17
12
09

Dlaczego nie płaciłbym abonamentu za blogi?

Akcja, która ostatnio pojawiła się na kilku popularnych blogach, narobiła sporego zamieszania w internecie… Polegała na tym, że po wpisaniu adresu bloga (czy kliknięciu w jakiś odnośnik) pojawiał się ekran informujący o wprowadzeniu abonamentu za czytanie bloga, na którym to ekranie czytelnik dostawał do wyboru trzy możliwości:

  • zgadzam się na płatny dostęp, będę płacił 5 PLN + VAT za tydzień dostępu,
  • zgadzam się na płatny dostęp, chcę płacić 9 PLN + VAT za miesiąc,
  • nie zgadzam się na płacenie i rezygnuję z czytania.

Wybranie każdego z tych trzech wyborów powodowało przekierowanie do właściwego artykułu i informację, że to tylko akcja ankietowa.

Nie chce mi się teraz powtarzać i opisywać ponownie, o co dokładnie chodziło, zresztą nie ma to najmniejszego sensu (później napiszę też dlaczego). Dlatego, jeśli macie ochotę się dowiedzieć, co było celem badania i co z niego wyszło, zajrzyjcie na któryś z uczestniczących w badaniu blogów, tutaj:

Jest tam i tekst, i filmik, i prezentacja z wynikami. Napiszę tylko w skrócie, że większość czytelników zrezygnowała z opcji płacenia a mimo to, autorzy tych blogów mogliby na reszcie zarobić naprawdę solidne pieniądze!

Teraz kilka słów ode mnie. Na ankietę trafiłem na Antywebie i blogu Mediafuna. I w obydwu przypadkach wybrałem „nie chcę płacić i czytać bloga” i już tłumaczę dlaczego tak zrobiłem i zrobiłbym tak w przypadku wielu innych blogów, które subskrybuję.

  1. Nie zamierzam płacić za dostęp do blogów, które zawierają te same informacje, które znajdę na innych darmowych serwisach. Bo i niby dlaczego?
  2. Nie będę płacić też za treść, która tylko w części pasuje do moich oczekiwań, bo blog ma znacznie szerszy zakres tematyczny, niż moje zainteresowania.
  3. Nie lubię płacić za coś, co jest niedopracowane (literówki, błędy językowe a przede wszystkim merytoryczne!).
  4. Nie interesuje mnie płacenie za przeczytanie wiadomości okraszonych co najwyżej czyimiś poglądami.
  5. A moja sympatia do autorów bloga niestety na powyższe nie wpływa.

Już od dłuższego czasu zapowiadałem tu mniej lub bardziej bezpośrednio, że zaczniecie płacić też za czytanie takiego bloga. Ale w myśl powyższych stwierdzeń nie zamierzam blokować bezpłatnego dostępu do całego bloga. Moim zdaniem nie tędy droga. Bo uważam, że czytelnicy chętnie zapłacą za dostęp do przydatnych (praktycznych) materiałów, stworzonych przeze mnie specjalnie po to, żeby zaspokajać ich potrzeby. I ja za dostęp do pojedynczych materiałów też byłbym skłonny zapłacić, gdyby rzeczywiście były mi potrzebne.

I takie materiały będę przygotowywać i tu udostępniać, za pieniądze. Na pierwszy ogień pójdzie screencast pokazujący jak za darmo zrobić sobie świetne źródło treści na bloga, która będzie później na blogu pojawiać się automatycznie. A potem będą vodcasty, screencasty, podcasty, artykuły, szablony, wtyczki, raporty i ebooki w PDFach. I to takie, których nie znajdziecie nigdzie indziej.

Nie ma bowiem sensu sprzedawanie tego samego, co można znaleźć za darmo w innym miejscu, prawda?

Autor:Krzysztof Lis | Tagi:



Wpisy powiązane tematycznie:

14 komentarzy do artykułu “Dlaczego nie płaciłbym abonamentu za blogi?”

  1. Zgoda, komentarz identyczny w treści zamieściłem na moim blogu i na antyweb

  2. Bardzo ciekawy pomysł z tym badaniem. Ma jednak jedną wadę – jestem pewien, że co najmniej połowa osób, która wybrała płatną opcję, zrezygnowałaby z tego przed wysłaniem SMS’a albo zrezygnowałaby po jednym czy dwóch okresach płatności.

    Myślę, że w Polsce jest dosyć mało czytelników blogów w porównaniu do USA (nie chodzi o dane liczbowe, ale procentowe) i dlatego płatny dostęp to słabe rozwiązanie. Sam również bym nie płacił za dostęp do żadnego bloga, bo i po co – reklamy mi nie przeszkadzają (i tak mam zablokowane), a bez treści jakoś bym się obył.

    Chyba, że byłaby opcja płatności raz na pół roku albo rok (tak jak prenumerata czasopism) – wtedy bym się zastanowił, ale tylko w przypadku bloga, który bardzo uważnie śledzę i ciągle znajduję na nim bardzo przydatne i unikalne treści.

    Ale jako autor bloga skłaniam się ku Twojemu rozwiązaniu. Dawać za darmo, ale dodatkowe, rozszerzone materiały skupiające się na jednym konkretnym rozwiązaniu, za pieniądze. To najbardziej uczciwe i efektywne rozwiązanie – czytelnik dostaje to, czego chce, autor dostaje pieniądze.

  3. Można by zrobić coś w rodzaju płatnego trial’a. Masz np. miesiąc gratis i potem musisz płacić. Poza tym najlepszym badaniem byłoby po prostu wprowadzić takie płatności na miesiąc lub dwa na jakimś blogu. Wtedy uzyskane wyniki byłyby wiarygodniejsze.

  4. Badanie fajne, idea fajna i naprawdę godna uwagi.
    Ja osobiście też nie wyobrażam sobie płacenia za dostęp do blogów. Od tego są poważne i merytoryczne serwisy, a nie blogi 😉

  5. Mnie osobiście nieźle zdziwiła ta ankieta, trochę mi ulżyło jak dowiedziałem się, ze to tylko żart.

  6. Na uwagę zasługuje pomysł płatności za pojedyncze, ściśle specjalistyczne materiały: kursy, tutoriale etc. Oczywiście zawsze powinna być dostępna próbka – streszczenie lub fragment materiału. Jeśli cena będzie niewygórowana (chociaż w sumie nie mam pojęcia jak to wycenić), a dokonanie płatności wygodne i szybkie (niestety w przypadku SMS zarobek dla autora to ok. 40% ceny esemesa) to na pewno znajdą się chętni na takie treści. Ważną sprawą jest doświadczenie i renoma autora, ale te już masz:)

  7. Witam,

    to i trzy grosze ode mnie. U Kominka też coś pisałem, bo również to poruszał. W wąskich branżach (jak moja) dostęp do fachowych, unikalnych i pouczających informacji jest dość ciężki. Newsy są powielane, w zasadzie nawet bez własnego komentarza. Jeżeli takie blogi/serwisy byłyby płatne, to i tak zawsze znajdzie się następny publikujący to samo za darmo, bo na przykład producenci sprzętu wzmianki o nowościach przecież publikują. Natomiast rzeczy konkretne, techniczne są trudnoodostępne. Dodatkowo testy sprzętu – nie każdy może mieć dostęp do urządzeń za 50000$, ale chciałby wiedzieć, czy realna ich wartość jest proporcjonalna do ceny i czy warto zastosować je w takim a takim obiekcie.

    I na zachodzie już jest to dość oczywiste, że płacąc za wytężoną pracę twórcy strony/bloga (akurat ta, o której mówię, ma formę bloga) oczekujemy dobrej, unikalnej i – co ważne – wzbogacającej nas osobiście czy zawodowo treści. Także ja jestem gotów płacić 100$ rocznego abonamentu za takie treści, bo wiem, że dzięki temu, w mojej niszy, dowiaduję się o rzeczach, o których wielu nie ma pojęcia. Często zwyczajnie nie chcą, ale równie często nie mają gdzie znaleźć informacji. I nie zapłacą. Bo nie. Ich strata.

    I teraz kamyczek do twórców wymienionych powyżej blogów. W życiu nie zapłaciłbym za treści takich blogów, bo to są rzeczy ogromnie powszechne. Niestety powyżsi twórcy (nie ujmując im w żadnym stopniu) nie są w niszy, tylko największej chyba aktualnie branży. Media, sieci – to teraz jest na topie i blogów tym się zajmujących jest masa (i wciąż ich przybywa).

    Za treści Twojego bloga Krzysztof – w pewnym zakresie – mógłbym płacić, bo jest nieco hermetyczny. Ale w sumie większość interesującej mnie treści jest „znajdowalna” gdzie indziej, tyle że trzeba więcej poszukać. Ty tworzysz pigułkę i to jest fajne.

    Także nie płacenie na zasadzie „nie bo nie” uważam za marne podejście. Książka kosztuje, gazeta kosztuje, publikacja w sieci też może kosztować.

    Pozdrawiam,

    Marian Maroszek

  8. Krzysztof, a czy jest jakiś blog za który byłbyś płacił? 😉 pewnie żaden nie sprosta Twoim wymaganiom 🙂

    1. Nie zamierzam płacić za dostęp do blogów, które zawierają te same informacje, które znajdę na innych darmowych serwisach. Bo i niby dlaczego?

    – w sumie racja, jak masz czas na szukanie i znajdowanie ich…

    2. Nie będę płacić też za treść, która tylko w części pasuje do moich oczekiwań, bo blog ma znacznie szerszy zakres tematyczny, niż moje zainteresowania.

    – szkoda, że na studiach już nie było Ci szkoda czasu i wysiłku do zaliczenia zajęć, które tylko w części pasują co do Twoich oczekiwań 🙂 jak kupujesz gazetę to w niej 100% jest zgodne z Twoimi oczekiwaniami? skład redakcji na przedostatniej stronie drukowany w każdym numerze też czytasz? 🙂

    3. Nie lubię płacić za coś, co jest niedopracowane (literówki, błędy językowe a przede wszystkim merytoryczne!).

    – jak merytorycznie blog ma niską wartość to nie ma sensu się nad nim rozwodzić, przecież nikt nie oczekuję, aby płacić za blogaska nastolatki…

    4. Nie interesuje mnie płacenie za przeczytanie wiadomości okraszonych co najwyżej czyimiś poglądami.

    – jak wyżej…

    5. A moja sympatia do autorów bloga niestety na powyższe nie wpływa.

    – jak wyżej…

    rozumiem, że 3-5 to po opinia co do wartości merytorycznej blogów, które brały udział w tej ankiecie? 🙂

    ciekaw jestem przykładu bloga, za który chętnie płaciłbyś…

  9. @Noname: już precyzuję, o co mi chodziło.

    1. Jeśli mam zapłacić abonament za bloga, to raczej za takiego, którego subskrybuję. A subskrybuję nie dlatego, że czytnik RSS zastępuje mi czas spędzony w wyszukiwarce. Chodzi o coś zupełnie innego. Jeśli zaś miałbym do wyboru dwa materiały rozwiązujące mój problem, płatny i darmowy, wybrałbym ten darmowy.

    2. Gazet do poczytania, w rodzaju Polityki czy Gazety Wyborczej, nie kupuję. Gazety branżowe kupuję, jeśli mnie ciekawią. Podobnie byłoby z blogami. Zapewne płaciłbym również za dostęp do blogów prezentujących treść na merytorycznym poziomie na przykład równy z Muratorem. Nie kupuję gazet z branży mediowej, i dlatego nie zapłaciłbym abonamentu za płatnego bloga z tej branży. Co najwyżej zapłaciłbym raz za przeczytanie jednego konkretnego interesującego mnie artykułu, w obydwu przypadkach.

    3., 4., 5. To opinia nie tylko w kwestii tych blogów. Ale rzeczywiście, przykładowo Antyweb to blog dla mnie niedopracowany pod względem błędów językowych, przedstawiający informacje uzupełnione o komentarz i opinię autora. A za taką treść, pomimo sympatii dla autora, raczej bym nie zapłacił.

    I chyba nie ma takiego bloga, za który zapłaciłbym w całości. Może za dość młody blog Polskiego Instytutu Permakultury, bo do tej pory wszystkie tamtejsze wpisy były dla mnie interesujące, albo za dostęp do bloga Shpyo czy Bynajmniej.pl, bo tam jest sporo przydatnych materiałów. Z drugiej strony raczej bym nie zapłacił za bloga Gniotka (mniej więcej z tej samej niszy), bo tam jest za dużo przemyśleń i dygresji, by za taką treść zapłacić. No chyba, że odpowiednio mniej. 😉

  10. Hah, dziękuję Ci:) U mnie gniotki i „gnioty” są za darmo i takie pozostaną 🙂
    Całe szczęście… ale poprawa i więcej konkretów będzie już niebawem!

    Jeżeli chodzi o płacenie za treści to i tak dyskusje toczą się w zamkniętym gronie osób, które cokolwiek z branżą mają wspólnego i wiedzą jak to się wszystko kręci. Zanim zacznie się spekulacje w sprawie płatności za blogi warto zastanowić się w którym kierunki te blogi zmierzają – czy będą to masówki, rażące ilością jak w przypadku kominka, czy „pigułki” jak tutaj u Ciebie Krzysztofie.
    Trzeba dzielić, porównywać gorzej. Wszystko zależy od przeznaczenia i grupy docelowej.

  11. zobaczymy kozaki jak bedzie kiedy wszyscy zaczna uzywac adblocka, albo wam adsense zbanuja 🙂 tak czy naczej ja wolal bym zaplacic za tresc niz ogladac reklamy.

  12. Osobiście uważam, że gdyby mi ukazała się taka opcja jak w ankiecie po wybraniu adresu strony to w życiu bym za nią nie płaciła. Co do częściowego płatnego dostępu się zgadzam (oczywiście po zapoznaniu się częścią darmowa strony) bo jeśli jakieś artykuły są tego warte to czemu za nie nie zapłacić oczywiście w rozsądnych granicach..

  13. Niestety bardzo mało jest blogów, za które warto płacić. Rzeczywiście większość powiela treści dostępne gdzie indziej za darmo. Ktoś wspomniał o gazetach – tam płacę niekoniecznie za treść, bo tę mogę znaleźć w necie, ale za wygodę czytania nie z ekranu i za odpoczynek moich oczu, bo pracuję głownie przy komputerze. Ale coraz więcej osób rezygnuje z kupowania papierowych wydań właśnie dlatego, że mogą mieć za darmo treści lepiej dopasowane do ich oczekiwań i potrzeb. A o tym, że ludzie za wartościową, albo ciekawą treść zapłacą świadczy sukces kilku blogów wydanych w formie książek.

  14. Ciesze się, że uznajesz, że byłbyś skłonny płacić za dostęp do mojego bloga. Sam nie będę stosował płatnego dostępu do treści bloga – w przypadku niszy takiej jak moja, którą praktycznie tworzę od podstaw byłoby to samobójstwo. Zamierzam jednak zmonetaryzowany bloga poprzez sprzedaż książki oraz prowadzenie płatnych newsletterów. Tak jak piszesz Krzysztof w newsletterach zawarta będzie praktyczna wiedza. Trochę o tym co piszę na blogu, tylko wchodzę dużo głębiej w szczegóły. Przede wszystkim użyteczna, możliwa do zastosowania wiedza i techniki, bez opisów co jadło się na śniadanie dzisiaj a na czym było się w kinie wczoraj(no chyba, że prowadzi się bloga kulinarnego lub o kinie;).

    Płacenie za bloga może „przejść” gdy jest się kominkiem, lub ma się unikalną treść, nie dostępną NIGDZIE indziej. Sam wkrótce wykupię abonament na publikacje naukowe pewnego wydawcy. Cena z kilkaset $ za rok, ale warto, bo tej wiedzy nie ma nigdzie indziej…

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.