08
07
10
Jak rozliczać sprzedaż książki
W dzisiejszym wpisie odpowiedź na pytanie czytelnika. Tym razem napisał do mnie czytelnik najnowszego, trzeciego numeru Equity Magazine, w którym pojawił się mój tekst o zarabianiu na blogach.
Mam pewne pytanie. Napisał Pan w artykule:
“Znacznie łatwiej jest sprzedać wiedzę niejako osobno, w formie na przykład elektronicznej książki (e-book) albo płatnego kursu internetowego”Zastanawiam się właśnie nad czymś takim na swoim blogu. Byłoby to rozszerzenie do blogu. Konkretnie ebook, w którym znalazło by się wiele case’ów, analiz, wykresów. Zastanawia mnie jednak forma prawna. Przykładowo sprzedając taki e-book za 29 PLN, jak mam się z tego rozliczać ? Musiałbym mieć działalność gospodarczą, aby móc to sprzedawać (a nie posiadam). Czy są inne sposoby ? Np. w porozumieniu z jakąś firmą, która np. dostaje 50% od sprzedaży ?
Temat mam przerobiony, bo sam wydałem ebooka mimo braku zarejestrowanej działalności gospodarczej. Uspokoję więc od razu, że wcale DG nie jest do szczęścia potrzebna.
Przyda się za to pośrednik.
Pośrednikiem będzie wydawnictwo, które:
- dokona składu tekstu przesłanego przez autora,
- pozyska numer ISBN dla książki,
- przygotuje ostatecznie plik PDF z książką, albo nawet audiobooka (jeśli jest to możliwe),
- obsłuży sprzedaż książki, tj. przyjmie wpłaty od klientów i wyśle im publikację, najlepiej zabezpieczając ją przed rozprzestrzenieniem się w internecie na pirackich portalach,
- wypłaci autorowi prowizję za autorstwo książki i prowizję za polecenie kupującego,
- obsłuży umowę z autorem, zapłaci za niego zaliczki na podatek dochodowy i z końcem roku prześle mu PIT-11.
I takich wydawnictw na rynku jest kilka.
Mojego ebooka wydałem w wydawnictwie Złote Myśli. Tam prowizje kształtują się następująco:
- 25% ceny netto ebooka to prowizja dla autora,
- 25% ceny netto ebooka to prowizja bezpośrednia dla partnera, który przekierował klienta do księgarni,
- 15% ceny netto ebooka to prowizja wieczna dla pierwszego partnera, który kiedyśtam przekierował klienta do księgarni.
Często jest tak, że klient kupujący książkę w ZM robi tam zamówienie po raz pierwszy — wtedy zgarniamy w sumie 40% prowizji partnerskiej i 25% prowizji za autorstwo. O ile to nasza książka, rzecz jasna.
Cały czas mówimy o cenach netto ebooków. Jeśli książka w wersji PDF kosztuje 19,97 a w wersji papierowej 29,97, prowizja cały czas naliczana jest od 19,97 PLN. I od ceny netto, czyli w tym przypadku od kwoty 16,37 PLN. ZM twierdzą, że w przypadku sprzedaży wersji papierowej, reszta pieniędzy idzie na pokrycie kosztów druku i przesyłki. Tak naprawdę zatrzymują sobie w kieszeni również podatek, bo VAT za książki papierowe wynosi 0%, ale to zupełnie inna historia. Podobnie wygląda sytuacja, gdy klient kupi wersję audio książki.
Tak czy siak wychodzi na to, ze z zapłaconych przez klienta 19,97 PLN, autor otrzyma najwyżej (0,25 + 0,25 + 0,15) * (19,97 / 1,22) = 10,63 PLN — czyli mniej więcej połowę wartości ebooka. I to jeszcze bez uwzględnienia podatku.
Może się więc okazać, że jednak bardziej opłaci się założenie własnej działalności gospodarczej. Kto wie…
- “Google AdSense…” – podręcznik zarabiania...
- Rabaty na książki w Złotych Myślach...
- Jak wydałem książkę...
- Pakiet "Zarabianie w internecie"...
8 komentarze(y) do artykułu “Jak rozliczać sprzedaż książki”
Pozostaw komentarz
Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.




I tym oto sposobem nie odpowiedziałeś na pytanie – raczej poleciłeś formę ratowania tyłka – co prawda działa, bo można przecież korzystac z polskich pośredników i dostawać grosze, ale można też być polakiem z krwi i kości i wykorzystać prawo, mając 100% zysków.
Otóż ebooka rozliczamy jak książkę, czyli jako działalność literacką wykonywaną osobiście i jest w PIT-37 odpowiednie do tego miejsce. Każdego miesiąca podliczamy zyski, odliczamy koszty uzyskania przychodu (20% to było? Czy 18%?), od tego zaś do 20 następnego miesiąca odprowadzamy zaliczkę na podatek. Trik polega na tym, żeby działalnośc była niezorganizowana i bez oznak ciągłości – czyli bez podpisywania umów z podwykonawcami, drukarnią, reklamodawcami blah blah blah, no i ten ebook musi być ewenementem – jednego napisałeś, sprzedajesz, jest git – ale jak napiszesz drugiego, to zaczyna tutaj DG śmierdzieć.
Haczyk? Można odwoływać się do interpretacji prawa podatkowego (PDOF/415-21/07) – prroblem w tym, że każdy urząd skarbowy interpretuje sobie prawo inaczej, najlepiej więc do swojego urzędu napisać, dołaczając powyższą interpretację i pytając, czy samemu tez możemy się tak rozliczyć.
Można jeszcze sprzedawać przez ekademia.pl gdzie sam ustalasz ile przeznaczysz na prowizje dla partnerów. Można z nich w ogóle zrezygnować a jedynym kosztem będzie wtedy prowizja dla ekademii, jednak samemu będzie trzeba się zająć promocją. Obecnie chyba najlepszym wyjściem byłoby wydanie ebooka w Złotych Myślach, bo jakby nie było mają ogromne zaplecze partnerów a i prowizja autorska w połączeniu z partnerską nie jest zła.
@Mariusz,
Kwestia jest taka, że Złote Mysli byle czego nie wezmą – i nie zrozum mnie źle – jesli masz bardzo, ale to bardzo dobrą książkę, to możesz o Złotych Myślach zapomnieć. Oni akceptują tylko proste, tanie poradniki how-to – to taka firma, co sprzedaje sex i pieniądze, jesli ebook o tym nie jest, to raczej go nie wezmą.
@Wodzu: a pewnie, że polecam dupochron, bo rozwiązanie zaproponowane przez Ciebie jest moim zdaniem bardzo ryzykowne. Sam fakt, że masz wystawioną książkę na sprzedaż może być potraktowany jako ciągłość prowadzenia działalności zarobkowej.
Od praw autorskich koszty uzyskania przychodu są o ile wiem 50%.
Wojciech wydaje mi się, że sama regularna sprzedaż ebooka jest właśnie zorganizowaną i ciągłą działalnością. Nie ma nic do rzeczy liczba umów czy wydanych ebooków. W Polsce praktycznie wszystko co posiadasz/produkujesz i sprzedajesz podchodzi pod działalność gospodarczą (nawet jeżeli tylko jednego dnia sprzedałbyś ileś kopii ebooka i nic więcej). Czytałem gdzieś przykład, że w świetle polskiego prawa nawet jak kupujesz na Allegro 10 książek miesięcznie, czytasz je i sprzedajesz, bo już przeczytałeś, to jest to działalność gospodarcza – ciągła i zorganizowana (nawet jeżeli nie osiągasz zysku, to nie ma znaczenia).
Krzysztof – gratulacje – ponad 2000 czytelników na liczniku!
W sumie każda dostępna forma jest w pewnym sensie “ratowaniem tyłka”.
ZM zabiera swoją działkę.
Urząd Skarbowy jak się uprze, to udowodni, że regularnie otrzymywane dochody to działalność mająca cechy działalności gospodarczej. I że poradnikowy ebook to nie jest działalność artystyczna.
Co do ekademii – nie słyszałam, żeby ktoś miał z nimi większe problemy. Ale dałam kiedyś adwokatowi do przeczytania ich umowy o współpracy. Powiedział, że tej dla osób nieprowadzących DG by za cholerę nie podpisał (bardzo niekorzystne klauzule dot. naruszenia praw autorskich).
Ale tak przy okazji – czy masz firmę czy jej nie masz, raczej trudno jest zarabiać kasę bez dzielenia się z innymi
@Marcin: dzięki, będę się oficjalnie cieszyć gdy pozostanie na tym poziomie przez kilka dni, teraz np. jest 1434…