08
04
10

Efekt dźwigni i newsletter

W dzisiejszym wpisie odpowiedź na długi komentarz Grzegorza, pozostawiony pod wpisem z ostatnim raportem o zarobkach. Komentarz jest długi i pytania są zbyt szczegółowe, żeby sens miało odpowiadanie na niego w formie komentarza. Dlatego zdecydowałem się odpowiedzieć w ramach osobnego wpisu. Z racji na długość komentarza pozwolę sobie też odnieść się do poszczególnych jego części, tak będzie mi łatwiej.

Mam dwa pytania, bo uważam, że za tak duży wkład pracy i kilka lat spędzone na blogowaniu, to co zarabiasz to ochłapy. Są bardziej efektywne metody. Nie chcę Cię urazić, bo bardzo dobrze piszesz i jesteś kompetentną osobą.
Jednak uważam, że podawanie tych statystyk wyrządza wiele szkody osobom, które myślą, że wystarczy mieć bloga i pisać jak najwięcej, żeby zbudować biznes internetowy.
Rozumiem, że dla młodej osoby czytającej Twojego bloga 2 tys. to wiele, jednak warto podkreślić, że pracowałeś nad tym kilka lat. Przeciętny młody człowiek ma zapał przez miesiąc, może dwa, a metodami opisywanymi przez Ciebie zarobi w tym czasie na worek kartofli albo i nie.

Nie da się ukryć. Na pozycję najlepiej zarabiającego serwisu pracuję od 2003 roku, wcześniej istniał jako statyczny serwis, teraz jako blog. I zakładając nowego bloga nie ma co liczyć na porządne pieniądze w ciągu pierwszego miesiąca, czy dwóch.

Z drugiej strony zaczynałem kiedyś bloga od całkowitego zera, nie korzystając np. z linków z innych blogów, i w ciągu 10 miesięcy od założenia zarobiłem na nim ponad 3 000 PLN. Czy dziś dałoby się to powtórzyć? Pewnie tak, choć pewnie większym nakładem pracy. 🙂

Pytanie 1:
Czy myślałeś kiedyś żeby zlecać pisanie tekstów na blogi i zostawić sobie dla przyjemności jedynie ten, który jest związany z Twoją pasją?

Jeśli Twoje główne źródło dochodu to reklamy (adsense), to więcej wpisów == więcej wejść z wyszukiwarek == więcej kliknięć. Oczywiście nie znam źródeł odwiedzin na Twoich blogach (może podasz jakieś przykładowe?) Zawsze podajesz liczbę wpisów w miesiącu, więc wnioskuję, że liczysz na ruch z google dzięki zaindeksowanym unikalnym podstronom.

Dla googla kto napisał tekst jest nieistotne. Stawiam śmiałą hipotezę, że stosując model polegający np. na inwestowaniu 25% miesięcznego przychodu w zlecenia nowych wpisów kilku osobom Twoje zarobki rosłyby dużo szybciej.

Dzięki temu masz efekt dźwigni i więcej wolnego czasu na zarządzanie, marketing, podróże, relaks.

Moim podstawowym źródłem dochodu jest istotnie AdSense. A podstawowym źródłem wejść — wyszukiwarki. Dlatego staram się pisać tak, by łatwo ściągać kolejnych czytelników właśnie z wyszukiwarek.

Dla Google’a nieistotne, kto napisał tekst, ale dla zarabiającego blogera — i owszem. Bo oprócz zarabiania na blogu bezpośrednio, na reklamach, w dłuższej perspektywie można zarabiać dzięki marce zrobionej na blogu. I na tę markę trzeba pracować pisząc pod własnym nazwiskiem. A mnie się nie bardzo uśmiecha zamawianie od kogoś tekstu i publikowanie go po własnym nazwiskiem. Pomijam już fakt, że jest to niezgodne z prawem, bo prawa autorskie są przecież niezbywalne…

Nie patrzmy tylko na bloga jak na metodę prezentacji treści okraszonej reklamami. To nie jedyna szansa na spieniężenie tej treści! Ja dzięki pisaniu tego bloga pracowicie od kilku lat jestem zapraszany na branżowe imprezy, jeżdżę z wykładami, co mi sprawia wielką frajdę, bo uwielbiam się wymądrzać. Oprócz tego dzięki temu blogowi pracuję dla sieci YellowGreen, co nie zostałoby mi zaoferowane, gdyby nie ten blog… Tych pieniędzy jednak nie wliczam jako zarobku na blogach, choć przecież powinienem. 🙂

Na pewno powinienem wydawać pieniądze, które zarabiają mi blogi, by zarabiać na nich jeszcze więcej. I rzeczywiście ostatnio zacząłem kupować treść, zatrudniłem bowiem autora dla mojego najnowszego bloga o wideo HD. Bo to temat, na którym w ogóle się nie znam, choć sam zacząłem kręcić i publikować materiały w tym formacie. 😉 Co by jednak nie mówić, blogi nie są chyba takim biznesem, w którym miałbym pewność wyciągnięcia pieniędzy włożonych na ich tworzenie i promocję. Dlatego inwestować na poważnie się boję.

Pytanie nr 2
Drugie pytanie jest związane z tym czy efektywnie wykorzystujesz ruch na Twoich stronach. Ilu z odwiedzających już nie wraca na blogi?

Prowadzisz bloga eksperckiego (być może kilka) i znakomicie piszesz. Dlaczego nie budujesz listy mailingowej? Jest ona świetnym narzędziem na spożytkowanie energii jedengo użytkownika wielokrotnie (dopóki się nie wypisze z newslettera).

Napisanie poradnika/ów, które zachęcałby odwiedzających Twoje strony do zostawienia emaila w zamian za gratisowy PDF to dla Ciebie pestka.

Dzięki liście mailingowej osoby, które wejdą na Twojego bloga nie znikają bezpowrotnie.
Możesz z nimi utrzymać kontakt i zbudować relację, coś sprzedać lub po prostu skierować na bloga.

Nie potrafię odpowiedzieć, ilu z odwiedzających nigdy już moich blogów nie odwiedza. Staram się jednak ściągać ich na stałe, w ramach możliwości, zależnych głównie od profilu czytelników.

Tu na przykład promuję (choć niezbyt mocno, muszę przyznać) kanał RSS, co pozwoliło mi zbudować bardzo dużą grupę subskrybentów. Dla nowych czytelników mam darmowy kurs o zarabianiu na blogach, który też przecież służy mi do ściągania czytelników po wielokroć na bloga. Podaję tam przecież odnośniki do artykułów do przeczytania, na łamach mojego bloga, rzecz jasna. 😉 Liczba słuchaczy tego kursu sięgnie niedługo 1 000, co mnie bardzo cieszy.

Na DZB z kolei mam czytelników, którzy nie bardzo umieją korzystać z RSSów. Tam za to mam newsletter, za zapis do którego daję kilka gratisów. I newsletter ten służy mi właśnie do ściągania ludzi do nowych artykułów. Od czasu do czasu wysyłam tam informacje o nowościach na blogu. Dzięki temu, że mam tam ponad 2 500 subskrybentów, efekty bywają takie, jak opisałem tutaj.

W sumie od dłuższego czasu zastanawiam się, czy nie uruchomić newslettera i tutaj, ale w sumie nie wiem, czy miałoby to sens. Z drugiej strony może wcale nie jest potrzebny newsletter, by zbierać adresy e-mail, bo jak wspomniałeś, wystarczy tylko dać jakiś gratis? Moim zdaniem to trochę za mało — i ratowałoby mnie tylko to, że ludziom nie chciałoby się wypisywać z mojej listy. 😉

Macie jakiś pomysł, co chcielibyście ode mnie dostać za darmo (czyt. w zamian za adres e-mail)?

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: ,



Wpisy powiązane tematycznie:

7 komentarzy do artykułu “Efekt dźwigni i newsletter”

  1. Czasem wydaje mi się, że niektóre osoby po prostu chcą wycisnąć z usera ostatniego grosza za wszelką cenę. Dobrze Krzysztofie, że czytelnik nie jest dla Ciebie gąbką do wyciskania kasy, a dalej wyrzucenia po zużyciu :).

    Na blogu można zarobić – to wie każdy. I każdy powinien być świadomy, że nie zacznie się zarabiać po miesiącu. Oczywiście są lepsze sposoby na zarabianie pieniędzy, ale niektórym po prostu marzy się bycie rentierem, a nie praca 12 godzin na dobę 6 dni w tygodniu :). Dla niektórych rzeczy trzeba ciężkiej pracy, a jak nie pasuje no to pozostaje te 12 godzin…

    😉

  2. „jeżdżę z wykładami, co mi sprawia wielką frajdę, bo uwielbiam się wymądrzać” – hehe nie ma to jak szczerość.

    Co do wpisu to blogowanie to nie tylko bezpośrednio kasa, ale tak jak piszesz możliwość wyrobienia nazwiska i wizerunku. Tego rzeczywiście nie da się zlecić innym.

    Ale jeżeli prowadziłbyś blogi o tematyce niezwiązanej ze swoimi zainteresowaniami to mógłbyś je zlecić komuś innemu – nie musisz się podpisywać swoim nazwiskiem. Jest jednak ryzyko czy na pewno zarobi się na takim wyjściu. Ja zlecałem napisanie artykułów na dwie strony o mocno zawężonej niszy, ale inwestycja jak na razie nie zwróciła się. Więc może być tutaj ryzyko, że wyrzucimy kasę w błoto. Chociaż zmarnowany własny czas też nie jest wcale darmowy…

    Pytanie nr 2 trochę przypomniało mi mail o podobnym wydźwięku czytelnika innego bloga – http://chrisguillebeau.com/3×5/why-people-hate-marketers/

    „Macie jakiś pomysł, co chcielibyście ode mnie dostać za darmo (czyt. w zamian za adres e-mail)?” – hmm może przelew jakiejś okrągłej sumki? Hehe a poważnie to myślę, że przydałyby się dokładne case study (Twoich czy innych) blogów, które zarabiają i jak to robią – na czym się opierają, z których źródeł zarabiają najwięcej, ile czasu im to zajęło i tak dalej. Mógłbyś takie coś rozpowszechniać w PDF-ach jako darmowe raporty.

  3. Heh, ja już dostaję coś za darmo, a konkretnie właśnie za imaila. Są to linki, które dzięki wysokiemu pr Twojego bloga mają dla szukajek całkiem sporą wartość. Plus oczywiście czytelnicy, których też czasem klika czasem w mój nick. Google Analytics prawdę ci powie. 😉

    Oczywiście nie robię tego tylko dla odnośników. Po prostu lubię się wypowiadać na różne tematy, w ogóle lubię pisać, sprawia mi to wielką frajdę… No i jeszcze budowanie marki. Wiadomo, ktoś, kto zobaczy pierwszy mój komentarz, raczej prawie na pewno nawet nie zapamięta mojego nicka. Ale już drugi, trzeci, kolejny na innym blogu, jeszcze jeden na następnym… Buduję markę, staję się wiarygodny, znany… A kiedy nawet osoba znana zaczyna jakieś nowe przedsięwzięcie, od razu zbiera się grupka ludzi, którzy się w nie włączą (patrz przykład Playr – w ciągu kilku tygodni z małego bloga zmienił się w giganta, o którym ciągle pisali inni giganci z branży. Do tego stopnia urósł, że autor nawet porzucił dla niego swojego poprzedniego bloga, przekierowując z niego cały ruch do nowego…). Oczywiście nie jestem (jeszcze 😉 ) osobą, której nick kojarzy co drugi użytkownik polskiego internetu, ale już komentując na Apple blogu, u Mediafuna, Szumana, Pawła Wimmera, Szymona Skulimowskiego (mam nadzieję, że nie przekreciłem nazwiska, chodziło oczywiście o autora bloga WPNinja) czy wreszcie u Ciebie, kojarzy mnie sam autor bloga, a nawet czytelnicy co częściej czytający komentarze. To procentuje, i kiedy w przyszłości na WebFanie (bo Fanatyk też mnie kojarzy) pojawi się news o tytule „marsjaninzmarsa zakłada Nowy Rewolucyjny Tajny Startup Nad Którym Pracuję W Wolnych Chwilach„, to na pewno spora część użytkowników prawdzi co to tylko dlatego, że zna mnie i szczerze mi życzy sukcesu. Może nawet zaczną korzystać z moich usług… 😉

    Taki trochę offtop mi wyszedł, sorry. Ale jak już mówiłem, lubię pisać, a temat jest taki obfity że zasługuje spokojnie nawet na osobny wpis na moim blogu… 😉

  4. Uważam jak kolega Marcin, takie case study by mi się przydało i mógłbym wzorować się na nim. Myślę, że nie tylko mi by ono się przydało, ale i wielu userom, którzy nie komentują wpisów ale tylko czytają.

  5. @marsjaninzmarsa: fakt pozostawienia Twojego e-maila w formularzu do komentarzy nie oznacza automatycznie, że autor bloga ma prawo wysyłać Ci na niego reklamy. Więc z punktu widzenia uczciwego autora bloga ma niewielką wartość, sprowadzającą się do ułatwienia mu kontaktu z Tobą gdy będzie mieć do Ciebie jakąś sprawę.

  6. @Krzysztof: racja… Trochę nie przemyślałem tego komentarza… 🙂

    Ja osobiście nie obraziłbym się za jakieś dodatkowe ciekawe wideo czy coś (z cyklu tych udostępnianych obecnie za symboliczną opłatę), ale wiem, że prawdopodobnie byłoby to dla Ciebie mniej opłacalne…
    Ale może by udostępniać w ten sposób np. materiały najmniej zarabiające w obecnie, albo takie, które raczej perspektywy zarobić specjalnie nie mają…? 😉

  7. Na blogu, czy raczej – za pomocą bloga – można zarobić, to jest pewne. Sam założyłem niegdyś blog na darmowym serwerze WordPressa i tam sprzedawałem swoją książkę. Rezultat: zarobiłem w ciągu 4 mies. około 10 tys. pln. Ale były do tego sprzyjające okoliczności – temat książki był bardzo na czasie. Gdyby nie ten fakt, takiej sumy ze sprzedaży bym nie osiągnął. Nie zmienia to jednak twierdzenia, że na blogu można zarobić.

    Jednak z perspektywy czasu widzę, że blog lepiej się sprawdza, jako narzędzie marketingowe. Tj. jeżeli np. ktoś chce zbudować swoją markę od zera, to blog jest do tego najlepszym narzędziem. Sprawdziłem to wielokrotnie.

    A więc, czy do zarabiania, czy tylko (albo aż) do marketingu – blog znajdzie swoje zastosowanie.

    Pozdrawiam,
    Rafał

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.