12
11
13

Blog: moja twierdza, czy jednak miejsce publiczne?

Prawie przez miesiąc nic tu nie pisałem i część z Was zaczęła się zastanawiać, czy to nie pomysł na eksperyment polegający na niepisaniu na blog. Przyznam szczerze, że sam na to nie wpadłem, ale teraz gdy ktoś mi to zasugerował, pomysł wydaje się całkiem niezły. 😉

Przyczyna mojego niepisania jest jednak dość prozaiczna — po prostu nie miałem nic ciekawego do powiedzenia. Dziś zaś chciałbym nawiązać do sytuacji z ubiegłego tygodnia, kiedy to ktoś chciał wrobić Adbustera. Szczegółów mi się nie chce opisywać, bo doskonale zrobił to Mediafun, więc zajrzyjcie do jego artykułu.

Zresztą bezpośrednia inspiracją dla mnie była wymiana zdań w komentarzach pod wpisem Mediafuna dotycząca tego, czy blog (lub w tym przypadku — vlog) należy traktować jak własny dom, czy też jest to miejsce publiczne. Dlatego tym bardziej zależy mi na tym, żebyście tam zajrzeli.

Mnie się od zawsze zdawało, że mój blog, podobnie jak i mój dom, to moja twierdza. To ja ustalam zasady korzystania z niego, ja egzekwuję ich przestrzeganie, ja pilnuję tu porządku. Oczywiście pod każdym wpisem umożliwiam publikację komentarzy, lecz rezerwuję sobie prawo do ich moderacji — zmieniania i kasowania. Piszę o tym (chyba dość) jasno w regulaminie, a zdarzyło mi się też napisać osobny wpis na temat tego, że (w mojej ocenie) warto kasować komentarze. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich jest to oczywiste.

Był taki moment w moim życiu, w którym zastanawiałem się, jak traktować te komentarze od Czytelników. Czy publikować wszystkie, czy tylko te pozytywne, czy włączyć moderację przed publikacją, itd. Nie miałem z początku na to pomysłu i uznałem, że trzeba wymyślić i wdrożyć strategię traktowania komentarzy na moich blogach w ujęciu systemowym. 😉

Punktem wyjścia do tej strategii były następujące spostrzeżenia i wnioski:

  • fakt otrzymywania komentarzy jest miły,
  • zazwyczaj,
  • bo komentarze oznaczają, że ktoś przeczytał mój tekst i coś z niego wyciągnął,
  • choć nie zawsze wyciągnął to, co było moją intencją,
  • szczególnie w takim przypadku komentarz jest dla mnie bardzo cenny — pokazuje, że ktoś czegoś nie zrozumiał, czyli być może ja coś źle wytłumaczyłem?,
  • i oczywiście „każdy może, prawda, krytykować”,
  • podczas gdy „mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było”, „tylko aplauz i zaakceptowanie”,
  • naturalnie krytyka konstruktywna, wyrażona w sposób kulturalny, rzeczowy, jest korzystna — dla mnie i dla Czytelników,
  • bo Czytelnicy dzięki temu poznają kolejny punkt widzenia,
  • zależy mi na tym, by Czytelnicy czuli się na moim blogu i w komentarzach swobodnie, by nie bali się wyrazić własnego zdania,
  • bo nikt nie lubi czytać o sobie, że jest debilem czy durniem, gdy ma inne zdanie niż autor takich słów,
  • ja też nie.

Wolność słowa, miejsce publiczne, a polityka komentarzy

Polityka komentarzy to strategia, która musi godzić ze sobą kilka rozbieżnych celów. Z jednej strony chcę, by Czytelnicy mogli się swobodnie wypowiadać i krytykować mnie (nawet wtedy, gdy się mylą!). Z drugiej, nie zamierzam czytać impertynencji pod moim adresem, ani pod adresem innych komentujących.

Zgadzam się z opiniami niektórych blogerów, że na blogu wolność słowa powinna funkcjonować tylko w granicach wyznaczonych przez jego autora. Bardzo podoba mi się analogia do traktowania bloga jak własny dom, w którym oczekujemy od gości określonego zachowania. Lepsza jest jednak analogia do biznesu — rozsądny przedsiębiorca nie będzie robić interesów z kimś, kto obraża jego i jego klientów. Że o rodzinie nie wspomnę…

Blog, tak jak i sklep, jest miejscem publicznym. Nie wypada zabraniać komuś wejścia do niego w sposób arbitralny, bez uzasadnienia. Jeśli jednak klient/odwiedzający nie potrafi się w tym miejscu publicznym zachować, to się go z niego wyrzuca.

I dlatego moje podejście do Waszych komentarzy jest z grubsza następujące:

  • nie moderuję komentarzy przed publikacją, w razie potrzeby reaguję dopiero później,
  • jeśli komentarz jest niegrzeczny, chamski, wulgarny, obraża mnie lub kogoś z komentujących, wyrzucam go w całości lub moderuję w części,
  • jeśli jest kulturalny, pozostawiam go bez względu na treść,
  • chyba że ma charakter reklamowy, wtedy go wyrzucę, choćby był o treści „świetny wpis, zapraszam do mnie”,
  • staram się odpowiadać na uwagi i zarzuty Czytelników, traktując komentarze jako dodatkowy kanał komunikacji.

Taką samą politykę mam na wszystkich moich blogach oraz kanałach na YT. Czasem komentarze trafiają do moderacji (albo od razu są traktowane jako spam), co jednak jest zasługą automatycznych wtyczek antyspamowych.

A co, jeśli ktoś z Czytelników ma problem z moimi ograniczeniami wolności jego słowa? Może sobie uprawiać wolność słowa na swoim własnym blogu. Mnie nic do tego.

Cytaty, oczywiście, z „Rejsu”.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi:
Wpisy powiązane tematycznie:

10 komentarzy do artykułu “Blog: moja twierdza, czy jednak miejsce publiczne?”

  1. Tak naprawdę, największy problem z moderacją i wolnością słowa mają duże portale. Z jednej strony wiedzą, że jeżeli będą kasować obraźliwe komentarze, to pojawi się ich jeszcze więcej. Z drugiej, moim zdaniem – odtrąca to grupę ludzi, którzy nie chcą przebywać na stronach, gdzie w komentarzach pluje się jadem.

    Ja u siebie wykropkowuję wszelkie wulgaryzmy (nawet te użyte w słusznej sprawie, bo boję się trochę Google), dodaję do spamu komentarze reklamowe (lub robi to za mnie Akismet), nie zgadzam się również na obrażanie w komentarzu mnie lub moich czytelników.

    Mam świeżutki przykład komentatora, którego zostawiłem i mu po prostu odpowiedziałem, bo w sumie zabawny był 🙂 W tym wpisie (komentarze 9-10 listopada 2013), komentujący: Jacek:

    http://www.rowerowe-porady.pl/rower-z-silnikiem-spalinowym/

    Nie mogę się zgodzić tylko z jednym. Pisałeś kiedyś o tym, że kasujesz dyskusję nie na temat z komentarzy. Ja akurat zgadzam się w tym temacie z Maćkiem:

  2. @Łukasz: to prawda, bardzo często kasuję z komentarzy pytania niezwiązane z tematyką wpisu. Wynika to z tego, że nie chcę robić bałaganu w komentarzach i zależy mi, by krążyły wokół tematyki wpisu — wtedy będą bardziej użyteczne dla osób, które ten wpis za X miesięcy przeczytają. Jednocześnie daję możliwość zadawania pytań mi bezpośrednio — mailem czy nawet telefonicznie, albo (jak tutaj) założenia wątku na forum.

    Wolę po prostu odpisać na pytanie na łamach osobnego artykułu i zainicjować nową dyskusję (którą będą mogli śledzić zainteresowani), niż robić na jednej podstronie bałagan. Podobnie zresztą działa moderacja na wielu forach dyskusyjnych, a ja blog traktuję podobnie.

  3. Ja kasuję tylko komentarze obraźliwe – na blogu w sumie raczej się takie nie pojawiają, ale na YT się zdarzały. I to też raczej kasuję takie, które są personalnymi atakami na mnie lub komentują mój wygląd, a nie wytykają mi, że się nie znam i w ogóle „won do szkoły dziewczyno” 😉 Ten drugi typ mi nie przeszkadza, więc zostawiam. Tym bardziej, że na ogół na taki komentarz zaraz odpowie ktoś, kto stanie po mojej stronie, jeśli pierwszy komentator nie miał racji.

  4. Komentarze, które wnoszą coś do tematu powinny zostać na swoim miejscu, nawet w przypadku gdy przedstawiają inny punkt widzenia od autora bloga. Automatyczne pojawianie się komentarzy bez moderacji na swoje plusy, dyskusja może toczyć się bardziej „na żywo”, może otrzymać większą dynamikę, jednakże jednocześnie może zrobić się bałagan, który później jest trudniej ogarnąć. Wg. mnie blog jest miejscem publicznym, w którym panują zasady gospodarza 😉 To jest jak prywatny park otwarty dla społeczeństwa na zasadach właściciela.

  5. Pisząc na forum musimy najpierw zaakceptować zasady tam panujące. I podobnie powinno być na blogu. Każdy autor ma indywidualne podejście do tego ale to jego sprawa co robi z komentarzami. Nie podoba się komuś, to przecież nie musi pisać. Społeczność sama weryfikuje to czy dane zasady są w porządku czy nie i jak ktoś przesadzi to tych komentarzy po prostu nie będzie mieć. W WordPressie mamy świetna wtyczkę Askimet gdzie przepada większość spamu wiec takie moderowanie dopiero po publikacji komentarza jest dobrym rozwiązaniem.

  6. Mnie zawsze dziwiło coś takiego, że jak ktoś prowadzący popularnego bloga nic nie napisał przez kilka tygodni, to niektórzy czytelnicy mu robili z tego powodu wyrzuty, jakby on miał wobec nich jakieś obowiązki.. Dla mnie to niepojęte – człowiek dostaje za free dobrą wiedzę, a zamiast za nią podziękować i się cieszyć, to jeszcze atakuje że za mało. Dlatego jak sam zacząłem pisać, to od początku też uznałem, że „mój jest ten kawałek podłogi”.

  7. Często pada argument, że lepiej mieć nawet byle jakie komentarze by mieć je w ogóle. Kominek i jego działalność temu przeczy. On czasami oprócz moderacji swoich komentatorów wręcz wyśmiewa, a mimo to każdy jeden wpis to potok komentarzy.

    Blog twierdza? Chyba tego się nie da utrzymać jeśli chce się pisać nie tylko do szuflady (czyt. zamkniętego bloga dla wybranych) ale już sprzątanie w nim to wręcz obowiązek właściciela. Skoro zapraszasz i pokazujesz mi swój „dom” to w nim najpierw posprzątaj, a nie że wchodzę a tam pod każdym wpisem chlew 🙂

    Ja u siebie jedynie w wyraźnie dostępnym oświadczeniu napisałem jakich komentarzy sobie nie życzę. Są to przede wszystkim SEO komentarze w idiotycznej formie. One robią z mojego bloga szybki wypad.

  8. Uważam, że gdy ktoś podejmuje się prowadzenia bloga to musi być świadomy tego, że nie zawsze będzie otrzymywał tylko pochlebne opinie. Trzeba być gruboskórnym i nie przejmować się co niektórymi wpisami. Tylko ten się nie myli, kto nic nie robi.

  9. Porównanie blogu do własnego domu jest bardzo trafione. Czytelnicy powinni się stosować do zasad w nim panujących i tyle.

  10. Dla mnie blog jest jak dom, a czytelnicy to znajomi. Wszyscy są zawsze mile widziani, ale! Tak jak w domu nikomu nie pozwolę robić syfu, tak samo na blogu. Podobnie kwestia ma się do obrażania mnie, z domu bym wyprosił, a na blogu poczęstuje banem. Myślę że to najlepsze podejście 🙂

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.