13
08
10

Blogowanie na pełny etat

Dziś odpowiadam na pytanie Łukasza, który chciałby pisać blogi na pełny etat.

mam do Ciebie pytanie (nie mogłem znaleźć na nie odpowiedzi na Twoim blogu), czytając podsumowania Twoich zarobków z blogów, przyszła mi do głowy myśl, czy gdyby zająć się pisaniem na pełen etat – zarobki by nie wzrosły na tyle – by nie trzeba było już nigdzie indziej pracować?

Ustalasz sobie, że codziennie dodajesz powiedzmy 15-20 wpisów na blogi, co przekłada się na odwiedzalność strony (wyszukiwania w Google) – za czym idą zarobki.

Czy mój tok rozumowania jest dobry – czy jednak istnieje pewna granica, której nie da się przekroczyć, jeżeli chodzi o odwiedzalność bloga?

Tak naprawdę, to przy blogowaniu tak jak i przy tworzeniu dowolnego innego serwisu internetowego jest jedna i tylko jedna granica. Liczba czytelników, którzy potencjalnie mogą go obejrzeć.

Przy każdym podsumowaniu z cyklu raportów o moich zarobkach na blogach podaję informację, ile wpisów udało mi się w danym miesiącu napisać. Da się to dość łatwo przeliczyć (choćby w przybliżeniu) na czas poświęcony na pisanie blogów. Niestety, w moim przypadku zwiększenie ilości czasu poświęconego na pisanie nie przełoży się wprost proporcjonalnie na zwiększenie zarobków.

Nowe wpisy zawsze warto jest tworzyć. Przecież to one dostarczają czytelnikom poszukiwanych przez nich informacji. To one służą za miejsce emisji reklam, prezentacji produktów za promocję których możesz dostać wynagrodzenie. Im więcej wpisów, tym więcej czasu czytelnik spędzi na blogu. Tym lepiej możesz wypozycjonować swoje wpisy (linkując wewnętrznie). Na tym bardziej niszowe hasła uda Ci się pojawiać w wynikach wyszukiwania (tzw. long tail). Ale samo pisanie kolejnych wpisów nie wystarcza…

Są takie nisze, gdzie relatywne wyczerpanie tematu można osiągnąć już po kilkudziesięciu wpisach. Może być to 20 wpisów, może być to 50, tak czy siak, jest to ilość wystarczająca by zająć się powiedzmy przez rok, albo przez kilka miesięcy. Co później? Czy później tematyczny blog ma się zamienić w tematyczny serwis kopiujący newsy? A może należałoby rozszerzyć jego tematykę?

Barierą rozwoju dla każdego bloga jest głębokość niszy, w której siedzi. Nie mam tu na myśli szerokości, którą rozumiem jako rozpiętość tematów poruszanych na blogu. Im węższa nisza, tym bardziej wyspecjalizowane wpisy. Chodzi mi o głębokość rozumianą jako ilość osób, która potencjalnie może zechcieć odwiedzić naszego bloga, bo zapragnie dowiedzieć się czegoś na dany temat. Im głębsza nisza, tym więcej potencjalnych czytelników. Im płytsza nisza, tym mniej osób będzie tematem zainteresowana.

Weźmy tematykę rozrywkową. Jako taka jest bardzo głęboka (każdy prawie potrzebuje czasem jakichś odmóżdżających tekstów o tym, co dzieje się w wielkim świecie aktorek i piosenkarzy), ale też szeroka (można pisać o gwiazdach, plotkach, wydarzeniach, trendach i tak dalej). Można tematykę zawęzić i pisać tylko o Rihannie albo jakiejś mało znanej gwiazdce piosenki — w pierwszym przypadku nisza będzie wąska i głęboka, w drugim równie wąska, ale płytka.

Oczywiście blogowanie na pełny etat nie tylko musi być pisaniem wpisów na naszego bloga. Można i trzeba (ja tego zaniedbuję) poświęcać czas na jego promowanie, w najróżniejszy sposób:

  • pozycjonowanie — zbieranie linków, dodawanie do katalogów, budowanie zaplecza,
  • article marketing,
  • pisanie gościnnych postów dla innych blogerów,
  • kupowanie reklam AdTaily, w AdWords i gdzie tylko masz ochotę się reklamować,
  • pisanie dla innych mediów, np. gazet.

Wraz z poświęcaniem czasu na pisanie, trzeba też poświęcać czas na promowanie bloga na zewnątrz…

Gdy dojdziemy do granicy…

Ja mam ten problem, że moje blogi choć popularne w niszy, ściągają relatywnie mało czytelników. Po prostu nisze, w których piszę, nie są zbyt głębokie. Dlatego mam mało odwiedzających (100 000 UU co miesiąc nie jest jakimś wyjątkowo trudnym do osiągnięcia wynikiem) no i mało pieniędzy.

W takiej sytuacji wyjścia są co najmniej dwa:

  • założyć kolejnego bloga, na nieco inny temat (najlepiej choć trochę pokrywający się z tematem któregoś z istniejących blogów, by pomóc w jego promocji),
  • zacząć pisać w innym języku, na przykład angielskim, niemieckim lub hiszpańskim — tymi językami włada znacznie więcej internautów, niż językiem polskim.

Sam korzystam z obydwu. Część moich blogów ma swoje odpowiedniki w języku angielskim (tzn. będą to odpowiedniki, gdy przetłumaczę wszystkie dające się przełożyć artykuły, tj. te, które nie dotyczą typowo polskich uwarunkowań). Co jakiś czas zakładam nowe blogi, licząc, że zdobędą mi bardzo wielu nowych czytelników — zazwyczaj są to jedynie płonne nadzieje…

Ograniczeniem dla rozwoju popularności bloga będzie głębokość niszy. Ograniczeniem dla ilości wpisów, które da się napisać, będzie jej szerokość. Po dojściu do granic niszy można i czasem warto istniejącego bloga uzupełnić o funkcjonalność polegającą na czymś więcej, niż tylko czytaniu ciekawych wpisów. Modne jest teraz dodawanie funkcji społecznościowych, ale to moim zdaniem jest bez sensu. Lepsze będzie rozbudowanie bloga o forum, by czytelnicy mogli sami zadawać i odpowiadać na pytania, dołożenie do treści tekstowej filmów wideo i materiałów audio, stworzenie kursu wysyłanego e-mailem (coś jak mój darmowy kurs zarabiania na blogach), albo serwis z ogłoszeniami (może być też działem forum).

Odpowiadając wprost na pytania zadane przez Łukasza, moim zdaniem można założyć, że przejście na pełny etat z blogowaniem spowoduje znaczny wzrost zarobków w stosunku do blogowania po jedną-dwie godziny dziennie. Aby jednak w pełni poświęcić ten czas produktywnie, trzeba mieć albo bloga w bardzo szerokiej niszy, aby móc pisać po kilka wpisów dziennie, albo po prostu mieć kilka albo kilkanaście blogów i tworzyć dla nich treść. Oprócz tego dodając blogi do katalogów, precli (katalogów presell), czy najogólniej mówiąc, po prostu promując swoje serwisy.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi: ,



Wpisy powiązane tematycznie:

21 komentarzy do artykułu “Blogowanie na pełny etat”

  1. Ciekawy temat. Myślę, że każdy bloger chciałby żyć tylko z pisania postów, ale wg mnie to dość trudne. Mimo wszystko dla chcącego nic trudnego. Łowcy szybkiej gotówki powinni stworzyć przynajmniej kilka blogów w języku angielskim i pisać na nich kontrowersyjną treść, która jak wiadomo przyciąga. Jeśli choć jeden blog przyciągnie sporą ilość czytelników, to myślę, że zarobki na poziomie średniej krajowej pensji są w zasięgu ręki.

  2. W ramach off topicu gratuluję dwóch tysięcy subskrybentów.

  3. Dziękuję bardzo za tak szeroką i wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie 🙂

    Właśnie to taką odpowiedź mi chodziło. Nie pozostaje nic innego jak tylko otwierać kolejne blogi :]

  4. Krzysztof dzięki za link!

    Co do tematu to myślę, że pisząc po polsku znacznie trudniej blogować na pełen etat, choćby z tego powodu, że nie tylko jest jakieś kilkadziesiąt razy mniej potencjalnych odbiorców niż pisząc po angielsku, ale także dlatego, że mniej osób jest zainteresowanych kupowaniem czegokolwiek w Internecie (Google AdSense na blogach nie powala, chyba, że ma się olbrzymi traffic).

    No i jeszcze co do kwestii ilości to uważam, że o wiele lepiej stworzyć/prowadzić dwa, maks trzy blogi, niż kilkanaście. Łatwiej pisać wpisy na mniej blogów i ma się wtedy więcej czasu na ich promowanie. Łatwiej też wyrobić sobie markę. Prosty przykład to Darren Rowse z problogger.net oraz digital-photography-school.com. On rozwinął tylko dwa blogi, ale każdego miesiąca zarabia na nich prawdopodobnie koło kilkudziesięciu tysięcy dolarów (nigdy nie podawał dokładnie, ale widziałem tego typu szacunki). Myślę też, że o wiele łatwiej jest zarobić na dużym i popularnym blogu niż na 15 przeciętnych i mniej znanych.

  5. Przejście do tzw. „main stream” w światku polskich blogów nie jest łatwą sprawą. Oczywiście sky is the limit, alee żyjemy w Polsce i większość z Nas będzie „zmuszona” pisać w naszym pięknym ojczystym języku. Kolejna sprawa to marketing związany z blogiem – obecnie nie tylko liczy się dobry i „zyskowny” nowych czytelników content, ale także dobre znajomości z firmami, które będą chciały się zareklamować na naszym blogu. Dobrym przykładem może być tutaj sieć blogów Blomedia, która skupia obecnie kilkanaście tematycznych blogów i generuje kilka (może kilkanaście) milionów odsłon miesięcznie. Nie mniej jednak nie widać by na tych blogach cały czas widniały jakieś reklamy. Myślę, że dobrze „sprzedającym się” (w dobrym tego słowa znaczeniu) jest blog antyweb.pl, który prowadzi jedna osoba i który przynosi z pewnością całkiem ciekawe dochody, choćby z tak kulawej formy zarobku jak adtaily. Wniosek jest prosty – przejście do blogowania na pełnym etacie, bez dodatkowej formy zarobku jest bardzo ciężkie. Oczywiście Krzysiek, wraz ze swoimi blogami mógłby spokojnie wyżyć podejmując prace jako pełnoetatowy bloger. Warto jednak zauważyć, że koniunktura bywa tutaj różna i często ryzykowna. Tak czy inaczej – jeśli chcesz zostać pełnoetatowym blogerem życzę powodzenia i za wzór stawiam Ci Krzyśka, który bardzo skutecznie monetyzuje ruch na swoich stronach i wiele się jeszcze możemy od niego nauczyć 🙂

  6. @Łukasz

    Dobrą taktyką IMO jest spróbować dostawać różne „gratisy”, które nas interesują. Przykładowo ja mam bloga o tematyce ogrodniczo-rolniczo-ekologicznej. Ostatnio zacząłem wysyłać maile do rożnych szkółek ogrodniczych, że w zamian za reklamę na blogu mają mi dostarczyć interesujący mnie towar (sadzonki). W ten sposób można uzyskać interesujący nas towar za darmo, czym podniesiemy jakość naszego życia bez pieniędzy.

    Widzę, że Ty masz bloga o rowerach… Może idź na układ z jakąś firmą, która naprawia rowery w miejscu skąd pochodzi większość Twoich Czytelników (np. Warszawa). Może też jakiś układ z firmą, która zajmuje się tuningiem rowerów (jeśli profil Twoich Czytelników to osoby lubiące rowerowy offroad)?

    W ten sposób będziesz żył z blogowania – trzeba tylko (jak Krzysztof pisał) się trochę nakombinować jak ten ruch zmonetaryzować czy „uprzedmiotowić” (w Twoim przypadku może jakieś wypasione przerzutki czy hamulce dane Ci na własność po zrecenzowaniu ich na Twoim blogu 🙂

  7. Pełnoetatowy Bloger..

    Fajna rzecz..

    Przy czym, ja do blogowania podchodziłem już wielokrotnie, i nigdy nawet nie żadnego nie otwarłem – zawsze się zaciąłem na pisaniu artykułów.. Nie umiem ;p

    Za cholerę nie umiem pisać przyjemnie czytających się wpisów.
    A muszę przyznać, że życie pełnoetatowego blogera to coś, co by mnie się podobało – praca cię nie wiąże z żadną miejscowością, wsiadasz na rower, bierzesz namiot, laptopa/dobry telefon i dawaj do Hiszpanii.. po drodze można blogować, myśleć i czuć się wolnym..

    ups, to trochę jakby nie na temat ;p

  8. W naszym kraju nie ma co ryzykować z „pracą na etacie” jako bloger. Sytuacja zmienia się zbyt szybko – jeszcze parę lat temu nie dało się w necie zarabiać jako „bloger” – kto wie czy da radę zarabiać za 5-10 lat?

    Poza tym – zarobki nie rosną „adekwatnie” do ilości wpisów i czasu spędzonego na pisaniu. Sam poświęcam 2h dziennie na „bloging”. Przez 3 miesiące zwiększyłem ten czas do 4-5h dziennie, zwiększając zarobki o ledwie 15-20% (przy czym po powrocie do 2-2,5h dziennie zarobki spadły już tylko o 5-10%).

    Blogowanie w Polsce i po polsku jest dobre jako dorabianie – czasami bardzo konkretne, ale nie traktowałbym tego jak „etat” i jedyne źródło dochodu.

  9. @Paweł Dokładnie… blogowanie w Polsce nie jest zbyt pewne.

    Dawno tu nie wchodziłam. I jakoś dziwnie się składa że zapamiętałam tylko tytuł „zarabianie na blogACH”, a adres jest „..bloGU”. Jak wpisywałam pierwsza wersje to już się wystraszyłam że zlikwidowałeś bloga Krzysztofie.

  10. @ynwestor: ja bym wolał żyć z blogów bez potrzeby ich pisania. Pasywny dochód, takie tam. 😉 Za gratulacje dziękuję, chyba licznik wskoczył już na stałe na poziom >2k. 😀

    @Marcin: o to właśnie chodzi, że mamy mało internautów. Darren może pisać dwa blogi, bo na tych dwóch blogach ma dość czytelników, by na nich porządnie zarobić… U nas się tak nie da, niestety. 🙁

    @Dailymobile: czym jest mainstream w przypadku blogów? Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, jest póki co mainstream (media tradycyjne) i blogosfera. Chyba, że chodziło Ci o grupę blogerów, którzy mają dużo wizyt i pieniędzy?

    @Faarasi: a bo to taka mała niekonsekwencja między adresem a tytułem bloga… 🙁

  11. Według mnie lepsza strategia to jeden świetny wpis dziennie niż kilkanaście przeciętnych czy nawet dobrych. Z tym, że link do takiego wpisu wstawiasz na tematycznych forach (tylko tam gdzie nie zabrania tego regulamin!!!) a ściślej, na tematycznych wątkach. Czy można z tego żyć? Tak, ja mogę. Warunek konieczny – musisz być ekspertem w danej dziedzinie a albo przynajmniej mieć ciekawe (intrygujące) poglądy, przemyślenia gdy idzie o tematykę np. społeczną, politykę. Wchodzą poprzez takie linki na moją stronę, podsyłają je innym (czyli … pozycjonują mnie!)

    Osobiście znam się na kredytach, pożyczkach, windykacji. To na pewne nie jest dziedzina w którejś po jakimś czasie, po iluś tam postach „wystrzelam się”. Zwróć uwaga na to, że nie muszę pisać tylko o technicznych sprawach np. „roszczenie z tytułu pożyczki przedawnia się po 10 latach, bla, bla, bla…” (oczywiście upraszczam, takich „truizmów” nie piszę w dobrych postach ), ale można też uderzyć w nutę emocjonalną np. czy każdy dłużnik jest oszustem, albo jak postraszyć windykatora, żeby odczepił. I uważam, że w wielu innych dziedzinach można podobnie dywersyfikować (pod)tematy.

    Bądź w swoich postach prowokatorem (takim SEO – esbeskiem), wtykaj kij w mrowisko i pamiętaj że lepiej jak komentuja Twoje posty krytycznie niż w ogóle.

  12. Pzyykłąd – z autopsji, w branży mrk raczej nie wyżyjesz z „całego etatu”.

    Czas sporządzenia merytorycznego artykułu, reaserch i zasięg grupy docelowej od razu definiuje sytuacje. Na blogu zarabiasz, ale nie bezpośrednio tylko pośrednio.

    Budując swoja rozpoznawalność, markę, pozyskujesz kontakty czy sprzedajesz swoje umiejętności (szkolenia, doradztwo). W moim przypadku, na blogu funkcjonuje właśnie w ten sposób. Blog traktuje jako hobby które spełnia cele budowy marki autora.

    Podsumowując: zanim podejmiecie decyzje czy blogować poświęcając czas – zbadajcie szerokość rynku, ustalcie cele jakie chcecie osiągnąć. Nasz rynek jest zbyt lokalny, jeszcze nierozwinięty (zasięgowy), by z profesjonalnego bloga o dobrym kontencie zarabiać. Jeśli blog ma być masowy… trzeba zejść nieco do szerszej grupy lub do bardziej intratnej niszy.

  13. Wszystko fajnie, tylko jak osoba zarabiająca na blogowaniu i usiłująca uczyć tego innych może pisać białymi literkami na ciemnym tle? Przecież to się ciężko czyta.

  14. @Koroneczka
    Nie jęcz, że „ciężko” się czyta, bo co najwyżej może się „trudno” czytać. Na plecach białe literki przenosisz czy co? Osobiście wolę ciemne tło, bo wtedy „nie świeci tak po oczach”. Szczególnie w dobie przeklętych monitorów LCD.

  15. @Kredytart: różne są strategie, ja piszę wpisy niezłe, ale po kilka dziennie. Czasem, z rzadka, piszę kobyły pod względem objętości, ale bardzo przydatne dla czytelników. Za często mi się takich wpisów nie chce tworzyć, bo to masa roboty a efekty bywają różne…

    @Jacek: no tak, o zarabianiu dzięki blogowi, jakie opisujesz, znowu zapomniałem…

    @Koroneczka: różne są teorie, mnie osobiście taka szata wydaje się przyjazna dla wzroku.

  16. blogowanie na pełny etat?

    Dla mnie to dosyć nudny pomysł. Nie wiem czy potrafiłbym wysiedzieć cały dzień przed komputerem pisząc, pisząc i odpisując.

    Oczywiście jeśli kogoś to cieszy, to może spróbować swoich sił, jednak moim zdaniem lepiej (przynajmniej na początku) mieć jakąś pracę etatową, która da nam pewny zysk.

  17. @Pyciak: pewnie też bym nie zdzierżył, ale może bym wtedy przygotowywał więcej materiału wideo… Przyszłość jest w wideoblogach. 😉

  18. @Krzysztof

    Ja tam wolę czytać niż oglądać 🙂

    lepiej się przyswaja informacje i zawsze można wrócić do interesujących zagadnień.

  19. Jak dla mnie blogowanie mogłoby być dodatkowym sposobem na zarabianie. Na pewno nie pracą full time.

    Zawsze ciekawy sposób na dorobienie. Szczególnie kiedy piszemy na temat związany z naszą pozostałą aktywnością.

  20. Naprawdę cenny wpis. Bez niego nie wiadomo by było czy zobaczyć i sprawdzić na własnej skórze.

  21. Uważam, że teraz to już coraz trudniej przebić się w top z nowym blogiem… Za dużo tego

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.