z ręką na sercu, który z Was nie wziąłby udziału w tym PP i nie polecał tego serwera? ;)

  9. [...] Tomasz Lis, [...]

  10. @Wojtek, gdyby to był po prostu artykuł, nie byłoby tam tych bannerów partnerskich…

    Ja bym wziął udział w tym PP, gdybym miał go gdzie promować. :)

  11. [...] No dobra, ale po czym poznać NACIĄGANIE/OSZUKIWANIE? Kiedy uważam, że artykuł / blog / witryna mnie naciąga? Gdy wprowadza czytelnika w błąd. Gdy sprawia wrażenie, że wybór firmy X jest najlepszy dla każdego / dla jakiegoś przypadku, podczas gdy jest inaczej. Jeśli autor zachwala produkt, który wcale nie jest rewelacyjny, ale on zarabia na jego sprzedaży. To jest naciąganie. Gdyby takiej “reklamy” nie było, kupiłbym coś innego. A tak… jestem poszkodowany, bo wydaję pieniądze na coś, co nie spełnia moich oczekiwań. Ja (inni konsumenci też) jestem leniwy i często nie korzystam z gwarancji zwrotu pieniędzy… Gdy stwarza u czytelnika potrzebę kupienia czegoś, czego on naprawdę nie potrzebuje. No cóż, tu będzie na pewno wiele kontrowersji. W końcu na tym polega sporo reklam – najpierw stworzyć u oglądającego potrzebę a potem pokazać produkt, który ją zaspokoi. Mnie się to nie podoba. Gdy widzę, że ktoś wie lepiej ode mnie, czego mi potrzeba, mam wrażenie, że stara się mnie naciągnąć. Gdy nie prezentuje mu uczciwie warunków umowy, np. podaje cenę książki o 2 PLN niższą niż faktyczna cena w księgarni. Ech, dopłacę te 2 PLN. Trudno… Tak sobie myślę po wejściu do tej księgarni. Gdybym te 2 PLN różnicy widział wcześniej, zapewne bym nawet do niej nie wchodził, tylko zajrzał np. na Allegro. Gdy autor prezentuje niepełną ofertę CZEGOŚ. Może spośród tego CZEGOŚ wybrać najlepsze, albo pokazać tę niepełną ofertę w całości. Zwłaszcza wtedy, gdy ta niepełna oferta pokrywa się z pełną ofertą jakiegoś branżowego programu partnerskiego… Doskonały przykład takiej witryny spełniającej modelowo punkt piąty już tu kiedyś pokazałem. Ten blog podany tam wciąż mam w RSSie i wciąż oglądam jak to jego autor stara się zachęcić mnie do kolejnych PP, na których mogę zarobić. Mogę zarobić mu pieniądze, to na pewno. [...]

  12. cytat:
    “Jeśli autor zachwala produkt, który wcale nie jest rewelacyjny, ale on zarabia na jego sprzedaży. To jest naciąganie.”
    Zgadzam się w 100% z tą opinią.
    Całe szczęście tam autor zachwala najlepszy produkt.

  13. [...] Krzysztof Lis (materiały), [...]

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="" highlight="">

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam sposobami podanymi poniżej.