16
07
13

180 wpisów w 180 dni – po 90 dniach

I oto dotarliśmy do półmetka akcji 180 wpisów w 180 dni. W ramach tego eksperymentu staram się codziennie publikować na nowo założonym blogu jeden wpis. I zamierzam tak robić przez pół roku, a potem podsumować wyniki i zobaczyć, czy duża ilość dobrej treści jest gwarantem sukcesu.

Pewnie nie, ale nie uwierzę, dopóki nie sprawdzę.

Niepostrzeżenie minął kolejny miesiąc akcji, więc mamy za sobą już połowę. Zobaczmy, jak to wygląda w liczbach, które oczywiście porównuję do wyników z poprzedniego miesiąca:

  • zaindeksowane odnośniki to:
    • 342 linki wg Narzędzi dla Webmasterów w Google (było 16),
    • 591 odnośników z 15 domen wg Ahrefs (było 271 z 5 domen),
    • 592 odnośniki z 20 domen wg Majestic SEO (było 193 z 5 domen),
  • 100 opublikowanych wpisów (było 70), z tego 3 zostały przeze mnie kupione w Textmarkecie, a pozostałe napisałem własnoręcznie,
  • 7 kategorii i 19 tagów (przybył 1 tag),
  • PR 0, 149 zaindeksowanych podstrony w Google (tylko o 17 więcej, niż miesiąc temu),
  • 747 unikalnych odwiedzających na przestrzeni tych 30 dni, czyli niemal dwa razy więcej, niż poprzednio (było — 328).

Suche liczby to jedno, ale jeszcze przydałoby się kilka słów na temat tego, co zacząłem robić z tym blogiem.

Po pierwsze, dużo pisałem. W tym miesiącu musiałem się bardziej posiłkować wpisami z TextMarketu i jeśli mam być szczery, chyba bym ich opublikował jeszcze więcej, jeśli tylko byłoby to możliwe. A nie było, bo zwyczajnie nie było co kupić a ja nie bardzo mam czas i ochotę na to, by czekać, aż ktoś zrealizuje zlecenie specjalnie pod moje wytyczne. Więc pisałem sam.

Coraz trudniej przychodzi z wymyślaniem tematów na nowe wpisy. Więc jak tylko pojawi mi się jakiś pomysł, to go zapisuję w formie szkicu do nowego wpisu. Niech sobie leży i czeka na moment, w którym nie będę miał o czym pisać. Tych szkiców jest już coraz mniej do wykorzystania.

Inspiruję się mocno też frazami, na jakie ludzie trafiają na mojego bloga. Bo nie zawsze wpisy, do których trafiają ludzie, dobrze odpowiadają na ich pytania. A Google może i z pewnością kiedyś w końcu zacznie (jeśli nie robi tego jeszcze teraz) jako czynnik ustalający pozycję w wynikach wyszukiwania wykorzystywać zadowolenie użytkowników. Więc mi musi zależeć na tym, by ludzie dostawali na blogu to, po co przychodzą.

Staram się z całych sił, by wpisy nie były krótsze, niż 300 słów i to akurat całkiem nieźle mi wychodzi. Chyba powoli uczę się lać więcej wody do wpisów. 😉

Jeśli chodzi o pozyskiwanie linków, to wiele tu się nie zmieniło do poprzedniego podsumowania. Ot, Majestic i Ahrefs oraz Narzędzia dla Webmasterów zaindeksowały odnośniki z trackbacków. Było ich sporo, ale będzie mniej, bo trackbacki na jednym z moich blogów są widoczne site-wide jako „najnowszy komentarz”. Gdy przestaną być najnowszym, przestaną być widoczne na wszystkich podstronach.

Staram się też zostawiać komentarze na innych blogach, choć trochę powiązanych tematycznie.

Rośnie widoczność bloga w wynikach wyszukiwania. Według Narzędzi dla Webmasterów — liczba wyświetleń strony w SERPach wzrosła o 85% w stosunku do poprzedniego okresu, a liczba kliknięć — aż o 180%.

Rośnie też liczba komentarzy, ale to w dużej części zasługa tego, że ich trochę kupiłem z użyciem InClicka. 🙂

W AdSense blog zarobił 1,35 PLN. CTR i eCPM (RPM) są bardzo słabe, ale nic dziwnego, bo ma tylko jedną reklamę w topie, a nie tam, gdzie być powinna — czyli nie blisko treści. Drugie tyle (a w zasadzie nawet nieco więcej) zarobił na programie partnerskim jednej z porównywarek cen.

Wnioski? Idzie słabo, nie spodziewam się cudów.

Autor:Krzysztof Lis | Tagi:
Wpisy powiązane tematycznie:

27 komentarzy do artykułu “180 wpisów w 180 dni – po 90 dniach”

  1. Krzysztof, pierwsze – gratuluję zaparci i systematyczności. Mam pytanie – wspomagasz linkowanie i pozycjonowanie czy opierasz wszystko na „naturalnym linkowaniu” i linkowaniu wewnętrznym?

  2. Wyniki coraz lepsze, ale mam wrażenie, że większa popularność i lepsze pozycje Google to przede wszystkim zasługa tego, że blog i domena są już w sieci od pewnego czasu (a nie tego, że treść przybywa w błyskawicznym tempie). Gdybyś pisał nie codziennie, a dajmy na to co trzeci dzień, to pewnie byłoby podobnie (aczkolwiek byłoby mniej artykułów, co oczywiste 😉 ).

  3. @Piotr: co rozumiesz przez „naturalne linkowanie”? Czekanie, aż wysokiej jakości treść sama ściągnie linki? Na to szkoda mi czasu. 🙂

    @Petersky: pewnie tak — tylko za część wzrostów odpowiada duża ilość dodawanej treści, ale jestem przekonany, że przez to, że jest jej dużo, cały proces jest szybszy. Więcej treści to więcej linków (wpisy powiązane tematycznie, poprzedni, kolejny, linkowanie poprzednich wpisów na ten sam temat), więc wyższe pozycje. Ale także nowe frazy, na które by blog inaczej mógł w ogóle się nie pojawić (bo są np. bardziej szczegółowe).

  4. Tak Krzysiek, o to właśnie mi chodziło 🙂 Myślałem że testujesz zapewnienia wujka G że wystarczy dobra treść i ludzie nagle sami zaczną linkować 😉

  5. A mi się wydaje, że będzie dobrze. Wiadoma sprawa, że nie będzie może z takiej strony dużej kasy jeżeli dojdziesz do 180 wpisów i ją zostawisz, ale potem co jakiś czas coś dodając pewnie dojdzie do tego, że 50-100 euro w miesiącu przyniesie.

    Chyba, że konkurencja jest taka, że nie idzie się tam przebić…

  6. @Piotr: jasne, że w końcu kiedyś ludzie sami zaczną linkować, np. z forów dyskusyjnych, blogów czy innych serwisów. Nie mam co do tego wątpliwości. Ale też nie mam do tego cierpliwości, by na to czekać. 😉

    @Łukasz: konkurencja to jedno, jest spora. W tej niszy działa sporo firm, które mają z tego sporo pieniędzy, więc mój serwis wyłącznie z wiedzą i reklamami zawsze będzie na straconej pozycji. Bo ja nie będę mógł wyłożyć pieniędzy na jego intensywne promowanie, mając z niego niewiele — w odróżnieniu od firmy, która na jednym zleceniu może zarobić na czysto sporo pieniędzy.

    Druga rzecz, to głębokość niszy, czyli liczba potencjalnych czytelników, którzy mogą na stronę wejść. Jeśli będzie zbyt mała, to nawet przy zajęciu wszystkich miejsc w wynikach wyszukiwania zarobię niewiele.

    No ale takie warianty też przewidywałem, zakładając, że serwis będzie w ostateczności po prostu świetnym tematycznym zapleczem, które (mam nadzieję) będzie mi co rok zarabiać na przedłużenie domeny. I oczywiście będzie mi bezpośrednio i pośrednio kierować ruch na inne moje serwisy.

  7. Też chciałem pisać jeden artykuł dziennie, ale mi to nie wychodzi. Mam dużo innych spraw na głowie. Dla mnie jest niemożliwością takie pisanie.
    Pozostaje jeszcze pytanie czy artykuły takie, pisane w pośpiechu mają wartość?
    W poprzednim komentarzu napisałeś Tomku że liczysz że ludzie sami zaczną linkować z forów dyskusyjnych.
    Sprawa nie jest prosta. Ludzie linkują, ale do artykułów dobrej jakości.
    Nie możliwe jest napisanie dobrego artykułu w jeden dzień. Potrzebne jest badanie, zbieranie informacji itp. To wszystko zajmuje czas.
    Moim zdaniem dobrze jest pisać 180 artykułów w 180 dni. Wtedy możesz zauważyć, z jakich słów ludzie wchodzą i czym najbardziej się interesują.
    Po tych 180 dniach lepiej zająć się poprawianiem napisanych już artykułów.
    Wcale nie żartuję.
    Kiedy zobaczysz że jakiś artykuł cieszy się zainteresowaniem, warto poświęcić kilka dni i napisać go poprawnie. Wtedy dopiero możesz liczyć na linki od innych.
    Jestem na etapie poprawy moich artykułów. Zajmuje to wiele czasu, ale moim zdaniem daje lepsze efekty.
    Moje oczekiwania są inne od Twoich, czyli coś co pracuje dla mnie może nie pracować dla Ciebie.
    Mnie nie chodzi o zdobywanie jak największej liczby odwiedzających.
    Zajmuję się niszowym tematem, w którym niewielu ludzi w Polsce się interesuje. Nie zarabiam na reklamach. Dlatego dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest stawianie na jakość nie na ilość.

  8. Piszesz:
    „Staram się z całych sił, by wpisy nie były krótsze, niż 300 słów i to akurat całkiem nieźle mi wychodzi. Chyba powoli uczę się lać więcej wody do wpisów.”
    a z drugiej strony
    „czy duża ilość dobrej treści jest gwarantem sukcesu.”

    Czy laniem wody można wyprodukować dobrą jakościowo treść? Moim zdaniem nie. Zależy co rozumiesz pod pojęcie dobrej treści. Może, że jest przyjazna z punktu widzenia SEO? Czy też czytelnika?

  9. @Wild Dog: jeśli ktoś nie jest w stanie napisać jednego dobrego artykułu w ciągu dnia, to oznacza, że prawdopodobnie nie powinien się w ogóle brać za pisanie bloga. Bo najpewniej nie ma na dany temat pojęcia.

    Mnie napisanie DOBREGO artykułu zajmuje kwadrans. DOBREGO, czyli takiego, który precyzyjnie odpowiada na określone pytanie, które może zadać czytelnik. Zresztą taka najczęściej jest moja procedura:

    1. pojawia się pomysł na artykuł, najczęściej wyrażony jako fraza, na którą ma być zoptymalizowany, albo właśnie pytanie, które może ściągnąć do artykułu czytelnika,
    2. siadam do pisania, piszę artykuł, który na te pytania odpowiada, w razie potrzeby wskazuję dodatkowe źródła do poczytania, podaję jakieś dane liczbowe, itd.,
    3. optymalizuję go na podstawie wskazań wtyczki WordPress SEO (ale głównie w zakresie tytułu, meta description, permalinku, bo treść najczęściej zostawiam w spokoju),
    4. jeśli jest taka potrzeba, uzupełniam o kilka zdań jakiegoś krótkiego podsumowania czy moich własnych wniosków, by nabić dodatkowych słów na liczniku.

    Tylko że ja nie wybrałem sobie tu tematu, na którym się zupełnie nie znam, tylko taki, w którym czuję się dość swobodnie. Czasem są tematy wpisów, którym muszę poświęcić więcej czasu, ale najczęściej wiem już, jak i gdzie szukać potrzebnych mi informacji, więc nigdy nie jest tak, że jeden wpis wymaga ode mnie kilku godzin pracy. Przynajmniej, jeśli mówimy o tym konkretnie blogu.

    Co do poprawiania wpisów to w pewnym sensie masz rację. Zgadzam się, że tekst nigdy nie jest tak dobry, żeby nie można go było poprawić. Nieco kłopotliwe jest jednak ustalenie, czego w nim brakuje. Jeśli pytają o to czytelnicy w komentarzach, to świetnie, można im tam po prostu odpowiedzieć. W przeciwnym razie pozostaje nam zgadywanie — co mógł chcieć przeczytać ktoś, kto zadał w Google’u jakieś pytanie i czy znalazł odpowiedzi na łamach mojego wpisu. Z drugiej jednak strony czasem lepiej jest wyodrębnić (napisać od nowa lub wydzielić) osobny tekst, który będzie omawiał jakiś temat, którego omówienia wcześniej w innym zabrakło.

    No i na imię mam Krzysiek, ale to tak zupełnie na marginesie.

    @Łukasz: dobrą odpowiedź na pytanie czytelnika można niekiedy napisać w 100 słowach. Jeśli zagadnienie jest proste lub bardzo konkretne, to jego przedstawienie nie musi mieć formy rozprawy na kilkudziesięciu stronach. Wtedy dla osiągnięcia tego limitu polecanej przez wtyczkę długości wpisu (300 słów) trzeba dolać trochę wody. W moim odczuciu nijak nie obniża to jakości wpisu. Jest w dalszym ciągu tak samo przydatny.

  10. Śledzę eksperyment i trzymam kciuki, zresztą zmotywował mnie on też do regularnego pisania na jednym z moich blogów. Jestem zaskoczona, że Twój blog zarobił tak mało, spodziewałam się, że będzie więcej.

  11. Regularne pisanie na blogu to naprawdę trudna rzecz. Gratluję!

  12. Jestem pełen podziwu dla Twojego zaangażowania. Ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. Gdybym publicznie zadeklarował, że coś wykonam to bym zrobił wszystko, żeby się z tego wywiązać.
    Znając życie wyniki i wskaźniki będą teraz tylko rosły bo systematycznie na to pracujesz.
    Trzymam kciuki i życzę wytrwałości i wielu ciekawych wpisów.
    Pozdrawiam,

  13. Fajny pomysł, pozdrawiam

  14. Większego ruchu po 90 dniach można byłoby oczekiwać robiąc szersze badanie słów kluczowych i wybierając te z małą konkurencją oraz z jakąkolwiek ilością zapytań wskazywanych przez narzędzie adwords. Da się nawet znaleźć takie frazy w trudnych branżach. Przy 90 wpisach ruch byłby o wiele większy, bo przy strzelaniu na chybił trafił rzeczywiście cudów trudno się spodziewać.

  15. Dlaczego nie poświęcisz tych 15 minut na przestawienie reklam? Przy tych 700 UU powinien zarabiać co najmniej kilkadziesiąt złotych miesięcznie. W skali całego eksperymentu marnujesz całkiem widoczne przychody.

  16. @Marcin: te 700 UU to było w czasie 30 dni. To dało ledwie ponad 1,5 k odsłon. Nie sądzę, by z tego udało mi się zarobić kilkadziesiąt złotych. Ale na pewno przestawić reklamy będzie warto. Zobaczę, co uda mi się zrobić.

  17. o tym jak zwiększyć liczbę fanów na facebooku, jak nagrywać swoje materiały wideo, jak zarabiać na swoim blogu sportowym oraz jak dostać pracę w redakcji sportowej lub klubie dowiesz się czytając regularnie http://pracasport.pl

  18. Uważam, że sam dobry content się nie przebije. Zawsze się znajdzie ktoś lepszy. Osobiście sam mam problemy z tym żeby znaleźć dobre rozwiązanie na zdobycie odwiedzających.

  19. Kwadrans na napisanie dobrego artykułu, jestem pod wrażeniem podejścia oraz realizacji 😉 Wręcz zazdroszczę u mnie zajmuję to troszkę więcej czasu, ale rozumiem, ze Krzysztofie nawiązujesz do czystego, niesformatowanego, zoptymalizowanego artykułu ? Jeśli tak to jestem w stanie w to uwierzyć w zupełności, ciekaw jestem jaką szybkością tworzyć znaki ilość znaków / 1 minutę 😉

  20. @Michał: kiedyś jak mierzyłem, to mi wychodziło ponad 500 znaków na minutę. Naturalnie z taką szybkością nie tworzę nowych artykułów, bo to byłoby nierealne — za wolno myślę. 😉

    Myślę, że jeśli bym się ograniczył do 1-2 odnośników do moich wpisów (zazwyczaj i tak daję nie więcej, niż 3), to bym się zmieścił w kwadransie z napisaniem, optymalizacją, dodaniem odnośników i publikacją.

  21. Content is a king, tyle w tej sprawie 😀

  22. Regularne pisanie to jeszcze jest coś co na razie mnie przerasta.Jestem początkujący w tej branży i trudno mi jest się zmotywować.Twoje wyzwanie
    jest też motywacją dla mnie.Będę z niecierpliwością śledził wyniki tego bloga.
    Zobaczę jak treść i regularne wpisy pozycjonują bloga.Ze swojej strony
    życzę powodzenia i wytrwałości !

  23. No to wyzwanie jest spore, ciekawe jak da się pisać mocno merytorycznie, czasami trzeba zajrzeć do jakichś badań, analiz itp.
    Moja kuzynka pisze artykuły do prasy (takie dodatkowe zajęcie), jeden artykuł zajmuje jej około tygodnia (i nie zawsze jest publikowany).

  24. Ten wpis mnie zainspirował, wezmę z Ciebie przykład, choć wiem, że nie będzie łatwo.

  25. No tak – content id the king 🙂 Duży szacunek, też staram się pisać z podobną częstotliwością ale w innej tematyce i na kilka różnych serwisów. Czasami uda się napisać jeden art, czasami kilka – gdybym mógł się skupić tylko na tym a kwestie podlinkowania, pozycjonowania zlecić zewnętrznie to można by już zaszaleć i pisać nawet po 10 czy kilkanaście art’ów dziennie ale na dłuższą metę byłoby to raczej nieco nużącym zajęciem, robić w kółko to samo i do tego jeszcze wymyślać tematy artykułów bo z tym chyba jest jednak największy kłopot 🙂

  26. Tylko jeszcze trzeba wiedzieć co pisać, jak weny brak to nie ma sensu smarować tekstów niskiej jakości.

  27. Aw, this was a very nice post. In concept I want to put in writing like this moreover – taking time and actual effort to make an excellent article… however what can I say… I pracarstinote alot and by no means appear to get one thing done.

Pozostaw komentarz

Pamiętaj tylko proszę o polityce komentarzy! Komentarze służą do wyrażania opinii na temat opublikowanego tekstu, albo zadawania pytań jego dotyczących. Nie służą do reklamowania własnych stron ani zadawania pytań nie związanych z tematem wpisu. Jeśli masz pytanie, zadaj je na forum o zarabianiu na blogach albo napisz do mnie e-maila.

XHTML - możesz użyć tagów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Jak zarabiam?

Na moich blogach i witrynach zarabiam między innymi sposobami podanymi poniżej.