31
07
19

Jak poprawiać stare artykuły – krok po kroku

Kilka dni temu wrzuciłem na fanpage zrzut ekranu z Google Search Console, pokazujący jak poprawiło się położenie jednego z moich blogów w wynikach wyszukiwania skutek poprawek dokonanych w starym artykule.

Artykuł po poprawkach zaczął wreszcie pojawiać się w wynikach wyszukiwania, bo jest bardziej aktualny i Google traktuje go jako bardziej atrakcyjny dla osób poszukujących informacji.

W dzisiejszym materiale chciałbym pokazać Wam krok po kroku mój workflow przy tego typu poprawkach.

0. Przygotowanie w Google Search Console

Punktem wyjścia jest dla mnie analiza danych w Google Search Console, bo najbardziej lubię poprawiać te artykuły, które już gdzieś tam pojawiają się w wynikach wyszukiwania.

Zaczynam od wygenerowania raportu za ostatnie 16 miesięcy, bo jest to najdłuższy okres, jaki można wyciągnąć.

Następnie eksportuję go sobie do Arkuszy Google, w których będę zapisywać, jakie poprawki dokonałem i co ewentualnie można byłoby jeszcze poprawić na przestrzeni kolejnych dni.

Później szukam ofiary, czyli tekstu, który będę poprawiać. Zaczynam od poszukiwania najlepszej frazy. Kryteria są różne, ale w szczególności zwracam uwagę na:

  • liczbę wyświetleń, w których fraza była wykorzystywana — jeśli jest duża, to warto zwrócić uwagę na tę frazę, bo to nisko wiszący owoc, po który sięgnąć najłatwiej,
  • liczbę kliknięć — bo jeśli już jest duża, to prawdopodobnie nic nie trzeba poprawiać,
  • pozycję w wynikach wyszukiwania — zwłaszcza powyżej 10. pozycji, bo na drugą stronę wyników wyszukiwania już przecież nikt nie zagląda, a zatem jeśli tam jest dużo wyświetleń, to na pierwszej stronie (gdy dokonam poprawek) będzie jeszcze więcej i tym bardziej trzeba zwrócić uwagę na taką frazę.

Następnie wracam do Search Console i sprawdzam, co kryje się (jakie podstrony serwisu) pod konkretną frazą, którą wytypowałem.

Jeśli tekst — to biorę się za poprawki.

Jeśli inna podstrona, np. archiwum tagu — to też robię poprawki, ale to już temat na osobny materiał. Piszcie w komentarzach, jeśli o tym też chcecie poczytać.

1. Poprawki techniczne, pierwsza runda

Wytypowany tekst biorę na warsztat (albo na tapet) i robię poprawki. Zaczynam od tych technicznych. W szczególności, największe znaczenie ma dla mnie data publikacji.

Dziś akurat przygotowując dla Was ten artykuł siedziałem nad poprawkami do materiału opublikowanego w 2008 roku.

I pierwszą rzeczą, którą chcemy poprawić, jest data. No bo sami zobaczcie, jak to wyglądało w tym przypadku…

Tekst konkurencji, znanego i cenionego portalu infor.pl, był opublikowany ledwie niecałe 3 lata temu, podczas gdy mój — ponad 10 lat temu. Jak to świadczy o jego aktualności? W który wynik wyszukiwania kliknie osoba zaciekawiona tą frazą?

A więc musimy w pierwszej kolejności zmienić datę publikacji tego artykułu. Niekoniecznie na dzisiejszy dzień, ale na pewno na przestrzeń kilku ostatnich miesięcy. Na pewno, jeśli tylko jest to możliwe, powinna to być najnowsza data ze wszystkich tekstów obecnych w wynikach wyszukiwania.

Skoro przy tym jesteśmy, trzeba dopisać w tekście coś w stylu „artykuł powstał ponad 10 lat temu i został od tego czasu zaktualizowany”. Bo ludzie nie będą rozumieć, czemu tekst z datą publikacji w roku 2019 ma komentarze np. z 2011 roku, prawda? 😀

No a jak już tekst edytujemy, to ja zawsze przepisuję go na nowy edytor WordPressa. Nie wiem, czy słusznie, ale po prostu zawsze tak robię, bo po prostu już mi się na nim wygodniej pracuje, niż na starszej wersji edytora.

2. Poprawki w treści

No dobra, teraz ten etap, z którym jest najwięcej roboty, czyli poprawienie artykułu. Im obszerniejsze poprawki, tym większa szansa, że Google zauważy i doceni te zmiany. Mam wrażenie, że sama zmiana daty publikacji tekstu nie wystarczy i że rzeczywiście trzeba go zaktualizować.

Nie jestem w stanie tu konkretnie powiedzieć, co powinniście poprawiać, bo to przecież zależy najbardziej od tego, co było w oryginalnym artykule. Napiszę zatem, na co ja zwracam uwagę:

  • czy wszystko, co napisałem, jest zrozumiałe (czasem po komentarzach widać, że nie i wtedy warto poprawić),
  • czy w tekście są źródła,
  • czy artykuł rzeczywiście odzwierciedla to, co ja wiem na ten temat i to, co uważam, że powinno w nim być (nie zawsze przecież chcemy dzielić się całą naszą wiedzą, prawda),
  • czy nie ma tam czegoś, co w międzyczasie okazało się być nieprawdziwe?

Przykładowo, jeśli poprawiasz tekst o oponach zimowych, gdy dowiedziałeś się, że jakieś towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło komuś wypłaty odszkodowania za stłuczkę, bo nie miał takich opon — warto o tym wspomnieć.

W ogromnej większości przypadków staram się napisać przynajmniej kilka nowych akapitów do tego tekstu. Rzadko kiedy piszę artykuł kompletnie od podstaw.

3. Druga tura poprawek technicznych, ważniejszych

Gdy już mam z głowy uaktualnienie treści artykułu, pora zrobić kolejne poprawki techniczne.

W pierwszej kolejności — dodaję linki wewnętrzne. Przecież gdy już kogoś tu do artykułu ściągniemy z wyników wyszukiwania, chcemy, by został jak najdłużej. Może więc pewne zagadnienia omówiliśmy w osobnych materiałach, szerzej, i warto do nich skierować czytelnika? Przecież jeśli tekst powstał 10 lat wcześniej, jest spora szansa, że w międzyczasie zahaczyliśmy o niego także gdzieś indziej i warto tam skierować czytelnika.

Przykładowo — jeśli poprawiasz tekst o oponach zimowych, a kiedyś napisałeś tekst o ich wpływie na bezpieczeństwo w poślizgu w błocie pośniegowym, koniecznie wspomnij o tym artykule i podlinkuj go!

Po drugie — dodaję i weryfikuję istniejące linki zewnętrzne. Zwłaszcza wtedy, gdy opieram się na jakichś źródłach.

Jeśli mam jakiś mój własny tekst z innego bloga do podlinkowania, też to robię.

Jeśli jakiś link już nie działa, szukam innego, którym mógłbym go zastąpić. Albo go wywalam. Być może wyłapałem to korzystając z opisywanej przeze mnie wcześniej wtyczki. Jeśli nie, trzeba to zrobić tutaj. Szkoda marnować moc linków.

Po trzecie — koryguję tytuł, jeśli jest to potrzebne. Być może dałoby się ten artykuł opublikować pod lepszym, bardziej zachęcającym tytułem? Może jest po prostu za długi?

Po czwarte, jeśli potrzeba — koryguję permalink (URL, pod którym tekst jest dostępny). Być może jest za długi albo nie odpowiada w 100% na frazę, pod którą chciałbym zoptymalizować tekst?

Na tym etapie warto zwrócić uwagę, czy linki kierujące do starego adresu wciąż będą działać. Jeśli nie, trzeba zrobić przekierowanie. WordPress całkiem nieźle radzi sobie z takimi małymi zmianami, zwłaszcza wtedy, gdy początkowy fragment permalinku jest taki sam, jak wcześniej.

Tu mała dygresja. Kiedyś byłem zwolennikiem podawania daty publikacji tekstu (miesiąc i dzień) w URL. W tej chwili — już tego bym nikomu nie zalecał. Właśnie ze względu na to, że kiedyś będziemy chcieli zaktualizować tekst.

Piątym punktem na mojej checkliście jest dodanie obrazków do artykułu. Te w mojej ocenie są w dzisiejszych czasach niezbędne, choćby ze względu na to, że są zaczytywane przez Facebooka gdy ktoś nasz artykuł tam wrzuci (a obecność obrazka przyciąga uwagę).

Jeśli kiedyś używałem cudzych zdjęć (np. z Flickra), a teraz mam zdjęcia własnej roboty, podmieniam je. Zawsze lepiej jest publikować zdjęcie własnego autorstwa, którego nigdy wcześniej nie było w internecie. To jest wtedy samo w sobie dodatkową wartością dla czytelnika. Ale jeśli nie masz własnych zdjęć, nie łam się, masz do dyspozycji prawo cytatu i możesz z niego korzystać.

Szósty etap, to korekta tekstu ze względu na wytyczne wtyczki Yoast SEO, a więc:

  • czy fraza kluczowa jest w odpowiedniej ilości w tekście, altach obrazków, nagłówkach, w pierwszym akapicie,
  • czy tekst składa się z krótkich zdań (co ułatwia jego zrozumienie),
  • czy tytuł w SERP oraz opis meta zawierają kluczową frazę i zachęcają do kliknięcia.

Siódmy punkt to ewentualny podział tekstu na kolejne podstrony. Uważam, że długie artykuły czasem warto jest podzielić tak, aby na kolejnych podstronach pojawiały się kolejne jego fragmenty. Pisałem o tym kiedyś tutaj. Warto z tego skorzystać zwłaszcza wtedy, gdy tekst przeżył znaczącą rozbudowę. 🙂

Wreszcie, na końcu, na ósmym miejscu jest dołożenie do tekstu reklam — w pierwszej kolejności oczywiście kolejnych jednostek reklamy kontekstowej (te między akapity wpinam ręcznie), oraz wszelkich innych reklam.

Robię to pod sam koniec, bo wtedy mam już gotowy artykuł, ewentualnie podzielony na strony i mogę tak dobrać jednostki reklamowe, by na każdym foldzie była jedna jednostka w tekście.

Do reklam kontekstowych oczywiście dokładam inne, bo może świetnym źródłem wiedzy dla osób czytających ten artykuł będzie jakaś książka, którą można kupić w internecie (i wtedy skorzystam z programu partnerskiego)? Warto szukać takich możliwości, bo pracy wymaga to niewiele (wyszukanie tytułu na Allegro i wygenerowanie linka partnerskiego z sieci afiliacyjnej, która obsługuje Allegro, to może minuta roboty) a potencjalnie może przynieść sporo pieniędzy.

4. Działania w innych miejscach

Aktualizacja takiego starego tekstu to świetna okazja, by ponownie zajawić go naszym fanom w social mediach. Bo przecież ogromna część fanów, którzy tam Cię śledzą, nie była z Tobą w chwili publikacji tamtego materiału.

A nawet jeśli już wtedy Cię śledzili, to pewnie tekstu nie pamiętają i nie zaszkodzi im go powtórzyć.

Jeśli poprawiasz tekst, który powstał w 2010 roku, na pewno musisz go wrzucić na fanpage na Facebooku, jeśli ten fanpage założyłeś później.

Ja przy takiej okazji zawsze też patrzę, czy gdzieś w innych moich artykułach (na tym, ale i innych blogach) nie warto byłoby umieścić odnośnika do tekstu. To powinno w dalszym stopniu poprawić jego pozycję w wynikach wyszukiwania.

Co zrobić, gdy na daną frazę jest więcej, niż jeden tekst?

Jak wspomniałem, jednym z etapów analizy jest ustalenie, który nasz tekst pojawia się w wynikach wyszukiwania na dane hasło. Czasem może być ich więcej, niż tylko jeden.

W takich okolicznościach oczywiście zajmujemy się tym tekstem, który jest lepszy (czytaj — który już teraz ściąga więcej ruchu). Z tamtego zaś koniecznie musimy dołożyć do niego odnośnik.

Efekt?

Efekt może wyglądać tak — tu tekst też z 2008 roku, opublikowany ponownie z datą w styczniu 2019 r. Efekt widać na wykresie pod koniec marca, czyli jakieś 2,5 miesiąca po przerobieniu tekstu.

Ja tam jestem zadowolony, bo tych wszystkich kliknięć wcześniej nie było szans uzyskać…

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: , ,



Wpisy powiązane tematycznie:

3 komentarze do artykułu “Jak poprawiać stare artykuły – krok po kroku”

  1. Bardzo fachowa optymalizacja 🙂 Linki zewnętrzne potrafią nawet podnieść pozycję wpisu w wynikach wyszukiwania, a wewnętrzne – zatrzymują internautę na dłużej, co przekłada się także na wyższe pozycje w Google. Do tego podział na podstrony – też potrafi zwiększyć czas odwiedzin.
    Poza tym: jak to pięknie, gdy 10 lat temu napisałeś wpis, a on nadal dla Ciebie pracuje! 🙂

  2. Zdecydowanie warto takie aktualizacje co jakiś czas przeprowadzać. Przekonałam się o tym, gdy swego czasu poświęciłam na taką operację blisko miesiąc, stosując właściwie większość opisywanych tutaj przez Ciebie wskazówek.

  3. Świetny wpis na temat poprawnej optymalizacji artykułów dla SEO. W czasie, kiedy content jest tak bardzo ważny to praktycznie każdy detal ma wpływ na wyniki procesu pozycjonowania. Tutaj wszystko zostało świetnie opisane. Mało użytkowników ma świadomość, że prowadzenie wartościowego bloga na stronie ma faktyczny wpływ na pozycje, widoczność oraz ruch. Dobre teksty z pewnością pomogą nam zainteresować potencjalnego klienta i zachęcić go do zakupu. Zawsze warto próbować i testować!

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.