14
10
11

Jak zostać ekspertem?

Fajnie jest być ekspertem, który pisze popularnego bloga na dany temat, ma wielu czytelników i mnóstwo pieniędzy. Fajnie jest zarabiać pieniądze na tych czytelnikach bezpośrednio (na reklamach). Albo pośrednio, wykonując dla klientów zdobytych właśnie za pośrednictwem bloga zlecenia, projekty, konsultacje.

W tym celu trzeba przekonać czytelników, że tym ekspertem rzeczywiście jesteśmy. O tym kiedyś pisałem i mówiłem. Ale ten temat zostawmy, bo jest dość kontrowersyjny, co widać pod tym wpisem, który osiągnął rekordową liczbę komentarzy w historii tego bloga.

Dziś chciałbym odpowiedzieć na takie pytanie jednego z czytelników, Konrada.

Długo zastanawiałem się czy w ogóle zadać ci takie pytanie ale po dłuższym namyśle stwierdziłem – co mi szkodzi.
W skrócie powiem, że chciałbym zostać „ekspertem” w dziedzinie X tylko nie wiem jak się za to zabrać. Czy masz dla mnie jakąś radę?
Nie jestem skąpcem jeśli chodzi o inwestycję w wiedzę – książki, dostęp do stron itp.
Od czego najlepiej zacząć i co robić aby móc pozyskać na tyle dużą wiedzę aby się nią dzielić?

Jak widzicie, nie chodzi tu o to, jak sprawiać wrażenia, że jesteśmy ekspertem, tylko jak realnie tym ekspertem zostać. A to temat zupełnie inny.

Słusznie zauważył czytelnik, że kluczem do pozycji eksperta jest wiedza (posiadanie określonego zasobu informacji), ale także umiejętności (posiadanie zdolności rozwiązywania konkretnych problemów). W jednej niszy tematycznej większy nacisk będzie leżeć po stronie wiedzy (np. prawo), w innej po stronie umiejętności (np. stolarstwo). Tak czy siak, żeby móc zostać ekspertem, trzeba dużo się nauczyć i dużo ćwiczyć wykorzystywanie tej wiedzy.

10 000 godzin od zera do geniusza

Warto przeczytać o dość ciekawych badaniach, które wskazują, że po 10 000 godzinach ćwiczenia danej umiejętności, stajemy się w czymś bardzo, bardzo dobrzy. Wychodziłoby więc na to, że osiągnięcie wiedzy wystarczającej do tego, by być ekspertem w danej niszy, zajmie co najmniej kilka lat.

Ale gdzie i jak tę wiedzę zdobywać?

Choć do systemu edukacji wyższej w Polsce mam duże zastrzeżenia, poleciłbym studia. Ale dobre studia, na państwowej, renomowanej uczelni, a nie prywatnej Wyższej Szkole Lansu i Baunsu w Małej Miejscowości. Najlepiej studia dzienne, w trakcie których zakres omawianego materiału jest szerszy, niż w czasie studiów zaocznych. Albo studia zaoczne plus praca w danym sektorze, to może być nawet lepsze rozwiązanie (choć znacznie bardziej obciążające).

Dlaczego studia? Głównie ze względu na to, że studia powinny przekazywać wiedzę w ramach jakiejś logicznej kolejności. Przykładowo na moim wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa PW cały pierwszy rok studiów (wtedy jeszcze jednostopniowych magisterskich) to była ogólnorozwojówka z wykładami z matematyki, mechaniki, termodynamiki, materiałoznawstwem itd. Tu poznawało się podstawowe narzędzia (np. rachunek różniczkowy i całkowy), które były potrzebne na kolejnych przedmiotach, bardziej kierunkowych (mechanika płynów, wymiana ciepła, spalanie, teoria maszyn cieplnych, teoria maszyn przepływowych, itd.).

Jeśli masz pewność, że daną dziedziną chcesz zajmować się na poważnie i możesz poświęcić kilka lat swojego życia, by ją zgłębiać, idź na dobre studia w tym kierunku. Zdobędziesz wiedzę i formalne jej potwierdzenie (dyplom ukończenia studiów), co w niektórych niszach jest bardzo istotne.

Oprócz samej wiedzy, na studiach można zdobyć również:

  • mnóstwo kontaktów z innymi studentami — przydadzą się na przykład wtedy, gdy trzeba będzie polecić kogoś klientowi, którego samemu nie jesteśmy w stanie obsłużyć,
  • kontakty z wykładowcami, którzy nierzadko są praktykami i zajmują się zawodowo wdrażaniem swojej wiedzy w praktykę (a nie tylko wykładami),
  • bezpłatny dostęp do bardzo dużego księgozbioru pod postacią biblioteki akademickiej.

Nauka na własny rachunek

Co by jednak nie mówić, realizacja programu minimum na studiach, raczej nie wystarczy. Tym bardziej, że często na tych studiach okazuje się, że interesuje nas tylko wąski wycinek tej wiedzy, którą tam możemy zdobyć.

Dlatego wspomniałem, że świetnym układem jest praca w tej niszy i studia zaoczne. Pozwalają nabyć wiedzę teoretyczną, oraz praktyczne informacje o funkcjonowaniu danej branży. Jeśli studiujemy dziennie, pracować jest znacznie trudniej, choć można np. wykonywać różne zlecenia po godzinach. Na to czas na pewno uda się wygospodarować.

Nie można jednak nie wspomnieć o zdobywaniu wiedzy na własny rachunek. Jeśli chcesz być internetowym ekspertem w branży, w niektórych przypadkach wiedza zdobyta w ten sposób może być w zupełności wystarczająca.

Na myśli mam między innymi:

  • czytanie blogów o danej dziedzinie, pisanych przez praktyków i teoretyków,
  • uczestnictwo w internetowych kursach i szkoleniach, zarówno bezpłatnych jak i płatnych,
  • czytanie książek, ebooków, produktów informacyjnych, czasopism,
  • bywanie i udzielanie się w życiu branżowych forów dyskusyjnych.

Oczywiście nie chodzi o to, by chłonąć każdą ilość wiedzy, która się pojawi na rynku. Bo są ebooki i książki bezwartościowe, których kupować i czytać nie warto. Nie mam tu nawet na myśli produktów, które są obiektywnie złe — ale nie ma sensu kupować książki dla początkujących, gdy samemu nie jest się już początkującym.

Ważne jest to, że wiedzą można dzielić się zawsze, jeśli tylko masz jej więcej, niż Twoi czytelnicy. 🙂

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: ,
Wpisy powiązane tematycznie:

34 komentarze do artykułu “Jak zostać ekspertem?”

  1. Wielkie dzięki za odpowiedź na mojego maila.
    Studia w moim przypadku odpadają niestety ale oczywiście blogi, ebooki i fora jak najbardziej.
    Obecnie zrywam z obecnymi zainteresowaniami – nie są dochodowe – i szukam jakiejś fajnej niszy. Czy możecie coś ciekawego polecić? Chodzi o to by można było na tym nie tylko zarobić ale wyciągnąć coś z tego przy okazji – bo po co być ekspertem od „dupy Maryny”?! Chodzi również o niszę w której są reklamodawcy (może i fajnym tematem jest starożytność ale reklam tematycznych tam raczej nie sprzedam za dobre pieniądze).
    Z góry dzięki za odpowiedzi 🙂

  2. Czasem ludzie całe życie szukają niszy, na której mogliby zarobić nigdy jej nie znajdując. Nie wiedzą, że czasem problem nie jest w tym czymś co jest niszą tylko w umiejętności sprzedania tego (swojej wiedzy, produktu itp.)

    Zdarza się, że ktoś myśli: gdybym miał wiedzę na temat X to bym zarobił. Kształci się w tym kierunku jest ekspertem po czym okazuje się, że nie ma popytu (nikt nie chce z tej wiedzy skorzystać). Więc ten ktoś szuka nowej niszy i znowu kształci się w nowej dziedzinie i tak w kółko.

    Bycie ekspertem to połowa sukcesu.

  3. Ekspert i studia ? No chyba, że ekspert teoretyczny.
    Ekspert umie swoją wiedzę wykorzystać a nie tylko pitolić i pitolić.

    Poza tym, jest to zgubna etykieta, i nawet nie masz pojęcia jak bardzo można się zatrzymać w rozwoju. Prawda jest taka, że większosć ekspertów zamyka się na wiedzę, oni już stwierdzają, że umią i, że nie będziesz im tu gadał jak co mają robić bo jesteś pikut.
    Z tym, że ten pikut w końcu ich przerasta przez ich ignorancję i braku możności spojrzenia na problem z innej strony, niż tylko przez pryzmat swojej wiedzy. Widziałem to setki razy, pomimo iż brzmi to jak oczywista oczywistość, błąd ten popełnia od „zaaarania” ekspertów.

    A z tymi 100 00godzinami, czy tam samo stanę się w ekspertem w matmi, infie, marketingu a może fizyce kwantowej ? Czas zacząć odbębniać.
    Nie, nie słuchajcie takich pierdół od „ekspertów” 🙂

  4. @vii: trochę namieszałeś w swoim komentarzu i przez to jest trochę niezrozumiały. Mimo wszystko, postaram się Ci odpowiedzieć.

    1) Dobre studia w niczym nie przeszkadzają a tylko mogą pomóc.
    2) Jeśli jesteś ekspertem i cały czas wykorzystujesz swoją wiedzę, cały czas się rozwijasz. Nie wszystkie problemy, które będziesz napotykać, będą się przecież powtarzać.
    3) Badania, które wskazałem we wpisie, odnosiły się do muzyków, którzy ćwiczą swoje umiejętności. Nie wiem jak wyglądają ćwiczenia praktyczne z zakresu fizyki kwantowej, ale jestem przekonany, że gdybyś spędził 10 000 godzin na rozwiązywaniu praktycznych problemów z tej dziedziny, mógłbyś zostać mistrzem w tej dziedzinie.

  5. @Krzysztof Lis – nie żebym Ci cokolwiek zarzucał, ale…

    Skąd we mnie to nieodparte wrażenie, że te listy z pytaniami …piszesz sam do siebie? :o)

  6. @interjak: Bez przesady 😉 Niemniej od pewnego czasu nowe wpisy dotyczą głównie odpowiedzi na maile, fajna sprawa temat na nowy wpis sam wpada Ci do skrzynki 🙂

  7. @Przemek – i to jest właśnie odpowiedź na pytanie „Jak zostać ekspertem”.

    W takim razie na dniach napisze do mnie jakaś, dajmy na to, Magda (wolę być jak Kominek 😉 i zapyta, jak pisać bloga dla napalonych dziewczyn. Dołożę wszelkich starań, żeby jej wyczerpująco odpowiedzieć 😉

  8. Nie no… ekspertem albo się jest, albo nie jest. Studia? Mogą być. Ale albo wiesz, albo nie wiesz. Ja jestem prawie psychologiem (obrona lada moment), ale to nie szkoła dała mi wiedzę tylko te setki książek, które czytałem – czasami WBREW szkole.

  9. @interjak: nie mam pojęcia. Pisanie listów samemu do siebie jest świetnym sposobem na urozmaicenie wpisów, ale chyba tylko raz z tego skorzystałem na innym blogu. Z tego przychodzi do mnie tych listów jeszcze więcej, ale nie na wszystkie odpowiadam na łamach bloga.

    @Ghoran: nie wspomniałem jeszcze o jednym czynniku — niektórym ludziom łatwiej jest nauczyć się czegoś od nauczyciela czy wykładowcy, niż samemu z książek. Mam wrażenie, że dotyczy to zwłaszcza przedmiotów ścisłych, gdzie trzeba jakieś zagadnienie zrozumieć.

  10. Ale odbiegając teraz trochę od tematu głównego – z czego się uczyć – to może ktoś by napisał czego WARTO się uczyć ?

  11. @vii: 10000 godzin nauki dotyczy każdej aktywności. Po 10000 godzin przyrost umiejętności jest już zerowy i technicznie jesteś ekspertem w danej dziedzinie (np. termodynamice, grze na skrzypcach, grze w Counter Strike’a albo pisaniu blogów). Co ciekawe, nawet nauka uczenia się zajmuje 10000 godzin – tyle trwa podstawowa edukacja w większości krajów, zanim osoba będzie gotowa na studia albo inny sposób na samodzielne zdobywanie wiedzy.

    @interjak: myślę, że przy popularności bloga Krzyśka w branży prowadzenia na blogach, co najmniej jeden e-mail od czytelników dziennie jest pewny. Ja dostaję po kilka w tygodniu, więc Krzysiek pewnie więcej.

    @Konrad: proszę bardzo: http://like-a-geek.jogger.pl/2011/02/28/czego-sie-uczyc-czego-nie-nauczyli-cie-o-freelancingu-2/ 🙂

  12. @Konrad: ja się nie odważę na odpowiedź na tak postawione pytanie.

  13. Nie powiedziałbym, że 10 000 godzin pozwala zostać ekspertem w każdej dziedzinie. Jedni są mniej zdolni, drudzy bardziej, jedna dziedzina jest trudniejsza inna prostsza.
    W wielu dziedzinach dotarcie na szczyt jest niemożliwe. Przykładem jest na pewno muzyka. Im więcej się ćwiczy, tym lepiej się gra. Czy np. Paganini przestał ćwiczyć grę na skrzypcach, czy gitarze? W grze na obydwu instrumentach rozwinął się niesamowicie i gdyby żył dalej, to jego technika z pewnością byłaby jeszcze lepsza, a kompozycje jeszcze trudniejsze.
    Według mnie można być w czymś bardzo dobrym, ale na miano eksperta można zasłużyć po wielu latach. Może kiedy ktoś już zasłuży na takie miano, nie będzie w stanie korzystać z komputera z monitorem mniejszym niż 60 cali i czcionką min. 40 pt. 🙂
    P.S. Gdyby policzyć ile godzin spędziłem w życiu ćwicząc grę na gitarze, to może okazałoby się, że za 3-4 lata będę już ekspertem (wirtuozem) – dodam, że jeśli takowym zostanę, to na pewno nie wcześniej niż za 20 lat 🙂

  14. Kacper, Ty mówisz o byciu artystą, nie mistrzem :).

    W całej idei 10000 godzin chodzi o to, że po 10000h ćwiczeń technicznie jesteś już na szczycie – reszta to talent.

    Paganini był niewiele lepszy **technicznie** od osób, które spędziły 10000h na nauce, ale był artystą. Mówiąc inaczej, sporo osób, które dużo ćwiczyły, **technicznie** jest w stanie mu dorównać, ale nie znaczy to, że są wybitnymi artystami.

  15. Te dziesięc tysięcy godzin to naciągana teoria rozpowszechniana przez Malcolma Gladwella
    Ten pan świetnie pisze, ale tez znakomicie dobiera przykłady potwierdzające jego teorie kompletnie pomijając te które je obalają.
    Naprawdę uważacie że tyle samo czasu trzeba spędzić żeby zostać np ekspertem od HTML, lub obsługi Photoshopa, i np ekspertem od fizyki kwantowej (poza tym kto to taki ekspert od fizyki kwantowej, czy tam już wszystko zostało odkryte?)
    Możesz stać się ekspertem od danego oprogramowania w pół roku lub mniej, po dwóch latach w większości przypadków, jeśli masz przynajmniej odrobinę talentu, uzyskujesz już stan flow i nieświadoma kompetencję.
    Ekspertem od np strategii i marketingu nie możesz się stać nigdy, ponieważ te tematy wymagają kreatywności, i ciągłego dopasowywania się do zmian na rynkach czy np zmian zachowań konsumenckich. przykłady można mnożyć, nie ma określonej liczby czasu jaka trzeba poświecić na to żeby stać się ekspertem czy mistrzem. zależy to od takich czynników jak-
    -Twoich osobistych predyspozycji
    -Złożoności zagadnienia
    -Etapu na jakim jest aktualna wiedza na temat zagadnienia
    -Sposobu w jaki można się uczyć (kompletnie inaczej uczy się gry na skrzypcach a inaczej technik obronnych mma, czy prawa gospodarczego)
    -Tego czy zagadnienie wymaga wiedzy , kreatywności, inteligencji emocjonalnej, kinestetycznych, czy jeszcze innych (czym innym jest znajomość prawa, czym innym umiejętności przywódcze, jeszcze czym innym umiejętności kreatywnego rozwiązywania problemów, Edison był niewykształcony, i nie uczył się „wynalazczości” Spielberg nie ma wykształcenia filmowego, pierwszy film jaki zrobił był od razu dobry, i technicznie i świetnie budował napięcie)
    W bardzo wielu przypadkach autorami przełomów w wielu dziedzinach byli laicy lub pół laicy, którzy nie byli zasypani wiedzą ekspercką, i mieli świeże spojrzenie.

    Dlatego nie rozpowszechniajcie proszę tej niebezpiecznej teorii.
    Pozdrawiam.

  16. Ja myśle, że warto odróżnić bycie ekspertem od posiadania wizerunku eksperta.

    Ekspert potrafi bez problemu wyjaśnić problematykę tematu i odpowiedzieć na każde pytanie od razu bez zastanowienia. Natomiast osoba posiadająca wizerunek eksperta nie zawsze.

    Zdobyć wizerunek można nawet w kilka miesięcy. Np. zrobić bloga eksperckiego, napisać kilkadziesiąt ciekawych i wartościowych wpisów, wypozycjonować go, pisać gościnnie na tematycznych blogach i serwisach internetowych np. Artelis.pl, WieszJak.pl itp. Odpowiadać na pytania czytelników. Ale czy takie zabiegi czynią nas ekspertami?

    Po kilku miesiącach można napisać ebooka/kurs internetowy – wtedy umocnimy wizerunek eksperta.

  17. @Marcin, w muzyce nie ma czegoś takiego jak szczyt umiejętności technicznych. Zawsze można grać jeszcze lepiej. Poza tym, wątpię, by ktoś kto ćwiczył 10 000h miał taką technikę jak on 🙂

  18. 10 k godz czyli 416,6(6) dni – fizyki kwantowej to w tym czasie raczej nie ogarniemy o muzyce to już nie wspomnę.

    Co do eksperta i wizerunku eksperta.
    Ekspert to taki gość który zbudzony nawet o 3 w nocy odpowie na zadane mu pytanie, i ta odpowiedź będzie z jego punktu widzenia.

    Gość z wizerunkiem eksperta nie dość że będzie miał problem z odpowiedzią to jeszcze z całą pewnością będzie mówił wyklepane regułki na pamięć.

  19. @homoklikus: hola, hola! 😉

    To nie 416 dni, tylko 416 dób przy pracy 24h na dobę.

    Przy efektywnej pracy 8h na dobę (wątpię, w rzeczywistości bliżej 6, ale niech będzie) to 1250 dni roboczych.

    W roku akademickim są dwa semestry po 15 tygodni, po 5 dni pracy każdy. Czyli w roku akademickim jest 2x15x5=150 dni pracy.

    1250 / 150 = 8 lat nauki.

    Mniej więcej tyle trwa zrobienie doktoratu i habilitacji z fizyki kwantowej, co IMO jest poziomem eksperckim.

  20. @Marcin Kosedowski
    Drobny szczegół 😉
    Dzięki za sprostowanie.

  21. Nie wiem czy jest lepsze miejsce na to pytanie, więc tutaj je zadam:)

    Nurtuje mnie jedna sprawa. Jeśli całą swoją wiedzę, umiejętności, metody opiszemy na blogu, to każdy będzie miał do nich dostęp i będzie mógł z tego skorzystać, by wykonać to, co my oferujemy. Wystawiając na widok publiczny nasze „know how”, nie możemy już tego sprzedać. Czy nie piszecie wszystkiego czy może są inne względy, dla których to nie jest przeszkodą, a których nie zauważam?

  22. @Hania
    To jest tak, że jak jesteś ekspertem to nie jesteś w stanie wszystkiego spisać, tyle tego jest.
    A tak poważnie, to ktoś kto jest ekspertem nie boi się o swoją wiedzę, bo trzeba być ekspertem, żeby umieć z niej skorzystać. Najbardziej o wiedzę boją się Ci, którzy mają jej mało.

  23. Czy mogę z tego wyciągnąć wniosek, że nie polecasz pisania blogów ludziom, który dopiero starają się dojść do takiego poziomu? 😉

  24. Według mnie słowo ekspert to pojęcie względne. Uważam że jeżeli masz wiedzę na jakiś temat powiedzmy reklam, i wiesz że możesz już jakąś część tej wiedzy skutecznie przekazać to powinno się to robić ciągle edukując się samemu. Poczuć się można ekspertem kiedy już żaden blog, żadne forum, żadna książka nie nauczy Cię chociaż jednego mikro szczegółu.

    Ktoś kiedyś powiedział że jeżeli na dany temat przeczytało się chociaż jedną książkę to już wiesz więcej niż 90% ludzi i z tymi ludźmi możesz się tym podzielić, jeżeli będą chcieli więcej to będą szukać dalej.

    Oczywiście innym faktem jest to że niektórzy po tej opisanej wyżej jednej książce chcą już sprzedawać wiedzę jako ekspert.

  25. @Hania
    Wręcz przeciwnie, polecam dzielenie się swoją wiedzą bez obaw. I zgadzam się w 100% z tym co napisał powyżej Paweł Mąka.

  26. żadne studia, kursy czy szkolenia nie zrobią z was ekspertów ! możecie mieć dyplom eksperta ale czy to czyni z was eksperta nie ! mało który prawdziwy ekspert sam siebie nazywa ekspertem ponieważ on akurat zdaje sobie sprawę z własnej wiedzy i z tego że ciągle się trzeba doskonalić ! eksperta poznamy po jego czynach, projektach i opiniach innych na pewno nie po autoreklamie typu „witam jestem ekspertem „. Życzę dużo zdrowego rozsądku 🙂

  27. Niektórzy wypowiadający się tutaj chcą uczynić z ekspertów jakichś bogów lub alfy i omegi.
    Nie da się wiedzieć wszystkiego! Nawet eksperci mają prawo do błędów czy niepewności. Nie mówiąc o tym, że w zasadzie w każdej dziedzinie pojawiają się nowe odkrycia. Nawet w historii są cały czas rzeczy niezbadane. Trzeba ciągle być na bieżąco, doskonalić się. Nie ma przecież takiego etapu, kiedy możemy sobie powiedzieć ,,Ok, jestem ekspertem, nic już nie muszę robić”, bo wtedy doprowadzimy do sytuacji, w której powoli zaczniemy zapominać, to co już wiemy.

  28. Studia – bullshit wg mnie. Zupelnie sie niczego na nich nie uczy praktycznego, lepiej te X lat zainwestowac w praktyke, jesli chce sie byc ekspertem.

    Mysle, ze nie ma czegos takiego, jak „chce zostac ekspertem”. To nie wypali. Ekspertem sie zostaje, jesli sie poswieca mnostwo czasu na dany temat i sie go drazy. Trzeba miec do niego zapal i wychodzic daleko poza podreczniki. Zainteresowanie tematem powoduje z czasem automatyczne stanie sie ekspertem w dziedzinie. Sama chec bycia ekspertem nie wystarczy.

    Podobnie ze stronami niszowymi – wypala tylko, jesli sie faktycznie interesuje tematem. Inaczej to autor sie wypali i z checi bycia ekspertem nici.

    Konkluzja: ekspertem sie nie „chce” byc. Ekspertem sie staje. To nie jest cos, co mozna zdobyc na sile.

    Imho

  29. Witam,

    „Konkluzja: ekspertem sie nie “chce” byc. Ekspertem sie staje. To nie jest cos, co mozna zdobyc na sile.”

    Myślę, że to jest w tym temacie złota myśl. To nie przychodzi z samego „chciejstwa”. Ktoś się może uważać, za eksperta, ale nim nie być (albo być nim tylko dla niektórych osób).

    Często z tytułem (jeśli można go tak nazwać) eksperta utożsamia się profesorów, doktorów czyli kadrę z tytułami naukowymi. Czy słusznie? Też nie zawsze. Należy pamiętać, że w tam również występują specjalizacje.

    Wszystko zależy również jak wąsko zakreślimy sobie specjalizacje. Jedni mogą być ekspertami w jedzeniu pączków, a inni w rzucaniu podkową na odległość.

    ps. dość trywialny temat wywołał niemałą dyskusję, aż dziwne…

  30. @Krzysztof: są dziedziny, w których wykształcenie jest niezbędne. Trudno jest przedstawiać się jako ekspert w dziedzinie medycyny, farmacji czy prawa, bez wykształcenia. Podobnie jak w przypadku różnych dziedzin technicznych, np. architektury.

  31. @Krzysztof Lis: ok, zgadzam sie – pewnie sa wyjatki, jak medycyna. Inne mi na mysl nie przychodza. Architektura – mozna sie wyuczyc samemu. Prawo – teoretycznie wystarczy nie byc idiota, by dochodzic do prawniczych wnioskow i formulowac akty prawne. W praktyce mozna byc idiota. Wszyscy prawnicy, jakich spotkalem, byli kompletnymi debilami (nie ublizajac chorym).

  32. To dziwne, że w ogóle ludzie zadają takie pytania. Przecież na zostanie ekspertem nie ma żadnego przepisu. Jeśli w którymś momencie naszego życia zostaniemy (lub będzie nam się tak wydawać) ekspertem w jakiejś dziedzinie to będziemy to zawdzięczać wypadkowej naszych życiowych doświadczeń, edukacji i różnym wrodzonym cechom. Mówię tutaj o prawdziwych ekspertach a nie pseudo. Na pewno jednym z ważniejszych elementów jest samokształcenie.

  33. „Prawo – teoretycznie wystarczy nie byc idiota, by dochodzic do prawniczych wnioskow i formulowac akty prawne. W praktyce mozna byc idiota. Wszyscy prawnicy, jakich spotkalem, byli kompletnymi debilami (nie ublizajac chorym).”

    Hm.. no cóż, nie wiem czy to komentować. Nie wiem też jakich Pan prawników poznał i w czym się ten „defekt” ujawnił – nie wnikam. Ja się bynajmniej za debila nie uważam, tak samo zresztą jak za eksperta.
    Na pewno studia kierunkowe pomagają w zdobyciu niezbędnej wiedzy w której chcemy być jakimiś tam ekspertami.

  34. Słyszałem, że 1000 godzin wystarczy, żeby zostać ekspertem. Teraz jak myślę o umiejętności np. grania na gitarze to 5 godzin grania dziennie przez 200 dni da 1000 godzin. Przy 10000 godzinach będzie to ponad 5 lat 😉

    W sumie racje ma ten który pisze, że wystarczy pół roku do zostania ekspertem np. html-a

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.